Tak Rosja nakręca nagonkę na Ukraińców w Polsce. Były oficer wywiadu wprost: „To wszystko idzie na konto Ukraińców”

2026-10-07 8:23

- Rosyjskie służby specjalne celowo podsycają w Polsce niechęć do Ukraińców – przekonywał w Porannym Ringu były oficer wywiadu Nick Tarski. Jego zdaniem Moskwa wykorzystuje istniejące w społeczeństwie uprzedzenia, a następnie wzmacnia je za pomocą propagandy, botów i fałszywych kont. Co więcej, Rosjanom ma zależeć również na tym, aby w działania dywersyjne w Polsce angażować obywateli Ukrainy. Cel? Każdy taki przypadek ma pogłębiać antyukraińskie nastroje.

Grupa ludzi stojących tyłem na placu. O rosyjskiej manipulacji nastrojami w Polsce przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI

Jednym z tematów środowego Porannego Ringu była działalność rosyjskich służb oraz ich próby wpływania na nastroje społeczne w Polsce. Prowadzący zapytał Nicka Tarskiego, byłego oficera wywiadu, czy coraz wyraźniejszy podział Polaków w sprawie obecności Ukraińców może być efektem celowej manipulacji obcych służb.

Tarski nie miał wątpliwości, że Rosja wykorzystuje istniejące w Polsce nastroje.

– W każdym narodzie istnieją pewne pokłady nacjonalizmów, które powodują, że część społeczeństwa będzie nastawiona negatywnie wobec imigrantów czy wobec uchodźców, jak w tym przypadku. W Polsce również tego typu sentymenty czy resentymenty istnieją – mówił w Porannym Ringu.

Tarski: Rosyjska propaganda wykorzystuje niechęć do Ukraińców

Według byłego oficera wywiadu właśnie w te istniejące podziały uderza rosyjska machina propagandowa. Nie chodzi jedynie o przekaz płynący z rosyjskich mediów. Tarski wskazał także na działania służb, botów i fałszywych kont internetowych.

– Natomiast zdecydowanie są one wykorzystywane poprzez propagandę rosyjską, poprzez działania służb, poprzez tworzenie różnego rodzaju botów, fejkowych kont. Przecież nie od dzisiaj Federacja Rosyjska prowadzi tego typu działania – stwierdził.

Jak zaznaczył gość Porannego Ringu, w rosyjskich strukturach odpowiedzialnych za takie operacje może wręcz dochodzić do rywalizacji o to, kto okaże się skuteczniejszy.

– W tej chwili myślę, że tam istnieje bardzo duża konkurencja, która służba lepiej to zrobi i przyniesie panu Putinowi na talerzu kolejny sukces – powiedział Tarski.

„Jest to ewidentnie rzecz sterowana i celowa”

Były oficer wywiadu bardzo mocno określił cel rosyjskich działań. Według niego chodzi o skłócanie społeczeństwa i uderzanie dokładnie w te miejsca, w których istnieją już napięcia. – Jest to ewidentnie rzecz sterowana i celowa, czyli skłócanie społeczeństwa – podkreślił.

Jak tłumaczył, mechanizm jest stosunkowo prosty: należy znaleźć słaby punkt, a następnie zasypać odbiorców ogromną liczbą odpowiednio przygotowanych informacji. – Znowuż wyczuwanie słabego punktu i uderzanie w niego masą informacji w Internecie – wyjaśnił.

Tarski przypomniał również, jak radykalnie zmieniła się rosyjska narracja dotycząca Ukraińców. Przed 2014 rokiem rosyjskie media przedstawiały ich jako naród bliski Rosjanom. Po Euromajdanie przekaz został całkowicie odwrócony.

– O Ukraińcach mówiono jako o bratnim narodzie, bracia, przyjaciele. Potem ta narracja całkowicie się zmieniła po Euromajdanie – mówił.

„Ukraiński paszport i tankują po 2 zł”. Tarski przytacza przykład

Gość Porannego Ringu podał także konkretny przykład fałszywej informacji, z którą sam się zetknął. Rozmawiał z osobą bardzo negatywnie nastawioną do Ukraińców, która swoje stanowisko uzasadniała rzekomymi przywilejami na stacjach benzynowych. – Sam zetknąłem się z osobą, która bardzo negatywnie wyrażała się o Ukraińcach. Jak zapytałem, dlaczego to mówi, no bo przecież oni mają paliwo dużo tańsze od nas, wystarczy, że ukraiński paszport na stacji pokażą i tankują po 2 zł za litr – relacjonował. Tarski określił tę informację jako „horrendalną bzdurę” i stwierdził: – Jest to ewidentnie suflowane przez służby rosyjskie.

Rosjanie chcą, żeby Polacy słyszeli: „Ukrainiec dokonał aktu dywersyjnego”?

Zdaniem byłego oficera wywiadu jeszcze groźniejszym elementem rosyjskich działań jest wykorzystywanie obywateli Ukrainy i Białorusi do aktów sabotażu czy dywersji na terenie Polski. W ten sposób odpowiedzialność konkretnej osoby może być w świadomości społecznej przenoszona na całą narodowość.

– Jedną z istotniejszych metod jest obrzydzanie nam narodu ukraińskiego poprzez angażowanie do aktów sabotażu czy dywersji na terenie Polski właśnie osób o obywatelstwie ukraińskim, białoruskim – mówił Tarski.

Jak zauważył, później kluczowe staje się samo nagłaśnianie narodowości sprawcy.

– Jeżeli słyszymy, że Ukrainiec transportował materiały wybuchowe, że Ukrainiec dokonał jakiegoś aktu dywersyjnego, Ukrainiec namalował jakieś hasła na ścianie sprayem, to wszystko idzie na konto Ukraińców i to natychmiast jest rozgrzewane – powiedział.

Według Tarskiego możliwości prowadzenia takich operacji są dziś jeszcze większe dzięki nowym technologiom. Informacja przygotowana w ramach działań agenturalnych może zostać błyskawicznie zwielokrotniona w Internecie.

– Przy pomocy, no teraz to już na pewno wspierane przez sztuczną inteligencję, można taką informację wygenerowaną agenturalnie, można ją potem powielać wielokrotnie i spowodować, że będzie docierała do szerokich mas społeczeństwa – ostrzegł były oficer wywiadu w Porannym Ringu.

Z jego wypowiedzi wyłania się więc obraz operacji, której celem nie jest wyłącznie szerzenie rosyjskiej narracji. Chodzi także o wykorzystanie realnych napięć i pojedynczych wydarzeń w taki sposób, aby pogłębiać nieufność między Polakami i Ukraińcami oraz stopniowo wzmacniać w Polsce nastroje antyukraińskie.

DR BARTOSZEWICZ O AFERZE: GDZIE RZĄD, GDZIE SŁUŻBY?! | Poranny Ring
Najsztub pyta
TRUMP SROMOTNIE PRZEGRA! Mieńkowska-Norkiene: TO ZABOLI NAWROCKIEGO | Najsztub Pyta

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki