- Donald Trump otwarcie poparł Viktora Orbana przed węgierskimi wyborami, obiecując wsparcie gospodarcze.
- Sondaże wskazują na realną szansę opozycji, kierowanej przez Petera Magyara, na zakończenie ery Orbana.
- Wybory zdecydują o przyszłości Węgier – czy kraj obierze kurs na „wschodnią autokrację”, czy „zachodnią demokrację”.
- Czy zaangażowanie USA i geopolityka wpłyną na wynik niedzielnych wyborów?
Jak donosi PAP, Donald Trump wprost zadeklarował gotowość wykorzystania „całej potęgi gospodarczej USA”, by wzmocnić Węgry. „Mój rząd jest gotowy wykorzystać całą potęgę gospodarczą Stanów Zjednoczonych, aby wzmocnić gospodarkę Węgier” – napisał na platformie Truth Social. Dodał, że Ameryka „z entuzjazmem zainwestuje w przyszły dobrobyt”, jeśli Viktor Orban i naród węgierski będą tego potrzebować.
Polecany artykuł:
Wybory, które mogą zakończyć erę Orbana
Słowa Trumpa padają w kluczowym momencie. Już w niedzielę Węgrzy wybiorą nowy parlament, a stawką jest przyszłość najdłużej urzędującego premiera w historii kraju. Viktor Orban rządzi nieprzerwanie od 2010 r., ale dziś jego pozycja nie jest już tak pewna jak wcześniej.
Najświeższe sondaże wskazują, że opozycyjna partia TISZA, kierowana przez Petera Magyara, może nie tylko wygrać wybory, ale nawet zdobyć większość konstytucyjną. Według analiz ośrodka Median ugrupowanie to może liczyć nawet na 138–143 mandaty w 199-osobowym parlamencie. Dla porównania, rządzący Fidesz Orbana może spaść do poziomu 49–55 mandatów.
To oznacza jedno: realną możliwość zakończenia trwających od 16 lat rządów Orbana.
Starcie dwóch światów: Orban kontra Magyar
Niedzielne wybory to nie tylko walka o władzę, lecz także o kierunek, w którym pójdą Węgry. Viktor Orban konsekwentnie buduje model państwa określanego jako „nieliberalne”, podkreślając suwerenność narodową i dystans wobec Unii Europejskiej.
Z kolei Peter Magyar, były członek Fideszu, który odszedł z partii i stanął na czele TISZY, obiecuje powrót do ścisłej współpracy z Zachodem. Jego ugrupowanie zapowiada odmrożenie funduszy unijnych, odbudowę relacji z UE i NATO oraz walkę z korupcją.
Magyar nie ukrywa, że wybory traktuje jak referendum. Jego zdaniem Węgrzy zdecydują, czy chcą „wschodniej autokracji, czy zachodniej demokracji”.
USA otwarcie wspierają Orbana
Deklaracja Donalda Trumpa nie jest odosobniona. To już kolejny raz, gdy były i obecny lider USA wyraża poparcie dla Viktora Orbana. W ostatnich dniach Trump wielokrotnie apelował do Węgrów, by głosowali na urzędującego premiera.
Na Węgrzech pojawił się także wiceprezydent USA J.D. Vance, który podczas wizyty w Budapeszcie również wzywał do poparcia Orbana. Trump przemawiał nawet do jego zwolenników przez telefon podczas jednego z wieców.
To bezprecedensowa sytuacja, w której amerykańska administracja tak otwarcie angażuje się w wybory w europejskim kraju.
Sondaże nie dają pewności
Choć większość badań wskazuje na przewagę opozycji, wynik wyborów wciąż nie jest przesądzony. System wyborczy na Węgrzech sprzyja dużym ugrupowaniom, a część mandatów rozdzielana jest w jednomandatowych okręgach, gdzie wygrywa kandydat z największą liczbą głosów.
Dodatkowo w parlamencie może pojawić się jeszcze trzecia siła – skrajnie prawicowa partia Mi Hazank, która według prognoz może zdobyć kilka mandatów.
W tle geopolityka i wojna
Kampania wyborcza na Węgrzech została silnie naznaczona tematami międzynarodowymi. Viktor Orban podkreśla konieczność zachowania neutralności wobec wojny w Ukrainie i ostrzega przed wciągnięciem kraju w konflikt.
Z kolei jego przeciwnicy zarzucają mu zbyt bliskie relacje z Rosją i brak jednoznacznego wsparcia dla Zachodu.
Dodatkowe emocje budzą oskarżenia rządu o rzekomą ingerencję Ukrainy w wybory oraz zarzuty wobec opozycji o działanie w interesie Brukseli.
Decydująca niedziela
Głosowanie rozpocznie się w niedzielę o godz. 6 rano i potrwa do godz. 19. Wstępne wyniki mogą pojawić się już około godz. 20. Węgrzy zdecydują wtedy nie tylko o składzie parlamentu, ale też o przyszłości kraju na lata.
Jedno jest pewne: stawka tych wyborów wykracza daleko poza granice Węgier. Zaangażowanie Donalda Trumpa i napięcie wokół wyniku sprawiają, że oczy całej Europy skierowane są dziś na Budapeszt.