- Igor Tuleya ostro krytykuje Karola Nawrockiego, twierdząc, że prezydent łamie konstytucję w sporze o Trybunał Konstytucyjny.
- Sędzia podkreśla, że „wobec prezydenta” nie oznacza „w obecności”, a złożenie ślubowania jest konsekwencją wyboru, nie jego etapem.
- Tuleya zarzuca prezydentowi arbitralne decyzje i nazywa go „destruktorem praworządności”, a nie jej strażnikiem.
- Dowiedz się, dlaczego sędzia uważa, że prezydent uzurpuje sobie kompetencje Sejmu
Spór o ślubowanie sędziów. O co chodzi?
Konflikt dotyczy sposobu powołania nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Sejm wybrał sześć osób, jednak tylko część z nich złożyła ślubowanie przed prezydentem. Pozostali przekazali podpisane roty do Kancelarii Prezydenta.
Pałac Prezydencki uważa, że bez osobistego przyjęcia ślubowania przez prezydenta procedura nie została zakończona. Tę interpretację zdecydowanie kwestionuje sędzia Igor Tuleya w rozmowie z "Faktem", który wskazuje na literalne brzmienie konstytucji.
— Zgodnie z art. 194 ust. 1 konstytucji sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm. Ślubowanie jest jedynie konsekwencją wyboru, a nie jego etapem — podkreśla.
„Wobec” czy „w obecności”? Tuleya wyjaśnia
Kluczowym punktem sporu stało się znaczenie słowa „wobec prezydenta”. Według Tulei jego interpretacja nie powinna budzić żadnych wątpliwości.
— Nie trzeba mieć wykształcenia prawniczego, żeby wiedzieć, że "wobec" nie oznacza "w obecności", żeby to zrozumieć wystarczy wiedza z czterech klas podstawówki. "Wobec" to przyimek oznaczający "względem kogoś", a "obecność" to rzeczownik — tłumaczy sędzia.
W jego ocenie złożenie podpisanych dokumentów w Kancelarii Prezydenta spełnia wymogi formalne.
— Ślubowanie wobec Prezydenta zostało złożone — dodaje.
Sędzia chwali nowych członków TK
Tuleya zwraca uwagę nie tylko na kwestie prawne, ale też na postawę samych sędziów. Jego zdaniem ich działania pokazują, że są gotowi do pełnienia funkcji mimo politycznego sporu.
— Cieszę się, że wykazali się nie tylko znajomością prawa, ale i determinacją. Dobitnie pokazali, że sąd konstytucyjny to nie "kawalerka", a oni sami nie są "panem Jerzym” — mówi.
Ostra riposta wobec prezesa TK
Sędzia odniósł się również do krytyki ze strony prezesa TK Bogdan Święczkowski, który uznał działania sędziów za „najgorsze z możliwych”.
— Można powiedzieć, że "decyzją najgorszą z możliwych" była ta, dzięki której on trafił do Trybunału — ripostuje Tuleya.
Bezpośredni zarzut wobec prezydenta
Najmocniejsze słowa padły jednak pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego. Tuleya zarzuca mu naruszenie konstytucji i przekroczenie kompetencji.
— 13 marca Sejm wybrał sześcioro sędziów. 1 kwietnia Karol Nawrocki umożliwił złożenie ślubowania jedynie dwóm. Jego arbitralna, uzurpatorska decyzja nie tylko nie znajduje prawnego uzasadnienia, ale jest złamaniem prawa. Przede wszystkim konstytucji — podkreśla.
„Destruktor praworządności”. Mocne podsumowanie
Na koniec Tuleya formułuje jednoznaczną ocenę całej sytuacji, wskazując na jego zdaniem niebezpieczny precedens.
— Wygląda na to, że wbrew art. 194 ust.1 konstytucji, wyboru sędziów dokonuje Pałac Prezydencki, a nie Sejm. Zapowiedź skargi kompetencyjnej do TK to wyjątkowa bzdura. Sejm, o czym była mowa, w żaden sposób nie naruszył kompetencji Prezydenta. To Pałac Prezydencki nieudolnie próbował przejąć kompetencje Sejmu, o których mowa w art. 194 ust. konstytucji. Wynika z tego, że Karol Nawrocki, podobnie jak jego poprzednik, nie jest żadnym strażnikiem konstytucji. Jest kolejnym destruktorem praworządności - kończy w rozmowie z "Faktem".
Poniżej galeria zdjęć: Ślubowanie sędziów TK w Sejmie