„Super Express”: - Aleksander Nawalny, jeden z najbardziej rozpoznawalnych liderów rosyjskiej opozycji, został w czwartek skazany na pięć lat kolonii karnej za spowodowanie strat w kontrolowanej przez państwo spółce, a już wczoraj został wypuszczony z aresztu i na wynik apelacji będzie czekać na wolności. Co to znaczy?
Władimir Bukowski: - Pana pytanie jest pod wieloma względami przedwczesne – na razie nie sposób jest na nie odpowiedzieć pewnikami. Nie wiadomo, jakie spory i intrygi w kręgach władzy doprowadziły do takiego rozwoju sytuacji. Gdybym miał zaryzykować opinię w tej sprawie, to powiedziałbym tak: być może jest to wyraz niechęci władz do tego, aby w tym momencie utożsamiać je z represjami. Byłaby to w takim razie próba stworzenia pozoru, że w sprawie Nawalnego zadziałały jakieś lokalne inicjatywy w mieście Kirowie nie zaś decyzje centrum – Kremla.
A czy można by było postawić tezę, że władze poluzowały śrubę represji?
Byłaby to teza fałszywa. Jest bowiem odwrotnie – przez ostatnie kilka lat represje polityczne w Rosji uległy wzmożeniu. Jest więcej procesów, jest więcej prześladowań. Właśnie taka jest tendencja.
Może władza po prostu się bała ulicznych protestów opozycji??
Z tego, że opozycja wyjdzie na ulice, władza doskonale zdaje sobie sprawę – musiała mieć to wkalkulowane w swój ruch w sprawie Nawalnego. Tu musi chodzić o coś innego.
Nawalny pójdzie siedzieć?
Albo pójdzie albo nie. Na chwilę obecną jest to całkowita niewiadoma. Jedyne, co wiemy na pewno to, że wyrok nie został anulowany.
To ciekawa postać – z jednej strony jawny krytyk Putina, z drugiej zaś decydent w kontrolowanych przez państwo inicjatywach biznesowych. Jest opozycyjnym self made manem czy wymyśloną na Kremlu kukłą?
Jest to tematem wielu spekulacji. Obserwuję to jak spektakl teatralny, próbuję pojąć o co tak na prawdę chodzi...
Rozmawiał Paweł Lickiewicz
Władimir Bukowski. Radziecki dysydent, pisarz
Władimir Bukowski: Represje polityczne w Rosji uległy wzmożeniu
2013-07-19
18:18
Wyrok dla rosyjskiego opozycjonisty Aleksandra Nawalnego komentuje radziecki dysydent Władimir Bukowski
i