Afera Zondacrypto. Śledczy szacują straty na co najmniej 350 mln zł

Po problemach klientów z wypłatami z giełdy Zondacrypto prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia oszustwa i prania pieniędzy. W „Porannym Ringu”, 7 września, dr Artur Bartoszewicz mówił o wątpliwościach dotyczących działań służb, banków i instytucji państwowych przed ujawnieniem sprawy. KNF podkreślała jednak, że nie sprawuje nadzoru nad giełdami kryptowalut. W sierpniu 2026 r. sąd w Tallinie ogłosił upadłość estońskiej spółki BB Trade Estonia OÜ, operatora platformy.

Politycy oraz Sylwester Suszek na tle afery Zondacrypto. O działaniach służb i KNF przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Materiały autorskie/ Wygenerowane przez AI Afera Zondacrypto. Śledczy szacują straty na co najmniej 350 mln zł
  • Prokuratura wszczęła śledztwo po zgłoszeniach klientów, którzy mieli problemy z wypłatami
  • Wstępnie oszacowano straty na co najmniej 350 mln zł
  • KNF podkreśla, że nie nadzoruje giełd kryptowalut
  • Sąd w Tallinie ogłosił upadłość operatora Zondacrypto w sierpniu 2026 r

Śledztwo rozpoczęło się po problemach z wypłatami

W rozmowie w „Porannym Ringu” dr Artur Bartoszewicz zwrócił uwagę na odpowiedzialność państwowych instytucji za rozpoznawanie zagrożeń związanych z działalnością giełdy obsługującej klientów w Polsce. Wskazywał przede wszystkim na przepływy środków przez polski system bankowy oraz potrzebę wyjaśnienia, jak działały służby i instytucje odpowiedzialne za przeciwdziałanie praniu pieniędzy.

W kwietniu 2026 r. klienci zaczęli zgłaszać problemy z wypłatami. Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła 17 kwietnia śledztwo w sprawie podejrzenia wprowadzenia klientów w błąd oraz prania pieniędzy. Według śledczych straty wynoszą co najmniej 350 mln zł.

W postępowaniu uczestniczą funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. W lipcu postępowanie dotyczące Zondacrypto połączono ze śledztwem w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela BitBay, poprzednika giełdy Zondacrypto.

Operator Zondacrypto miał siedzibę w Estonii, nie w Polsce

Platforma wywodzi się z polskiej giełdy BitBay, założonej w 2014 r. Po sporach z regulatorami i problemach z obsługą bankową działalność przeniesiono najpierw na Maltę, a następnie, na przełomie 2019 i 2020 r., do Estonii. BitBay zmienił następnie nazwę na Zonda, a później na Zondacrypto.

Operatorem platformy była estońska spółka BB Trade Estonia OÜ. Za licencję i nadzór nad spółką odpowiadały przede wszystkim estońskie instytucje. Tamtejsza Financial Intelligence Unit w maju 2026 r. częściowo zawiesiła licencję spółki, a pod koniec czerwca miała ją cofnąć.

27 sierpnia sąd w Tallinie ogłosił upadłość BB Trade Estonia OÜ. Estoński nadzór koncentrował się przede wszystkim na wymogach związanych z przeciwdziałaniem praniu pieniędzy, a nie na ocenie wypłacalności operatora czy pełnym zabezpieczeniu aktywów klientów.

Kto powinien nadzorować giełdę? Spór o rolę KNF i banków

Bartoszewicz argumentował, że polskie instytucje powinny były dostrzegać skalę działalności platformy, ponieważ część rozliczeń klientów była związana z rachunkami w polskich bankach. Zwracał też uwagę na obowiązki banków dotyczące monitorowania nietypowych lub wysokich transakcji.

KNF podkreślała jednak, że jej rola w tej sprawie była ograniczona. Komisja wskazywała, że nie jest organem właściwym do nadzorowania giełd kryptowalut. Wcześniejsze działania wobec BitBay dotyczyły podejrzenia świadczenia usług płatniczych bez wymaganego zezwolenia, co skutkowało wpisem na listę ostrzeżeń i zawiadomieniem do prokuratury.

Sam fakt korzystania przez klientów z rachunków bankowych w Polsce nie oznacza automatycznie, że KNF miała ustawowe uprawnienia do stałego nadzoru nad zagranicznym operatorem giełdy. Ewentualne podejrzenia popełnienia przestępstwa należą natomiast do właściwości prokuratury i służb.

Śledztwo ma ustalić, kto ponosi odpowiedzialność

W związku ze sprawą pojawiły się także pytania o miejsce pobytu prezesa Zondacrypto, Przemysława Krala. Z medialnych ustaleń wynikało, że przebywał on wcześniej za granicą, a w kwietniu 2026 r. miał wyjechać do Izraela. Te okoliczności są badane w ramach śledztwa.

Odpowiedzialność konkretnych osób oraz przyczyny problemów klientów z dostępem do swoich aktywów będą ustalane w postępowaniu prowadzonym przez organy ścigania. Sprawa wywołała również dyskusję o przepisach dotyczących rynku kryptoaktywów, uprawnieniach instytucji nadzorczych i gotowości państwa do reagowania na ryzyka związane z nowymi technologiami finansowymi.

Poniżej możesz obejrzeć cały materiał:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki