Pilne! Nowe informacje po akcji w mieszkaniu rodziny prezydenta. Chodziło o życie dzieci

2026-05-24 10:44

Są nowe informacje o interwencji służb w domu rodzinnym prezydenta Karola Nawrockiego. Po niedzielnej odprawie wiceszef MSWiA Czesław Mroczek przekazał, że fałszywych alarmów było więcej niż jeden. Pierwsze zgłoszenie miało dotyczyć pożaru i zagrożenia życia dzieci, a drugie zatrzymania krążenia. Służby zapewniają, że przed wejściem do lokalu próbowały skontaktować się z mieszkańcami.

Karol Nawrocki

i

Autor: KGPSP/x.com, Gadomski Marcin / Super Express Karol Nawrocki
  • Wiceszef MSWiA ujawnił kluczowe szczegóły interwencji służb u rodziny Nawrockiego, które zmieniają dotychczasową perspektywę.
  • Przed siłowym wejściem do mieszkania odebrano dwa dramatyczne zgłoszenia, w tym o pożarze i bezpośrednim zagrożeniu życia dzieci.
  • Dowiedz się, co ostatecznie skłoniło służby do podjęcia natychmiastowej akcji i jakie działania podjęto, by zweryfikować alarmy.

Dwa zgłoszenia przed interwencją u rodziny Nawrockiego

Po niedzielnej odprawie służb przekazano nowe szczegóły dotyczące interwencji w domu rodzinnym prezydenta Karola Nawrockiego. Jak poinformował Czesław Mroczek, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, służby reagowały nie na jedno, lecz na dwa zgłoszenia.

Pierwsze miało dotyczyć pożaru oraz zagrożenia życia dzieci znajdujących się w lokalu.

„To zgłoszenie dotyczyło pożaru i zagrożenia życia dzieci w lokalu. To zgłoszenie otrzymały trzy służby: państwowy system ratownictwa medycznego, straż pożarna i policja, i wszystkie trzy służby zadysponowały swoje siły na miejsce” — przekazał wiceszef MSWiA.

Jak dodał Mroczek, po kilkunastu minutach pojawiło się kolejne zgłoszenie. Tym razem miało ono dotyczyć zatrzymania krążenia dzieci, które rzekomo miały znajdować się pod tym samym adresem.

„Po otrzymaniu drugiego zgłoszenia 15 minut później, mówiącego o zatrzymaniu krążenia tych dzieci, które tam się znajdowały, kierujący działaniami ratowniczymi podjął decyzję o wejściu do lokalu” — powiedział Czesław Mroczek.

„Sprawcy tych zdarzeń nie pozostaną bezkarni”

Wiceminister MSWiA zapowiedział, że osoby odpowiedzialne za fałszywe alarmy zostaną pociągnięte do odpowiedzialności.

Czarnek wycelował w Kierwińskiego po akcji u Nawrockich. „Do dymisji natychmiast”

„Sprawcy tych zdarzeń nie pozostaną bezkarni” — podkreślił Czesław Mroczek po odprawie służb.

Wiceszef resortu zaznaczył również, że dom, w którym doszło do interwencji, jest zamieszkany przez rodzinę prezydenta i nie podlega ochronie Służby Ochrony Państwa. To oznacza, że działania ratownicze prowadzone były według standardowych procedur przewidzianych dla zgłoszeń o możliwym zagrożeniu życia i zdrowia.

Służby próbowały kontaktu. „Tych prób było wiele”

Jednym z najważniejszych nowych elementów są informacje o próbach kontaktu z mieszkańcami. Jak przekazał Mroczek, służby podejmowały takie działania przed wejściem do lokalu.

„Oczywiście były podejmowane próby kontaktu. Tych prób było wiele” — zaznaczył wiceminister MSWiA.

Szczegółowy przebieg akcji opisał także nadbryg. Wojciech Kruczek, komendant główny Państwowej Straży Pożarnej. Jak wynika z jego relacji, strażacy nie mieli kontaktu z osobami wewnątrz mieszkania, ale na miejscu nie było też widocznych oznak pożaru.

„Po pierwsze przez domofon nie było kontaktu z osobami wewnątrz. Po drugie, nie było żadnych oznak pożaru, nie było zadymienia ani wewnątrz obiektu, ani na zewnątrz obiektu” — powiedział nadbryg. Kruczek.

Strażacy weszli na balkon. Jedno okno było zaklejone

Komendant główny PSP przekazał, że strażacy sprawdzali sytuację również z balkonu. Chodziło o ustalenie, czy w mieszkaniu widać ślady zadymienia.

„Weszliśmy na balkon, żeby zweryfikować przez okno również kwestie zadymienia wewnątrz obiektu. Jedno z okien było przejrzyste, można było zobaczyć, że obiekt wewnątrz nie jest zadymiony. Drugie okno było od wewnątrz zaklejone folią, stąd było ograniczenie widoczności” — relacjonował nadbryg. Wojciech Kruczek.

Według jego relacji sytuacja zmieniła się po kolejnym zgłoszeniu, które dotyczyło już nie pożaru, lecz możliwego zagrożenia życia.

„Po 15 minutach kolejna karetka, kolejny ZRM przyjechał na miejsce zdarzenia ze względu na kolejne zgłoszenie o zatrzymaniu funkcji życiowych pod tym samym adresem” — wyjaśnił komendant główny PSP.

Jak zaznaczył, właśnie wtedy zapadła decyzja o wejściu do środka, aby sprawdzić, czy w lokalu nie znajduje się ktoś potrzebujący natychmiastowej pomocy.

— Kierujący zespołem ratowniczym zdecydował, by „wejść do lokalu i zweryfikować, czy nie ma tam osoby, która potrzebuje pomocy medycznej, już abstrahując od kwestii związanych z zagrożeniem pożarowym” — przekazał nadbryg. Kruczek.

Nowe fakty po akcji w domu rodzinnym prezydenta

Nowe informacje pokazują, że decyzja o wejściu do lokalu miała zapaść po serii zgłoszeń dotyczących możliwego zagrożenia życia dzieci. Służby podkreślają, że na miejscu nie było oznak pożaru, ale jednocześnie nie udało się nawiązać kontaktu z mieszkańcami, a drugie zgłoszenie mówiło już o zatrzymaniu funkcji życiowych.

Po sprawdzeniu lokalu okazało się, że alarmy były fałszywe. Sprawa jest teraz wyjaśniana przez służby, a MSWiA zapowiada, że osoby odpowiedzialne za fałszywe zgłoszenia nie unikną konsekwencji.

Poniżej galeria zdjęć: Prezydent RP Karol Nawrocki podczas trekkingu z harcerzami, młodzieżą i społecznikami pod hasłem Szlak Pamięci w Cassino

OSTRA REAKCJA WOBEC IZRAELA! "WEZWAĆ AMBASADORA, ZAKAZAĆ WJAZDU!" | Express Biedrzyckiej
Sonda
Czy służby powinny wejść do lokalu po zgłoszeniu o zagrożeniu życia dzieci?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki