Tusk wrzuca wspominki, a w tle dramat dziecka. Miziołek ostro o sprawie działacza PO

W programie „Niedyskretnie o politykach” padły mocne słowa pod adresem Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska. Rozmówczynie komentowały drastyczną sprawę działacza PO, reakcję premiera oraz falę internetowych kpin, które rozlały się po sieci.

Dwie kobiety podczas nagrania programu Niedyskretnie o politykach, siedzące przy drewnianym stole z mikrofonami i kubkami, na tle czerwonej planszy z grafiką dwóch rozmawiających kobiet i napisem programu. Więcej o tej dyskusji przeczytasz na naszym portalu.
Autor: SE/ Youtube Joanna Miziołek i Eliza Olczyk podczas podcastu "Niedyskretnie o politykach" dyskutujące o aferze w Szpitalu Południowym przy drewnianym stole z mikrofonami i kubkami. O kulisach sprawy i politycznych konsekwencjach czytaj na Super Biznes.
  • W programie „Niedyskretnie o politykach” padły bezlitosne zarzuty wobec PO i Donalda Tuska w związku ze skandalem z udziałem działacza partii.
  • Premierowi zarzucono ignorowanie tragedii dziecka i publikowanie "wspominek", podczas gdy politycy PO mieli promować osoby zamieszane w aferę.
  • Czy milczenie Tuska i działania partii przyniosą konsekwencje? Sprawdź, dlaczego sprawa jest polityczna i jak reaguje opinia publiczna!

W najnowszym programie „Niedyskretnie o politykach” nie brakowało ostrych ocen bieżących wydarzeń. Rozmowa zaczęła się od tematów politycznych, w tym cen paliw, działań Konfederacji i powrotu Stanisława Tymińskiego. Najmocniejsza część dyskusji dotyczyła jednak skandalu związanego z działaczem Platformy Obywatelskiej i reakcji polityków tej partii.

Rozmówczynie nie kryły oburzenia. Ich zdaniem sprawy nie da się sprowadzić wyłącznie do wymiaru kryminalnego, bo osoba zamieszana w skandal była związana z Platformą Obywatelską, a politycy tej formacji mieli promować osoby pojawiające się w tej sprawie.

Miziołek: premier udaje, że nic się nie stało

Najostrzejsze słowa padły pod adresem Donalda Tuska. Jedna z rozmówczyń zwróciła uwagę, że premier w mediach społecznościowych publikuje lżejsze treści i wspomnienia z przeszłości, zamiast odnieść się do sprawy, która wstrząsnęła opinią publiczną.

– Dla mnie to jest szokujące, że premier jakby puszcza sobie, no to jest bardzo fajny taki trend, tak, szalone lata 90 i puszcza sobie tam z Mazowieckim, z dziećmi swoimi i tak dalej, jak on to działał w polityce, a nie odnosić się do tragicznej sprawy, no tragicznej dla tego dziecka. Ta sprawa mu się wyleje i mówienie, że to jest upolitycznianie sprawy, ta sprawa jest polityczna, bo to nie była jakaś sobie kobieta, tylko człowiek, który był w tej Platformie Obywatelskiej. Może niech w tych szeregach lepsi sprawdzają tych ludzi albo niech... no dla mnie to jest przerażające, że dzieją się właśnie takie rzeczy, bo to jest takie zwyrodnienie. Ludzie wychodzą ze swoimi psami na spacer i chowają te zwierzęta i gdzieś jest tam w tle napis, jeżeli gdzieś niedaleko obok ciebie w twoim regionie mieszka działacz Platformy. Oczywiście, no to się robi z tego taki nieśmieszny żart, ale jednak do ludzi to rzeczywiście trafiło, a premier tymczasem udaje, że nic się nie stało – mówiła Miziołek.

W programie podkreślano, że internet bardzo szybko zareagował na sprawę. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się memy i krótkie filmiki, które w prześmiewczy sposób odnoszą się do drastycznych wątków skandalu. Rozmówczynie zaznaczały jednak, że temat sam w sobie jest tak poważny, że żarty mają wyjątkowo gorzki wydźwięk.

Politycy PO promowali osoby związane ze sprawą?

Druga rozmówczyni zwróciła uwagę na polityczny kontekst sprawy. Wskazywała, że matka skrzywdzonego dziecka miała być wcześniej promowana przez polityków Platformy Obywatelskiej. W tym kontekście padły nazwiska Moniki Wielichowskiej i Tomasza Siemoniaka.

– Przede wszystkim ta pani, matka tej dziewczynki, była promowana przez Platformę Obywatelską i oczywiście ty mówisz o memach, które się pojawiają czy prześmiewczych filmikach związanych z tą sytuacją nieśmieszną. Natomiast jest cała masa zdjęć o tym, kto promował tę panią: z panią Moniką Wielichowską, wicemarszałek Sejmu, ma ta pani zdjęcie i z panem Tomaszem Siemoniakiem, no bo to są politycy z Dolnego Śląska, którzy tę panią promowali. A najgorsze w tym wszystkim jest to, być może oni nie zajeżdżali do tego Kłodzka, no bo to pewnie są wrocławscy politycy, tam tylko kandydują, ale podobno w tym Kłodzku jakby znakomita większość społeczności wiedziała o tych strasznych rzeczach, które się tam dzieją, a przynajmniej docierały do nich jakieś sygnały, że coś tam się złego dzieje. Ja uważam, że powinny być konsekwencje wobec tych polityków, którzy są z Dolnego Śląska i którzy no nie interesowali się własnym regionem, tym co się dzieje w regionie, to się jeździ i się po prostu chociażby pyta o tego działacza – stwierdziła Olczyk.

Wypowiedź uderza w polityków PO z regionu. Rozmówczynie sugerowały, że jeśli lokalnie pojawiały się sygnały o niepokojących zdarzeniach, to osoby aktywne politycznie na Dolnym Śląsku powinny były bardziej interesować się tym, kto działa w ich otoczeniu i kogo wspierają.

„Ta sprawa jest polityczna”

W programie wybrzmiało też, że określanie tej sprawy jako „upolityczniania” jest, zdaniem rozmówczyń, ucieczką od odpowiedzialności. Argumentowały, że skoro osoba zamieszana w skandal była związana z Platformą Obywatelską, to temat siłą rzeczy nabiera politycznego znaczenia.

Jednocześnie zaznaczano, że najważniejszy pozostaje dramat dziecka i krzywda ofiar. Krytyka dotyczyła więc nie tylko samego skandalu, ale też sposobu, w jaki partia rządząca i jej liderzy komunikują się w tej sprawie z opinią publiczną.

W tle Tymiński i „archeologiczne” odkrycie Brauna

W programie pojawił się również wątek Stanisława Tymińskiego. Jego powrót do polityki komentowano z dużym dystansem. Rozmówczynie określały go jako polityczną postać sprzed wielu lat i „najnowsze polityczne odkrycie Grzegorza Brauna”.

Padło też porównanie do „eksponatu archeologicznego sprzed 35 lat”. Zwracano uwagę, że dla młodszych wyborców Tymiński może być postacią właściwie nieznaną, a jego obecne wypowiedzi bardziej pokazują oderwanie od rzeczywistości niż realny polityczny potencjał.

Rozmówczynie oceniły, że jeśli Tymiński twierdzi, iż o pewnych sprawach nie słyszał, to albo się ośmiesza, albo pokazuje brak kontaktu ze współczesnym życiem publicznym i nastrojami społecznymi.

KOLEJNA AFERA W WARSZAWSKIM SZPITALU! KIERWIŃSKI POZWIE DZIENNIKARKĘ? | Miziołek & Olczyk

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki