- Tomasz Siemoniak odniósł się do doniesień o aktywności ukraińskich służb w Polsce.
- Minister nie potwierdził informacji o werbowaniu Polaków, ale też ich nie zdementował.
- Zapewnił, że polskie służby „patrzą na ręce” wszystkim, którzy chcą prowadzić działalność w Polsce.
Ukraińskie służby działają w Polsce? Siemoniak nie zaprzecza
W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia, że ukraiński wywiad ma prowadzić w Polsce bardzo aktywne działania. Według medialnych ustaleń chodzi m.in. o rozpracowywanie środowisk rosyjskich i białoruskich, a także o kontakty z osobami, które mogą mieć dostęp do wrażliwych informacji. Wątek jest szczególnie delikatny, bo dotyczy państwa sojuszniczego, z którym Polska od początku wojny utrzymuje ścisłą współpracę.
Do sprawy odniósł się w Radiu ZET Tomasz Siemoniak. Minister koordynator służb specjalnych nie chciał jednoznacznie powiedzieć, czy doniesienia o aktywności ukraińskich służb w Polsce są prawdziwe.
– Ja takich informacji nie potwierdzam ani nie zaprzeczam. Na pewno jest tak, że służby różnych państw prowadzą rozmaite działania. Nasze służby też prowadzą działania i o tym się po prostu nie mówi – powiedział Tomasz Siemoniak.
Pytanie o werbowanie Polaków. Padła ostrożna odpowiedź
Siemoniak został zapytany także o najpoważniejszy wątek medialnych doniesień, czyli o możliwe próby werbowania Polaków wyjeżdżających do Ukrainy z pomocą humanitarną albo w celach biznesowych. Minister nie chciał jednak wchodzić w szczegóły działań służb.
– Nie wiem, na jakiej podstawie dziennikarze formułują tak daleko idące tezy. Służby wszystkich państw – zwłaszcza w odniesieniu do ludzi, którzy przyjeżdżają na ich terytorium – starają się tym interesować. Służby interesują się własnymi obywatelami, którzy są za granicą. Nie chcę mówić o szczegółach – odparł Tomasz Siemoniak.
Wypowiedź ministra nie zamyka więc sprawy. Z jednej strony Siemoniak dystansuje się od „daleko idących tez”, z drugiej nie pada stanowcze zaprzeczenie. W polityce bezpieczeństwa taka ostrożność nie jest przypadkowa, zwłaszcza gdy chodzi o relacje z państwem sojuszniczym i jednocześnie o możliwe działania wywiadowcze na terytorium Polski.
„Patrzymy na ręce wszystkim”
Minister koordynator służb specjalnych zapewnił jednak, że polskie państwo monitoruje aktywność obcych służb. Jak podkreślił, nie chodzi wyłącznie o Ukrainę, lecz o każdy kraj, którego przedstawiciele mogliby prowadzić w Polsce działania wywiadowcze lub operacyjne.
– Patrzymy na ręce wszystkim tym, którzy tutaj w Polsce chcą prowadzić działalność i tyle – dodał Siemoniak.
Sprawa może być politycznie bardzo wrażliwa. Polska pozostaje jednym z najważniejszych sojuszników Ukrainy w Europie, ale równocześnie własne bezpieczeństwo, ochrona informacji i kontrola działań obcych służb należą do podstawowych zadań państwa. Wypowiedź Siemoniaka pokazuje, że rząd nie chce eskalować sprawy publicznie, ale też nie zamierza sprawiać wrażenia, że problemu nie ma.
Poniżej galeria zdjęć: Tomasz Siemoniak, gen. Waldemar Skrzypczak