- Wdowa i córka Ludwika Dorna domagają się miliona złotych od Skarbu Państwa za represje doznane przez polityka w PRL.
- Sprawa w sądzie ujawnia trudności w "wycenie" krzywd z przeszłości oraz rolę prokuratora w takich procesach.
- Działalność opozycyjna Dorna, od malowania haseł po współpracę z KOR, pokazuje jego odwagę i poświęcenie.
- Jakie nowe fakty mogą wyjść na jaw w grudniu, gdy sąd przesłucha byłe żony i córki polityka?
Choć pani Izabela związała się z Ludwikiem Dornem kilkanaście lat po upadku komunizmu, dla wymiaru sprawiedliwości okoliczność ta nie ma znaczenia w kontekście prawa do dochodzenia roszczeń. Wdowa po polityku odmówiła publicznego komentarza dotyczącego żądanej kwoty, co dodatkowo podgrzewa atmosferę wokół sprawy.
- Urodzona w latach 70. pani Izabela chce, żeby Polska przyznała jej pieniądze, w zamian za represje, których jej mąż doznał w PRL, kiedy aktywnie walczył z komunistycznym reżimem - informuje "Gazeta Wyborcza", podkreślając, że roszczenie dotyczy zadośćuczynienia za krzywdy wyrządzone zmarłemu politykowi.
Działalność opozycyjna Ludwika Dorna
Ludwik Dorn rozpoczął swoją działalność opozycyjną w Warszawie już w 1971 roku, będąc jeszcze nieletnim. Razem z kolegami, w tym z Antonim Macierewiczem, namalował na murze Cmentarza Powązkowskiego hasło "Chwała robotnikom pomordowanym w grudniu 1970 roku". Informacja o tym akcie oporu została wówczas przekazana przez Radio Wolna Europa, co świadczy o jego znaczeniu.
W drugiej połowie lat 70. Dorn aktywnie współpracował z Komitetem Obrony Robotników (KOR). Jeździł do Radomia i Ursusa na procesy, dostarczając rodzinom aresztowanych robotników żywność, węgiel i pieniądze. Był opisywany jako "szaleńczo odważny" i wielokrotnie bity przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, co w konsekwencji skłoniło KOR do wydania mu zakazu wyjazdów ze względu na jego bezpieczeństwo. Sierpień 1980 roku spędził w areszcie przy ulicy Rakowieckiej, co jest kolejnym dowodem na jego zaangażowanie w walkę z reżimem.
Tak wygląda grób Ludwika Dorna. Znamienne słowa na płycie
W III RP Ludwik Dorn blisko współpracował z braćmi Kaczyńskimi, zyskując przydomek "trzeciego bliźniaka". Był współzałożycielem Prawa i Sprawiedliwości, a także pełnił ważne funkcje państwowe, takie jak wicepremier, minister spraw wewnętrznych i administracji oraz marszałek Sejmu.
Podstawa prawna i wycena szkód
Możliwość dochodzenia roszczeń przez najbliższych zmarłego represjonowanego (ostatnia żona, mężowie, dzieci) wynika z uchwalonej w 1991 roku tak zwanej "ustawy lutowej". Procesy te są rozpatrywane w całej Polsce, a w każdej sprawie uczestniczy prokurator, którego obowiązkiem jest wycena szkody i dążenie do sprawiedliwego wyroku.
Prokurator Stanisław Wieśniakowski z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prowadzący te sprawy, podkreśla, że "walka prawnicza na sali sądowej toczy się tylko o [wysokość pieniędzy - przyp. red.]". Wycena szkód jest bardzo trudna, jednak sądy wypracowały praktykę orzekania, kierując się między innymi czasem trwania zatrzymania i statusem represjonowanego. Można przyjąć, że maksymalna kwota do zaakceptowania za jeden miesiąc internowania to 20 tys. zł.
Sędzia Anna Ptaszek zaznacza, że są to "strasznie trudne sprawy". Majątek represjonowanego, np. dom Dorna na 31-arowej działce, nie ma dla sądu najmniejszego znaczenia - zaznacza "Wyborcza". Zadaniem sądu jest orzeczenie zadośćuczynienia za krzywdy poniesione przez osobę walczącą o wolność kraju, a nie ocena jej statusu materialnego.
W sprawie Ludwika Dorna prokurator Wieśniakowski zauważył, że obecna wdowa była "małym dzieckiem" w czasach działalności opozycyjnej męża i może nie posiadać wystarczającej wiedzy o represjach. Z tego powodu prokurator złożył wniosek o przesłuchanie byłych żon oraz pozostałych córek, aby uzyskać pełniejszy obraz sytuacji i potwierdzić zakres doznanych krzywd.
Kolejny termin rozprawy w sprawie Ludwika Dorna został wyznaczony na grudzień, co oznacza, że sprawa będzie kontynuowana, a rozstrzygnięcie nastąpi prawdopodobnie pod koniec roku.
W naszej galerii zobaczysz, jak wyglądał pogrzeb Ludwika Dorna: