- Pentagon wstrzymał rotację brygady pancernej do Polski, wywołując alarm w MON i pytania o przyszłość wojsk USA w Europie.
- Decyzja ta, część redukcji sił USA, została w Kongresie nazwana „policzkiem dla Polski” z uwagi na brak wcześniejszych informacji.
- Sprawdź, dlaczego do Warszawy pilnie przylatuje kluczowy generał USA i co to oznacza dla bezpieczeństwa kraju.
Według informacji Reutersa i CNN Pentagon anulował plan przemieszczenia do Polski około 4 tys. amerykańskich żołnierzy w ramach rotacyjnej brygady pancernej stacjonującej nad Wisłą od 2022 roku. Chodzi o jednostkę działającą w ramach operacji „Atlantic Resolve”, uruchomionej po rosyjskiej agresji na Krym i Donbas.
Sprawa momentalnie wywołała reakcję polskiego rządu i MON. Premier Donald Tusk zapewnił, że decyzja ma „charakter logistyczny” i nie wpływa na bezpieczeństwo Polski. W podobnym tonie wypowiadał się szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Nie ma decyzji o ograniczeniu obecności amerykańskich sił zbrojnych w Polsce – zapewnił minister obrony.
Polecany artykuł:
Pentagon tnie siły w Europie. Polska znalazła się w centrum zmian
Choć MON stara się tonować emocje, sygnały płynące z Waszyngtonu są jednoznaczne. Pentagon rozpoczął redukcję części sił USA w Europie. Już wcześniej administracja Donalda Trumpa zapowiedziała wycofanie około 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Wstrzymanie brygady dla Polski ma być elementem tej większej operacji.
Podczas przesłuchania w amerykańskiej Izbie Reprezentantów szef sztabu US Army gen. Christopher LaNeve przyznał wprost, że wojsko dostało instrukcję ograniczenia sił.
Otrzymaliśmy instrukcje dotyczące redukcji sił. Uznaliśmy, że anulowanie wysłania brygady do Polski było najbardziej sensowną opcją – powiedział generał.
Co szczególnie niepokojące, LaNeve przyznał także, że nie wie, czy Polska została wcześniej poinformowana o decyzji Pentagonu. To wywołało wściekłość części amerykańskich kongresmenów. Republikański kongresmen Don Bacon nazwał sytuację „hańbą” i „policzkiem wymierzonym Polsce”.
To jedni z naszych najlepszych sojuszników i nie mieli pojęcia – grzmiał podczas obrad komisji sił zbrojnych.
Nerwowe ruchy w MON. Do Warszawy leci najważniejszy generał USA
W tle tej polityczno-wojskowej burzy pojawia się kolejny ważny ruch. W najbliższą środę do Warszawy przyleci generał Dan Caine – najwyższy rangą wojskowy Stanów Zjednoczonych i jeden z najbliższych doradców Donalda Trumpa. Wizyta ma być próbą uspokojenia sytuacji i wyjaśnienia planów USA wobec Polski oraz całej wschodniej flanki NATO. Generał spotka się z kierownictwem MON oraz polskim dowództwem wojskowym.
Równolegle rusza ofensywa dyplomatyczna polskiego rządu. Do USA lecą wiceministrowie obrony Cezary Tomczyk i Paweł Zalewski. Dzień wcześniej szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła ma rozmawiać z dowódcą wojsk USA w Europie gen. Alexusem Grynkewichem.
MON uspokaja: amerykańskie wojsko zostaje w Polsce
Polskie władze podkreślają, że mimo zamieszania amerykańska obecność wojskowa w Polsce pozostaje silna. Obecnie w naszym kraju stacjonuje około 10 tys. żołnierzy USA.
MON przypomina, że w Polsce nadal działają kluczowe instalacje wojskowe Stanów Zjednoczonych:
- wysunięte dowództwo V Korpusu USA w Poznaniu,
- baza tarczy antyrakietowej w Redzikowie,
- magazyny sprzętu wojskowego w Powidzu,
- bazy lotnicze w Łasku i Powidzu,
- dowództwo dywizji w Bolesławcu,
- batalionowa grupa NATO w Orzyszu.
Władysław Kosiniak-Kamysz podkreśla, że Polska pozostaje dla USA „modelowym sojusznikiem”, m.in. dzięki rekordowym wydatkom na obronność sięgającym 5 proc. PKB.
Chaos wokół informacji. Sztab Generalny odpiera zarzuty
Dodatkowe emocje wywołały medialne doniesienia, według których informacja o decyzji USA miała wcześniej trafić do Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, ale nie została przekazana do MON. Sztab Generalny stanowczo temu zaprzeczył.
Kwestie dotyczące obecności wojsk Stanów Zjednoczonych są przekazywane wyłącznie formalnymi kanałami komunikacji – podkreślono w oficjalnym komunikacie.
Wojsko oskarżyło media o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, które mogą szkodzić relacjom Polski z USA.
Trump zmienia strategię wobec Europy?
Cała sytuacja wpisuje się w coraz wyraźniejszy trend ograniczania zaangażowania militarnego USA w Europie. Donald Trump od dawna naciska na europejskich sojuszników, by sami finansowali własne bezpieczeństwo i zwiększali wydatki na wojsko. Polska od miesięcy stara się wykorzystać tę sytuację i przekonać USA, że właśnie nad Wisłą powinno znajdować się główne centrum amerykańskiej obecności wojskowej w regionie.
Jeszcze kilka dni temu prezydent Karol Nawrocki mówił, że Polska jest gotowa przyjąć dodatkowych żołnierzy wycofywanych z Niemiec. Tymczasem decyzja Pentagonu pokazuje, że sytuacja może być znacznie bardziej skomplikowana, niż wcześniej zakładano. W Waszyngtonie coraz głośniej mówi się bowiem nie o przesuwaniu wojsk, ale o realnym ograniczaniu obecności USA w Europie.