- Olga Tokarczuk skrytykowała weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy o języku śląskim.
- Noblistka mówiła o tym podczas kongresu Impact’26 w Poznaniu.
- Prezydent zawetował ustawę w lutym 2026 r.
- Nawrocki przekonywał, że „faktów naukowych nie ustala się głosowaniem w Sejmie”.
- Spór dotyczy tego, czy śląski powinien zostać uznany za język regionalny.
Olga Tokarczuk o wecie Nawrockiego. Padły mocne słowa
Olga Tokarczuk zabrała głos w sprawie, która od miesięcy budzi emocje na Śląsku i w ogólnopolskiej polityce. Chodzi o prezydenckie weto wobec ustawy uznającej język śląski za język regionalny. Noblistka odniosła się do tej decyzji podczas kongresu Impact’26 w Poznaniu.
Pisarka nie ukrywała, że nie rozumie stanowiska prezydenta Karola Nawrockiego. Jej wypowiedź była krótka, ale bardzo stanowcza.
— Nie mogę zrozumieć tej skandalicznej decyzji prezydenta, tego braku zgody na potraktowanie języka śląskiego. To jest coś zupełnie niebywałego — powiedziała Olga Tokarczuk.
Noblistka zwróciła uwagę, że dla wielu osób śląski nie jest abstrakcyjnym tematem politycznym, ale żywą mową używaną w domach, rodzinach i lokalnych społecznościach. To właśnie ten aspekt, jak wynika z jej wypowiedzi, uważa za najważniejszy.
— Jest język, którym mówią ludzie i jakaś instancja z góry zakazuje tego języka i traktuje to jako dialekt czy gwarę — mówiła Tokarczuk podczas panelu.
Weto prezydenta w sprawie języka śląskiego. O co chodzi?
Spór o język śląski wrócił z ogromną siłą po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego. W lutym 2026 roku prezydent zawetował ustawę, która miała wpisać śląski do ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Obecnie taki status ma w Polsce język kaszubski.
Dla zwolenników zmian byłby to przełom. Uznanie śląskiego za język regionalny oznaczałoby nie tylko symboliczne docenienie śląskiej tożsamości, ale także konkretne możliwości związane z edukacją, kulturą i ochroną języka.
Ustawa otwierałaby drogę m.in. do nauczania języka śląskiego w szkołach, wspierania publikacji i inicjatyw kulturalnych oraz szerszej ochrony dziedzictwa regionu. Dla wielu Ślązaków była to więc sprawa nie tylko językowa, ale także tożsamościowa.
Nawrocki tłumaczył weto. „Faktów naukowych nie ustala się w Sejmie”
Prezydent Karol Nawrocki, uzasadniając swoją decyzję, przekonywał, że ceni tradycję i kulturę Śląska, ale nie zgadza się na uznanie śląskiego za język regionalny w drodze decyzji politycznej.
— Faktów naukowych nie ustala się głosowaniem w Sejmie. Trzeba słuchać, co o tej sprawie mówią specjaliści — mówił prezydent, tłumacząc weto.
Nawrocki argumentował, że według części językoznawców mowa śląska jest dialektem języka polskiego. To stanowisko od razu wywołało sprzeciw środowisk śląskich oraz polityków popierających ustawę. Ich zdaniem spór o śląski nie da się zamknąć wyłącznie w kategoriach akademickich, bo dotyczy także prawa ludzi do własnej tożsamości i pielęgnowania języka, którym posługują się na co dzień.
Ile osób deklaruje śląską tożsamość i używa śląskiego?
W debacie często przywoływane są dane z Narodowego Spisu Powszechnego 2021. Trzeba jednak rozróżnić dwie rzeczy: deklarację tożsamości narodowo-etnicznej i język używany w domu.
Według wstępnych danych NSP 2021 585,7 tys. osób zadeklarowało śląską identyfikację narodowo-etniczną. To inna kategoria niż język domowy. Z kolei używanie języka śląskiego w kontaktach domowych zadeklarowało według wstępnych danych 457,9 tys. osób, a według ostatecznych danych przywoływanych w regionalnych opracowaniach — 467 145 osób.
Te liczby pokazują, dlaczego spór o status śląskiego ma tak duże znaczenie. Nie chodzi o niszową dyskusję językoznawców, ale o setki tysięcy ludzi, którzy w różny sposób wiążą swoją tożsamość, rodzinne historie i codzienną mowę ze Śląskiem.
Tokarczuk stanęła po stronie śląskiej godki
Wypowiedź Olgi Tokarczuk nadała sprawie nowy rozgłos. Noblistka nie analizowała szczegółów legislacyjnych, ale mocno zaakcentowała kwestię ludzkiej tożsamości i prawa do języka. Jej słowa można odczytać jako sprzeciw wobec sytuacji, w której państwo odmawia regionalnej mowie uznania, mimo że posługują się nią obywatele.
Dla zwolenników ustawy głos Tokarczuk jest ważny, bo przenosi spór o śląski poza bieżącą walkę partyjną. Pokazuje, że dyskusja dotyczy także kultury, pamięci i sposobu, w jaki państwo traktuje regionalną różnorodność.
Dla przeciwników uznania śląskiego za język regionalny kluczowy pozostaje argument naukowy: ich zdaniem decyzja ustawowa nie powinna przesądzać o statusie mowy, którą część ekspertów uznaje za dialekt. Ten spór prawdopodobnie szybko się nie skończy.
Co dalej z ustawą o języku śląskim?
Po prezydenckim wecie ustawa nie może wejść w życie bez ponownej decyzji Sejmu. Aby odrzucić weto prezydenta, potrzebna jest większość 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
To oznacza, że sprawa języka śląskiego wróci jeszcze do politycznej gry. Zwolennicy ustawy będą przekonywać, że chodzi o szacunek dla śląskiej tożsamości i ochronę dziedzictwa regionu. Przeciwnicy będą podtrzymywać argument, że śląski powinien pozostać traktowany jako dialekt.
Poniżej galeria zdjęć: Od czego zacząć czytać Tokarczuk? Poznaj najsłynniejsze cytaty pisarki z Wrocławia