Super Express: Słuchając ostatniego przemówienia premiera Donalda Tuska można odnieść wrażenie, że Polska jest krajem niemal mlekiem i miodem płynącym, podziela pan ten entuzjazm jako osoba odpowiedzialna za finanse państwa?Andrzej Domański: Mlekiem i miodem płynącym to może nie, natomiast liczby są tutaj bardzo jednoznaczne. Polska w trakcie 36 lat transformacji gospodarczej odniosła olbrzymi sukces. Kiedy porównamy obecną sytuację z rokiem 1989, to chyba każdy widzi jak ogromną przemianę przeszedł nasz kraj. Ta przemiana i ten sukces gospodarczy są dostrzegane na całym świecie. Nasz PKB rośnie w tej chwili najszybciej w całej Unii Europejskiej, wynagrodzenia w Polsce rosną, dzięki czemu coraz więcej Polaków wraca do kraju z Wielkiej Brytanii, z Niemiec, z Holandii czy ze Szwecji. I to jest bardzo pozytywny sygnał. Jesteśmy członkiem grupy G20 i to jest...
- ...symbol?- Tak, symbol i powód do dumy z nas wszystkich, bo to efekt ciężkiej pracy Polaków. To nie jest przypadek, tylko efekt naszej ambicji i tego, że przez lata wszyscy ciężko na to pracowaliśmy.- Ale słuchając przedstawicieli opozycji można odnieść wrażenie, że "im lepiej tym gorzej". Przemysław Czarnek, wyznaczonyprzez PiS na kandydata na premiera, mówi, że gospodarka jest właściwie w rozsypce i jednym tchem wymienia: dług publicznyw wysokości 2 bln 300 mld zł i że urośnie jeszcze bardziej, że zadłużenie jest "gigantyczne", i że - i tu chyba uwaga do pana - polskimi finansami zajmują się ludzie "niekompetentni i nieprzygotowani do rządzenia". Co pan odpowie na takie dictum?- Pan Czarnek nie wie nic o gospodarce. W praktycznie każdej jego wypowiedzi widać, że w żaden sposób nie jest przygotowany do merytorycznej dyskusji o stanie polskich finansów, o tym gdzie jest nasza gospodarka. Już nawet nie wspomnę o tych jego kuriozalnych wypowiedziach dotyczących transformacji energetycznej i "OZE-sroze" jak to był uprzejmy powiedzieć. A sam przecież ma fotowoltaikę na dachu.- On nie, jego żona.- Żona, przepraszam najmocniej. Ze strony PiS to jest ślepa krytyka i widać, że panu Czarnkowi grunt usuwa się spod nóg.- Przyzna pan jednak, że dane dotyczące wysokości długu publicznego mogą być dla wielu zatrważające.- Pani redaktor, my spłacamy długi zaciągane przez PiS. I to są spłaty idące w dziesiątki miliardów złotych, zarówno w zeszłym roku jak i w 2024. Fakt, jako państwo wydajemy w tej chwili dużo, ale wydajemy dużo na obronę. 5 proc. naszego PKB, 200 mld zł rocznie na modernizację i wzmocnienie polskiej armii, na bezpieczeństwo naszej wschodniej granicy, na budowę Tarczy Wschód. Sytuacja wymaga tego, aby nakłady na bezpieczeństwo były naszym bezwzględnym priorytetem.- Ale poziom długu to nie jest kwestia tylko obronności.- Nie, ale zdecydowanie wydatki na obronę mają potężne znaczenie, również jeśli chodzi o nasz deficyt. Cały czas szukamy najtańszych źródeł sfinansowania modernizacji polskiej armii, stąd program SAFE. (...)- Nie wiem czy pan słyszał, ale opozycja straszy, że będzie pan "siedział" za jego podpisanie?- Niech sobie PiS straszy. Nie pierwszy raz próbują mnie przestraszyć, ale te ich groźby nic dla mnie nie znaczą. Dla mnie priorytetemjest modernizacja polskiej armii i szukanie dostępnych źródeł finansowania. Nikt kto się zna na finansach publicznych, kto rozumie jak działają rynki, nie ma cienia wątpliwości, że nie ma tańszego i bardziej efektywnego źródła finansowania modernizacji polskiej armii niż program SAFE. To pożyczka oprocentowana na trochę powyżej 3 proc., a gdybym chciał na podobnych warunkach szukaćfinansowania na rynku, to kosztowałoby to co najmniej 4 proc. Ale raczej więcej. Każdy wie, że to są potężne oszczędności.- Nie wiemy jaki będzie ostatecznie koszt tej pożyczki - to jeden z głównych argumentów przeciwników tej umowy.- Wiemy. Te koszty to będzie trochę powyżej 3 proc. Wiemy po ile Komisja Europejska zaciąga teraz długi na rynku i z całą pewnościąwiemy, że jest i będzie to wyraźnie taniej niż zaciągnąłby dług na rynku minister finansów czy Bank Gospodarstwa Krajowego. (...)Z uwagi na to co dzieje się na Bliskim Wschodzie, to, że na rynkach panuje bardzo wysoki poziom niepokoju, powoduje, że korzyściz SAFE wyłącznie wzrosły. Opozycja próbuje podsycać niepokoje, ale liczby są jednoznaczne. Mówimy o oszczędnościach dla Polakówna poziomie nawet setek miliardów złotych, choć one oczywiście będą się rozciągały na lata. (...)
- Nowy szef BBN mówi, że suwerenność na kredyt to żadna suwerenność.- Albo hipokryzja, albo - mam nadzieję - nieznajomość sytuacji. Jest nowy, być może jeszcze nie zapoznał się z wszystkimi dokumentami.Mówienie, że do tej pory, także za czasów PiS, nie zaciągaliśmy pożyczek na modernizację armii jest po prostu kłamstwem. (...) Trochęodpowiedzialności za słowa i praktycznego mierzenia się z liczbami.- Mimo to prezydent i jego ludzie nadal przekonują do tzw. SAFE 0 proc. Mimo straty na poziomie 35 mld, którą NBP wykazało zaubiegły rok.- Przedstawiane do tej pory projekty dotyczące SAFE 0 proc. to jest fatamorgana. To jest miraż. (...) Mam nadzieję, że prezydent Nawrockii jego otoczenie po prostu nie rozumie jak działają finanse publiczne i jak generowany jest zysk NBP. (...) Osobiście myślę, że prezes Glapińskitrochę został w tę sytuację wmanewrowany przez obóz prezydenta.- Rozmawiał pan ostatnio z prezesem Adamem Glapińskim?- Wymieniliśmy kilka zdań siedząc ramię w ramię w trakcie spotkania grupy G20 w Waszyngtonie. Ale rozmawialiśmy przede wszystkimo gospodarce, stopach procentowych... (...)- Czyli relacje z prezesem Glapińskim są raczej poprawne?- Chłodne, poprawne.- To prawda, że amerykańska administracja wywierała na pana naciski ws. porzucenia pomysłu podatku cyfrowego od big techów?- Nie od wczoraj i nie od roku wyraża się na ten temat bardzo jasno. I tak, potwierdzam, że w trakcie moich spotkań w Waszyngtonie ze stronyadministracji amerykańskiej ten temat był podnoszony.- Media się rozpisywały, że pojawiły się nawet groźby?- Gróźb pod moim adresem nie było, Polska na groźby zawsze by odpowiadała. Mamy bardzo jasne stanowisko: podatki w Polsce ustalarząd i parlament, na końcu oczywiście musi być podpis prezydenta i jakakolwiek administracja, w tym amerykańska, nie powinna w ten procesingerować. Nasze stanowisko jest jednoznaczne: firmy prowadzące działalność w Polsce powinny w Polsce płacić podatki. (...)
- Rząd Mateusza Morawieckiego ugiął się pod naciskiem Amerykanów ws. podatku cyfrowego, nie będzie powtórki z rozrywki?- Projekt podarku cyfrowego znalazł się już w wykazie prac rządu, ministerstwo cyfryzacji już nad nim pracuje. Resort finansów też będzie brałudział w pracach i będziemy szukać optymalnego rozwiązania. Projekt trafi do parlamentu, a później musi mieć podpis prezydenta. Ale czy tenpodpis będzie? Prezydent na razie wszystkie projekty, poprzez które staramy się wzmacniać finanse państwa, wetował.- I spodziewa się pan weta także ws. podatku cyfrowego?- Z dotychczasowych wypowiedzi pana prezydenta trudno przypuszczać aby się pod takim podatkiem podpisał. Co nie oznacza, że rząd niebędzie nad takim projektem pracował.- Planuje pan jakieś zmiany w programie 800 plus?- Program 800 plus nie ulega zmianie. Nie będzie też waloryzowany, co oznacza, że nie planujemy kolejnej jego podwyżki. Nie planujemy teżzmian innych programów socjalnych. Nic, co zostało dane, nie zostanie odebrane.
Rozmawiała Kamila Biedrzycka