Tylko u nas: Motyka zdradza plan rządu! Kiedy i o ile spadną ceny paliw?

2026-03-30 18:56

Minister energii Miłosz Motyka w rozmowie z Radiem Eska ujawnił szczegóły nowego mechanizmu ceny maksymalnej paliw. Padły konkretne stawki dla benzyny i diesla, termin wejścia w życie zmian oraz zapowiedź codziennych wyliczeń i kontroli na stacjach. Rząd przekonuje, że to odpowiedź na kryzys na rynku i sposób na realne obniżki dla kierowców.

Minister Motyka: Paliwa nie zabraknie

i

Autor: CC/SE Marek Zieliński/ CC0 2.0
  • Rząd ujawnia mechanizm ceny maksymalnej paliw: średnia cena hurtowa plus koszty i podatki, ogłaszana codziennie w południe.
  • Minister Motyka zapowiada obniżkę o ok. 1,20 zł na litrze, z cenami maksymalnymi 7,60 zł za diesel i 6,16 zł za benzynę 95, obowiązującymi od północy.
  • Krajowa Administracja Skarbowa będzie kontrolować stacje, a za przekroczenie ceny maksymalnej grożą kary. Dowiedz się, do kiedy mają obowiązywać nowe regulacje!

Tak ma działać cena maksymalna paliw. Minister tłumaczy krok po kroku

Podczas konferencji prasowej Miłosz Motyka przekonywał, że nowy mechanizm nie jest politycznym gestem ani uznaniową decyzją resortu. Jak podkreślił, chodzi o rozwiązanie oparte na twardych danych rynkowych, które ma sprawić, że obniżka podatków naprawdę przełoży się na ceny dla kierowców.

– Po pierwsze to trzeba jasno powiedzieć, to nie jest mechanizm, który jest jakimkolwiek widzimisię ministra ani rządu. To jest mechanizm, który jest pochodną oczywiście sytuacji na rynku. Musi być także w jego części uwzględniony koszt operacyjny działalności danej stacji oraz podatek VAT obniżony i obniżona akcyza. Więc jest to średnia cena hurtowa spośród pięciu największych hurtowników wraz z akcyzą, wraz z tym podatkiem i to jest precyzyjny mechanizm, który będziemy codziennie obliczali na podstawie konkretnych danych, publikowali i będzie obowiązywał jako cena maksymalna. Maksymalna, nie urzędowa, tylko taka, do której oczywiście powyżej której sprzedaż paliwa będzie sankcjonowana – powiedział minister.

To właśnie ten fragment jest dziś kluczowy dla całej rządowej narracji. Motyka mocno akcentuje, że nie chodzi o „cenę urzędową”, ale o pułap, którego stacje nie będą mogły przekraczać bez ryzyka konsekwencji. Rząd chce w ten sposób pokazać, że reaguje na napięcia na światowych rynkach, ale jednocześnie nie odcina się całkowicie od mechanizmów wolnorynkowych.

Codzienne wyliczenia, publikacja w południe i obowiązek dla stacji

Minister zdradził też, jak od kuchni ma wyglądać ustalanie ceny dnia. Według jego zapowiedzi administracja będzie codziennie zbierać dane od największych graczy na rynku hurtowym, a następnie na ich podstawie ogłaszać cenę maksymalną.

– Każdego dnia do godziny 9:00 uzyskujemy informacje ze strony pięciu największych hurtowników w naszym kraju. Ustalamy tę średnią z otrzymanych danych. Oczywiście tutaj uwzględniamy kwestie podatkowe i wysyłamy do opublikowania w obwieszczeniu – wyjaśnił Miłosz Motyka.

I dodał zaraz potem:

– Chcemy by każdego dnia ta cena maksymalna była publikowana o stałej porze około godziny 12:00 do 12:00, tak by dać odpowiedni czas podmiotom na zapoznanie się z tymi regulacjami...

W praktyce ma to oznaczać jeden, codzienny rytm dla całego rynku. Najpierw zbieranie danych, potem wyliczenie średniej, a następnie publikacja oficjalnego pułapu cenowego. To ważne także z politycznego punktu widzenia, bo rząd będzie mógł codziennie pokazywać, że „trzyma rękę na pulsie”.

Padły konkretne kwoty. Tyle ma kosztować paliwo

Największe emocje wzbudziły oczywiście nie same procedury, ale konkretne liczby. Dziennikarze dopytywali ministra, jakiej realnej obniżki mogą spodziewać się kierowcy już następnego dnia. Odpowiedź była jednoznaczna.

– No to właściwie obniżka cen jest taka, jaką deklarowaliśmy od samego początku. Dokładnie tak to się kształtuje. Precyzyjnie to wyliczaliśmy i te, jak widać w stosunku do mediany cen wyliczenia się potwierdzają. 7 zł 60 gr za olej napędowy. Jeżeli chodzi o benzynę 95 to także niższe stawki 6,16, 98 6 [prawdopodobnie 6,98 zł] to jest 1,20 zł średnio mniej na litrze w stosunku do tych cen z ostatnich dni to pokazuje też skuteczność naszego mechanizmu i cały ten mechanizm ceny maksymalnej ma też zagwarantować by ta obniżka podatków w pełni przełożyła się na obniżki na stacjach... – mówił.

Z wypowiedzi ministra wynika więc, że rząd chce pokazać szybki, namacalny efekt. To nie mają być symboliczne korekty, ale ruch odczuwalny dla każdego tankującego. Właśnie dlatego tak mocno wybrzmiała kwota średnio 1,20 zł mniej na litrze w porównaniu z cenami z ostatnich dni.

Od kiedy nowe ceny? Minister odpowiedział krótko

Padło też pytanie, które dla kierowców jest równie ważne jak same stawki: od kiedy regulacja ma zacząć obowiązywać. Tu Motyka nie zostawił pola do interpretacji.

– Od północy – odpowiedział minister na pytanie, czy obniżka będzie obowiązywała od początku kolejnej doby.

To krótka wypowiedź, ale politycznie bardzo istotna. Pokazuje, że rząd chce komunikować sprawczość i tempo działania. Nie „za tydzień”, nie „po wdrożeniu”, ale natychmiast.

Do kiedy obniżki? Rząd zostawia sobie furtkę

Miłosz Motyka był pytany również o to, jak długo system obniżek i ceny maksymalnej ma obowiązywać. Tu z jednej strony wskazał terminy wpisane w ustawę i rozporządzenia, ale z drugiej jasno zaznaczył, że wszystko zależy od rozwoju sytuacji na świecie.

– No wszystko jest precyzyjnie. Jeżeli chodzi o termin określone w ustawie i w rozporządzeniach, ustawa do 30 czerwca, konkretne rozporządzenia na dwa tygodnie oraz na miesiąc. Natomiast to tak jak wskazał minister Domański zachowuje tutaj pełną elastyczność i jeżeli chodzi o kwestie związane z okresem trwania danych regulacji to one zawsze są pochodną tego, jak wygląda sytuacja na rynku, jak wygląda sytuacja na świecie, na globalnym rynku i to ona będzie w dużej mierze determinowała czas trwania regulacji, więc nie wykluczamy. Może dojść do tego, że te rozwiązania mogłyby zostać przedłużone, ale na dzisiaj one trwają tak jak zostały to zapisane – powiedział Miłosz Motyka w rozmowie z Radiem Eska.

To ważny sygnał. Rząd nie chce dziś deklarować sztywnego horyzontu za wszelką cenę. Zostawia sobie możliwość przedłużenia regulacji, jeśli konflikt i napięcia surowcowe będą dalej windować notowania.

Odpowiedź na zarzuty opozycji. Motyka uderzył w PiS

Nie zabrakło też politycznej kontry. Minister został zapytany o głosy krytyczne, według których rząd reaguje zbyt późno. Odpowiedział ostro, wskazując, że działania zostały uruchomione już wcześniej, także przez spółki z udziałem Skarbu Państwa.

– Nie, to nie jest prawda. Po pierwsze za pośrednictwem też Ministerstwa Aktywów Państwowych, bo tutaj skarb państwa ma swój znaczący udział, Orlen podejmował decyzję w zakresie obniżenia praktycznie do zera marży detalicznej w prowadzeniu specjalnych promocji. To było w pierwszych dniach po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie i deklarowaliśmy od samego początku, że jeżeli konflikt potrwa, jeżeli będzie eskalacja... podjęliśmy decyzję o podjęciu tych kroków w zakresie podatkowym i w zakresie ceny maksymalnej, więc bardzo szybko przeprowadziliśmy i projekty ustaw, i rozporządzenia, i obwieszczenia – przekonywał Motyka.

W innym momencie minister pozwolił sobie na jeszcze mocniejszy komentarz pod adresem politycznych przeciwników.

– Ale ci przedsiębiorcy doskonale wiedzą, że życie jest trochę bardziej złożone niż te prostackie wpisy polityków PiS-u na Twitterze – powiedział.

To właśnie takie zdania mogą najmocniej ponieść się w sieci. Wypowiedź Motyki wykracza poza techniczne tłumaczenie mechanizmu i wchodzi już w czysty polityczny spór o to, kto naprawdę odpowiada na kryzys, a kto jedynie komentuje go w mediach społecznościowych.

Czy paliwo dobije do 10 zł? Minister nie dał gwarancji

Podczas konferencji padło też pytanie, czy rząd może zagwarantować, że ceny nie wymkną się spod kontroli do poziomu 10 zł za litr. Tu odpowiedź była ostrożniejsza.

– Nie, no pani redaktor, to znaczy zrobimy wszystko, żeby paliwo było jak najtańsze. Nikt dzisiaj, nikt na świecie z pełną świadomością mówię nikt na świecie. Myślę, że łącznie z prezydentem Stanów Zjednoczonych nie w pełni ma wpływ na to, jak będzie się kształtowała ta cena – przyznał minister.

To jeden z bardziej wyważonych fragmentów całej wypowiedzi. Motyka nie składa tu twardych obietnic, bo wie, że ceny paliw pozostają w ogromnym stopniu zależne od geopolityki, notowań ropy i sytuacji na światowych szlakach dostaw. Zamiast tego buduje przekaz: państwo zrobi tyle, ile może, ale nie ma cudownego przycisku do sterowania rynkiem.

Kto będzie pilnował stacji? Będą kontrole i sankcje

Rząd zapowiada również kontrolę przestrzegania nowych zasad. Jeśli stacje przekroczą cenę maksymalną, mają liczyć się z konsekwencjami.

– ...wzmocniliśmy możliwości Krajowej Administracji Skarbowej w zakresie kontrolowania i sankcjonowania pod kątem tych przepisów. Jeżeli dana cena na stacji będzie przewyższała cenę maksymalną, to tutaj oczywiście każdy przypadek będzie oddzielnie oceniany, ale będą podlegały takie podmioty karze i takie postępowania będą badane przez Krajową Administrację skarbową – zapowiedział minister.

To ma być element odstraszający. Samo ogłoszenie ceny maksymalnej nie wystarczy, jeśli rynek nie uwierzy, że za jej łamanie naprawdę grożą kary. Stąd mocny nacisk na rolę KAS.

Rząd uspokaja w sprawie dostaw. „Nie ma żadnych przerw”

Ważna część konferencji dotyczyła też bezpieczeństwa dostaw ropy. W czasie napięć na Bliskim Wschodzie to właśnie ten wątek budzi największy niepokój kierowców i przedsiębiorców.

– Polska nie importuje ropy przez cieśninę Ormus, ale importuje ją z szeroko rozumianego regionu Bliskiego Wschodu... i nie ma żadnego zagrożenia, jeżeli chodzi o dostawy z tego kierunku. Nie ma żadnych przerw w dostawach, nie ma żadnych ryzyk i nie widzimy ich na ten moment ze strony także naszych partnerów, aby wystąpiły – zapewnił Motyka.

Jednocześnie minister nie ukrywał, że sytuacja globalna jest wyjątkowo trudna.

– To jest największy kryzys i pod kątem spadku podaży surowca i pod kątem jednostkowego wzrostu cen w tak krótkim czasie od ponad 50 lat na co wskazuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna – powiedział.

To zestawienie dwóch komunikatów: z jednej strony uspokojenie, że dostawy są bezpieczne, z drugiej przyznanie, że światowy kryzys jest potężny. Rząd chce więc równocześnie tonować nastroje i uzasadniać, dlaczego sięga po nadzwyczajne narzędzia.

Furtka do przedłużenia regulacji pozostaje otwarta

PiS chce obniżyć VAT na żywność do proc. Czy to realne?

Na koniec Motyka jeszcze raz został zapytany o przyszłość całego systemu. Odpowiedź znów była ostrożna, ale bardzo czytelna.

– Jeżeli ten konflikt będzie się przedłużał, jeżeli cena będzie eskalowała, jeżeli cena będzie wyższa, to nie wykluczamy przedłużenia tych rozwiązań – zaznaczył minister energii.

I właśnie to zdanie może okazać się jednym z najważniejszych na najbliższe tygodnie. Bo choć dziś rząd pokazuje konkretne stawki i daty, to jednocześnie wysyła sygnał, że sytuacja pozostaje płynna, a polityka paliwowa może być jeszcze wielokrotnie korygowana.

Poniżej galeria zdjęć: Miłosz Motyka. Energia rozpiera ministra

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej WSTĘP
Sonda
Czy myślisz, że po wyborach paliwo podrożeje?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki