- Burza polityczna po interwencji straży pożarnej u rodziny prezydenta IPN Karola Nawrockiego sprowokowała ostrą reakcję Donalda Tuska.
- Premier nie przebierał w słowach, nazywając oskarżenia o „brutalny atak służb” na rodzinę urzędnika „skrajnym cynizmem lub skrajną głupotą”.
- Odkryj pełny kontekst tej politycznej awantury i dowiedz się, jakie dwa zgłoszenia zmusiły służby do natychmiastowej interwencji.
Tusk odpowiada politykom PiS. „Kompromitujecie się”
Do sprawy odniósł się Donald Tusk. Premier opublikował mocny wpis, w którym odpowiedział politykom PiS komentującym interwencję straży pożarnej w mieszkaniu rodziny prezydenta Karola Nawrockiego. Szef rządu nie gryzł się w język.
„Nazywać interwencję straży pożarnej, która zareagowała na informację o możliwym pożarze i zagrożeniu ludzkiego życia »brutalnym atakiem służb na prezydenta« to skrajny cynizm lub skrajna głupota” — napisał Donald Tusk.
Premier zwrócił się bezpośrednio do Przemysława Czarnka, Mateusza Morawieckiego i Zbigniewa Boguckiego.
„Kompromitujecie się” — napisał premier.
To najostrzejsza dotąd reakcja szefa rządu na polityczne komentarze po akcji straży. Tusk wyraźnie próbuje przeciąć narrację, według której interwencja służb miała być wymierzona w prezydenta lub jego rodzinę. W jego ocenie kluczowy jest inny fakt: służby dostały informację o możliwym zagrożeniu życia i musiały na nią zareagować.
W tle dwa zgłoszenia i informacja o zagrożeniu życia
Wcześniej po odprawie służb przekazano, że przed wejściem do lokalu pojawiły się dwa zgłoszenia. Pierwsze miało dotyczyć pożaru i zagrożenia życia dzieci w mieszkaniu. Drugie według relacji przedstawicieli MSWiA, przyszło kilkanaście minut później i mówiło o zatrzymaniu krążenia.
Pilne! Nowe informacje po akcji w mieszkaniu rodziny prezydenta. Chodziło o życie dzieci
Służby informowały też, że przed wejściem do środka podejmowano próby kontaktu z osobami, które mogły znajdować się w lokalu. Jak przekazywano, kontaktu przez domofon nie było, a strażacy sprawdzali również, czy w mieszkaniu widać oznaki zadymienia. Po sprawdzeniu lokalu okazało się, że alarm był fałszywy.
Wpis Tuska jest więc odpowiedzią nie tylko na samą interwencję, ale przede wszystkim na polityczne komentarze, które pojawiły się po niej. Premier stawia sprawę jasno: w sytuacji zgłoszenia o pożarze i zagrożeniu życia służby nie mogły potraktować sprawy jak zwykłego alarmu bez znaczenia.
Poniżej galeria zdjęć: Premier Donald Tusk i George Clooney