- W Kancelarii Prezydenta ujawniono nieprawidłowości finansowe w kasie zapomogowo-pożyczkowej
- Sprawą zajmują się policja i prokuratura
- Według medialnych doniesień straty mogą sięgać ok. 500 tys. zł
- Śledczy ustalają liczbę poszkodowanych i pełną skalę procederu
Kradzież w Kancelarii Prezydenta. Śledczy badają skalę strat
Sprawa dotyczy środków finansowych, które miały zniknąć z Pracowniczej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej działającej w Kancelarii Prezydenta RP. Jak wynika z informacji opisywanych przez media, mechanizm miał polegać na wypłacaniu pożyczek pracownikom bez ich wiedzy, a pieniądze miały trafiać do prywatnej kieszeni.
Śledztwo jest w toku, a służby sprawdzają zarówno pełną wysokość strat, jak i to, jak długo mógł trwać proceder. Rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej Antoni Skiba przekazał, że przesłuchano już pierwszych świadków.
„W sprawie przesłuchano już pierwszych świadków. Trwa ustalanie pełnej wysokości strat i liczby poszkodowanych” – przekazał serwisowi Wyborcza.biz rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej Antoni Skiba.
Jak miał działać mechanizm? W tle fikcyjne pożyczki
Z ustaleń opisywanych przez Wyborcza.biz wynika, że do defraudacji mogło dochodzić przy wykorzystaniu systemu pożyczek pracowniczych. Osoba odpowiedzialna za wypłaty miała uruchamiać pożyczki formalnie przypisane pracownikom, jednak bez ich wiedzy i zgody.
Początkowo kwoty miały być niewielkie, co mogło utrudniać szybkie wykrycie nieprawidłowości. Problemy miały wyjść na jaw dopiero wtedy, gdy przestały zgadzać się dokumenty i przepływy finansowe, a jedna z pracownic zauważyła, że jej wynagrodzenie jest niższe od oczekiwanego, miała spłacać ratę fikcyjnej pożyczki w wysokości 1,5 tys. zł miesięcznie.
Mentzen pokazał zdjęcie sprzed 20 lat. „Byłem typowym kucem”
To właśnie rozbieżności w dokumentacji i potrąceniach miały uruchomić lawinę pytań i doprowadzić do kontroli.
Kontrola w Kancelarii Prezydenta i zawiadomienie do prokuratury
W Kancelarii Prezydenta zakończyła się już kontrola dotycząca tej sprawy. Jak przekazano w oficjalnym komunikacie, została ona przeprowadzona na wniosek zarządu kasy zapomogowo-pożyczkowej, a po ustaleniach skierowano zawiadomienie do prokuratury.
W komunikacie Kancelaria Prezydenta poinformowała:
„Została ona przeprowadzona na wniosek Zarządu Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej. Na podstawie ustaleń złożone zostało zawiadomienie do prokuratury. Sprawa pozostaje obecnie w gestii organów ścigania. Ze względu na toczące się postępowanie przygotowawcze oraz dobro śledztwa, szczegółowe ustalenia kontroli nie mogą być na tym etapie upublicznione”.
To oznacza, że na tym etapie opinia publiczna nie pozna jeszcze pełnego raportu z kontroli ani szczegółowych ustaleń wewnętrznych.
Kto prowadzi sprawę? Policja i prokuratura badają wątek gospodarczy
Postępowanie zostało wszczęte po zawiadomieniach złożonych przez:
- szefa Kancelarii Prezydenta RP
- zarząd Pracowniczej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej
Sprawę prowadzą policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I (Wydział do walki z Przestępczością Gospodarczą) pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście.
Równolegle prokuratura analizuje, ile osób mogło zostać dotkniętych skutkami procederu i jaka jest rzeczywista wartość strat. Według części doniesień medialnych może chodzić nawet o kwotę zbliżoną do pół miliona złotych.
Prawie pół miliona złotych? Tyle mogą wynosić straty
Na obecnym etapie śledczy nie potwierdzają jeszcze oficjalnie końcowej kwoty. Wiadomo jednak, że śledztwo obejmuje ustalenie:
- łącznych strat
- czasu trwania procederu
- liczby poszkodowanych
To kluczowe kwestie, bo od nich będzie zależała zarówno kwalifikacja prawna czynu, jak i dalszy tok postępowania wobec osób odpowiedzialnych. Sprawa jest szczególnie wrażliwa, ponieważ dotyczy instytucji państwowej najwyższego szczebla i środków związanych z pracowniczym systemem wsparcia finansowego.
Poniżej galeria zdjęć: Prezydent Karol Nawrocki & Sławomir Mentzen