Tusk nie podpisał nominacji. Asesor idzie do sądu

2026-06-02 7:43

Premier Donald Tusk od miesięcy nie składa podpisów pod nominacjami dla asesorów sądów administracyjnych - podaje „Rzeczpospolita”. Jeden z kandydatów, który czeka na kontrasygnatę od blisko dwóch lat, złożył skargę na bezczynność szefa rządu. Bez podpisu premiera asesorzy nie mogą rozpocząć pracy, choć mają rekomendację KRS i podpis prezydenta.

Donald Tusk

i

Autor: AKPA/ AKPA
  • Jeden z kandydatów na asesora złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.
  • Sprawa dotyczy braku kontrasygnaty premiera pod postanowieniem nominacyjnym podpisanym przez prezydenta.
  • KPRM domaga się odrzucenia skargi i wskazuje m.in. na wadliwy status KRS.
  • Postępowaniu przygląda się Rzecznik Praw Obywatelskich, bo sprawa może mieć precedensowy charakter.

Asesor złożył skargę na bezczynność premiera

Spór o nominacje asesorów sądów administracyjnych trafił do sądu. Jak podaje „Rzeczpospolita”, jeden z kandydatów skierował do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę na bezczynność premiera Donalda Tuska. Chodzi o brak podpisu pod postanowieniem nominacyjnym.

Kandydat ma rekomendację Krajowej Rady Sądownictwa i podpis prezydenta. Do objęcia stanowiska brakuje jednak kontrasygnaty szefa rządu. Według gazety mężczyzna czeka na nią od blisko dwóch lat. W skardze domaga się, by sąd zobowiązał premiera do złożenia podpisu i uznał, że bezczynność miała charakter rażącego naruszenia prawa.

W podobnej sytuacji ma znajdować się cała grupa asesorów sądów administracyjnych. Bez podpisu premiera ich nominacje pozostają zawieszone, a oni sami nie mogą rozpocząć pracy.

Odbiorą Zełenskiemu Order Orła Białego? "Wybuchnie wojna polityczna w Polsce"

Bez podpisu nie mogą zacząć orzekać

Część kandydatów pytała Kancelarię Prezesa Rady Ministrów o powody zwłoki już w ubiegłym roku. Jedna z osób oczekujących na kontrasygnatę opisała „Rzeczpospolitej”, jakie odpowiedzi otrzymywali asesorzy.

— Odpowiedzi sprowadzały się do wskazania na brak ustawowego terminu, w którym premier byłby zobligowany udzielić kontrasygnaty oraz do kwestionowania prawidłowości działania ówczesnej KRS — powiedziała gazecie jedna z osób czekających na podpis premiera.

Dla kandydatów sprawa nie jest abstrakcyjnym sporem o kompetencje między instytucjami. Chodzi o realne stanowiska, których nie mogą objąć mimo zakończonej procedury nominacyjnej. Dla sądów administracyjnych przeciągające się decyzje mogą natomiast pogłębiać problem wakatów i wydłużać czas oczekiwania obywateli na rozpoznanie spraw.

KPRM chce odrzucenia skargi

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów odpiera zarzuty i domaga się odrzucenia skargi. W stanowisku cytowanym przez „Rzeczpospolitą” kancelaria przekonuje, że sprawa nie ma charakteru politycznej blokady.

— Działania prezesa RM nie są gestem politycznego sprzeciwu — czytamy w stanowisku KPRM przywołanym przez dziennik.

Kancelaria wskazuje na wadliwy status Krajowej Rady Sądownictwa. Podnosi również, że konstytucja nie wyznacza terminu, w którym premier musi udzielić kontrasygnaty. KPRM argumentuje także, że podpis szefa rządu pod postanowieniem nominacyjnym nie należy do spraw z zakresu administracji publicznej, dlatego sąd administracyjny nie powinien rozpoznawać skargi.

RPO przygląda się sprawie

Postępowaniem interesuje się Rzecznik Praw Obywatelskich. Anna Białek z Biura RPO oceniła, że sprawa ma charakter precedensowy, bo nie jest jasne, czy sądy administracyjne mogą rozstrzygać taki spór.

Kluczowe pytanie brzmi, czy brak kontrasygnaty premiera można potraktować jako bezczynność organu. Sąd będzie musiał najpierw ocenić własną właściwość, a dopiero później, jeśli uzna, że może zająć się sprawą, wejść w sam spór o podpis premiera.

RPO zwraca uwagę, że przeciągające się nominacje mają znaczenie nie tylko dla samych asesorów. Przy brakach kadrowych w sądach administracyjnych każda nieobsadzona funkcja może wpływać na sprawność postępowań i czas oczekiwania obywateli na wyrok.

Spór o KRS wraca w nowej odsłonie

Cała sprawa wpisuje się w szerszy konflikt o status Krajowej Rady Sądownictwa. Rząd od miesięcy wskazuje na problem legalności i prawidłowości działań KRS ukształtowanej po zmianach wprowadzonych za rządów PiS. Kandydaci na asesorów znaleźli się jednak w szczególnej sytuacji: nie dostali odmowy, ale bez podpisu premiera nie mogą ruszyć dalej.

„Rzeczpospolita” przypomina w tym kontekście także majowy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczący odmowy powołania sędziego przez prezydenta. Ministerstwo Sprawiedliwości podkreślało po nim, że arbitralne blokowanie kariery sędziowskiej bez prawa do sądu trudno pogodzić z zasadą równego dostępu do służby publicznej.

RPO zaznacza jednak, że obecna sprawa jest inna. Tam chodziło o odmowę awansu asesorów na sędziów. Tutaj nominacje nie zostały formalnie odrzucone. Utknęły na etapie podpisu premiera.

Sąd odpowie na kluczowe pytanie

Najpierw WSA w Warszawie będzie musiał rozstrzygnąć, czy może w ogóle badać brak kontrasygnaty premiera. Dopiero potem pojawi się zasadnicze pytanie: czy szef rządu może przez wiele miesięcy nie podpisywać nominacji, skoro kandydaci mają rekomendację KRS i podpis prezydenta.

Dla Donalda Tuska sprawa jest politycznie trudna, bo dotyczy granic władzy premiera i realnych skutków sporu o KRS. Dla asesorów to walka o możliwość rozpoczęcia pracy. Dla obywateli to kolejny fragment większego problemu, jakim jest przedłużający się chaos wokół wymiaru sprawiedliwości.

Polityka SE Google News
KIERWIŃSKI MOCNO O DECYZJI ZEŁENSIEGO: Nie rozumiem po co Zełenski to zrobił, powinien rozumieć Polską wrażliwość
Sonda
Czy premier powinien podpisać nominacje asesorów?
Niedyskretnie o politykach
AWANTURA O ORDER ZEŁENSKIEGO, KŁÓTNIE U NAWROCKIEGO I EMERYTURY ARTYSTÓW | Miziołek & Olczyk

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki