Rolnicy od miesięcy obawiają się powtórki z lat 2022–2023, gdy do Polski napłynęły ogromne ilości zboża z Ukrainy. Władze zapewniają jednak, że dziś scenariusz, w którym transport zostaje w kraju i uderza w ceny skupu, ma być wykluczony. Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski mówił o tym w Porannej Rozmowie RMF FM.
– Tak, zapewniam, że robimy wszystko, żeby to zboże w żaden sposób nie zostało w kraju – powiedział Stefan Krajewski w RMF FM. Stanowisko obecnego rządu można więc streścić w trzech punktach: zakaz wwozu ukraińskiego zboża na polski rynek ma zostać utrzymany, tranzyt może odbywać się jedynie pod ścisłą kontrolą, a pierwszeństwo w dostępie do infrastruktury portowej ma mieć polskie zboże.
„Utrzymujemy zakaz”
Minister nie pozostawił wątpliwości w sprawie obowiązującego embarga. – Utrzymujemy zakaz – oświadczył na antenie RMF FM.
Czy tranzyt wzrośnie? „Nie ma takich rozmów”
W rozmowie padło pytanie, czy pula transferu ukraińskiego zboża zostanie zwiększona. Odpowiedź szefa resortu rolnictwa była jednoznaczna. – Panie redaktorze, nie ma takich rozmów w tej chwili – powiedział Krajewski w RMF FM. Dodał, że strona ukraińska poprosiła o spotkanie. Minister zwrócił uwagę, że na tranzycie mogłyby zarabiać polskie porty i infrastruktura, ale jednocześnie zaznaczył, że ich przepustowość jest potrzebna przede wszystkim do wywozu krajowego zboża.
Rząd nie chce znosić zakazu. Czeka na ruch Komisji Europejskiej
Krajewski przekonywał również, że pozostaje w kontakcie z Komisją Europejską i komisarzami. Z jego słów wynika, że Warszawa nie chce znosić ograniczeń, dopóki nie pojawią się rozwiązania realnie chroniące polski rynek.
Z wypowiedzi ministra wynika, że nie chce on zniesienia zakazów. Jak dodał, Polska i inne państwa przyfrontowe mają doświadczenia z wcześniejszego napływu ukraińskich produktów i poniosły największe straty. Minister nie ukrywał jednak, że ostateczne decyzje będą miały zarówno wymiar gospodarczy, jak i polityczny.
– Podejmując decyzję wszystkie rzeczy trzeba wziąć pod uwagę. Zarówno czynniki ekonomiczne jak i polityczne, ale też musimy mieć gwarancję, że ta sytuacja nie wpłynie w sposób bezpośredni na polskich rolników, polskich przetwórców – podkreślił.
To oznacza, że obecne władze dopuszczają tranzyt ukraińskiego zboża przez Polskę, ale stawiają twarde warunki: pełna kontrola przewozu, wyjazd ładunku do portów i dalej na rynki państw trzecich oraz gwarancje, że polscy producenci i przetwórcy nie poniosą strat. Jednocześnie rząd deklaruje utrzymanie zakazu wwozu na polski rynek i nie potwierdza żadnych rozmów o zwiększeniu skali tranzytu.