Spis treści
Sejm czy oktagon? Mejza ma wejść do klatki
Świat polityki i sportów walki mogą wkrótce połączyć się w spektakularny sposób. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, poseł Łukasz Mejza ma być o krok od podpisania kontraktu z federacją Prime MMA.
Jeśli do tego dojdzie, będzie pierwszym czynnym parlamentarzystą w Polsce, który zdecyduje się na występ we freak fightach.
Według doniesień polityk miałby występować pod pseudonimem „Pirat”.
Rywal już czeka. „Podpisałem regulamin walki”
Potencjalnym przeciwnikiem Mejzy ma być Jacek Murański, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci freak fightowej sceny.
Co ciekawe, sam Murański twierdzi, że sprawa jest już bardzo zaawansowana.
– Tak, podpisałem już regulamin walki z Mejzą – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Według tych informacji pojedynek miałby odbyć się w październiku.
Brutalna formuła walki
Jeszcze większe emocje budzi planowana formuła starcia.
Murański twierdzi, że walka miałaby odbyć się na zasadach „hooligan style”, które przypominają kibicowskie ustawki. W takiej formule dozwolonych jest znacznie więcej technik niż w klasycznym MMA, a zawodnicy walczą w niewielkich rękawicach sprzyjających nokautom.
To oznacza, że ewentualny pojedynek mógłby należeć do wyjątkowo widowiskowych i twardych.
Mejza: Kontraktu jeszcze nie ma
Sam poseł studzi jednak emocje i przekonuje, że żadnej umowy jeszcze nie podpisał.
W przesłanym oświadczeniu zapewnia, że jest otwarty na udział we freak fightach, ale dopiero wtedy, gdy zostaną spełnione określone warunki.
Twierdzi również, że otrzymał kilka ofert i prowadzi rozmowy z organizatorami.
Milion złotych na szczytny cel?
Już kilka miesięcy temu Mejza przyznawał, że rozważa wejście do oktagonu.
Polityk deklarował wtedy, że swoją gażę chciałby przeznaczyć na cele charytatywne.
Mówił o wsparciu schronisk dla zwierząt oraz dzieci walczących z chorobami nowotworowymi. Według jego wcześniejszych wypowiedzi stawką miałby być nawet milion złotych.
Ostra wymiana ciosów poza klatką
Choć do walki jeszcze nie doszło, między potencjalnymi rywalami już iskrzy.
W swoim oświadczeniu Mejza ostro zaatakował Murańskiego, sugerując, że ten próbuje wykorzystać jego nazwisko do promocji.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać.
– Wiarygodność Łukasza Mejzy jest zerowa – odparł Murański, przypominając kontrowersje związane z działalnością polityka.
Jesienny hit czy medialna gra?
Na razie nie wiadomo, czy kontrakt faktycznie zostanie podpisany. Jedna strona twierdzi, że dokumenty są już gotowe, druga przekonuje, że rozmowy wciąż trwają.
Zdaniem analityków jeśli Łukasz Mejza rzeczywiście wejdzie do klatki, będzie to jedno z najgłośniejszych wydarzeń na styku polityki i sportów walki w Polsce. A zainteresowanie takim pojedynkiem może być większe niż niejedną sejmową debatą.
Polecany artykuł: