- Partia TISZA Petera Magyara zdobyła większość konstytucyjną na Węgrzech, detronizując Fidesz Viktora Orbana i kończąc jego 16-letnie rządy. Wynik ten symbolizuje głębokie zmiany polityczne na Węgrzech i ma potencjalne szersze konsekwencje dla Europy.
- Politycy PiS aktywnie wspierali Fidesz do końca kampanii wyborczej, mimo że Tobiasz Bocheński z PiS otwarcie przyznał, iż polityka wschodnia Orbana była "absolutnie rozbieżna" z polską. Bocheński uzasadniał wsparcie dla Fideszu wspólnym sprzeciwem wobec "federalizmu europejskiego i budowy superpaństwa", podkreślając, że "polityka europejska Orbana była trafna" i korzystna dla Polski.
- Pomimo deklaracji o dalszej współpracy z Fideszem, Bocheński zaskoczył stwierdzeniem, że "nie jest mu smutno" po przegranej Orbana. Może to wskazywać na złożoność relacji w prawicowym obozie europejskim i świadomość istniejących różnic, zwłaszcza w kontekście polityki wschodniej.
Przeliczono już niemal 99% głosów, partia TISZA Petera Magyara zdobyła większość konstytucyjną, detronizując Fidesz. To koniec epoki na Węgrzech, gdzie Viktor Orban sprawował władzę przez rekordowe 16 lat. Po ogłoszeniu wyników, ustępujący premier złożył gratulacje zwycięzcom, co świadczy o przyjęciu demokratycznego werdyktu. Ten wynik jest symbolem głębokich zmian politycznych, które mogą mieć szersze konsekwencje dla Europy.
PiS i Fidesz
Politycy Prawa i Sprawiedliwości aktywnie wspierali Fidesz aż do ostatnich chwil kampanii wyborczej, a delegacja polskich parlamentarzystów udała się nawet do Budapesztu. W programie "Rozmowa Piaseckiego" w TVN24, europoseł Tobiasz Bocheński został zapytany o zasadność tego wsparcia.
- Co do polityki wschodniej Viktora Orbana, wielokrotnie powtarzałem, że była absolutnie rozbieżna z naszą - stwierdził Tobiasz Bocheński.
Mimo to, europoseł PiS podkreślił, że jego partia utrzymuje "dobre relacje z różnymi partiami, które wspierają politykę narodową, suwerenną, w szczególności w Unii Europejskiej, a sprzeciwiają się federalizmowi europejskiemu i budowie superpaństwa". Ocenił również, że wybory na Węgrzech miały "charakter symboliczny". Polityk zwrócił uwagę na globalne zainteresowanie węgierskimi wyborami.
- I dlatego cały świat, bo nie tylko Europa, patrzył na to, co się wydarzy nad Dunajem, w Budapeszcie. Ale z drugiej strony polityka węgierska nie jest podstawową determinantą bezpieczeństwa Polski - ocenił.
Ekstradycja Ziobry? Czarzasty wprost! "Widzę sens ruszenia sprawy Trybunału Stanu"
Europoseł PiS wyraził przekonanie, że "polityka europejska Orbana była trafna" i że "należy tego rodzaju hamulec bezpieczeństwa zaciągać". Argumentował, że "polityka węgierska w Unii Europejskiej - blokowanie różnych szaleństw Ursuli von der Leyen - była korzystna dla Polski". Obawiał się, że nowy rząd w Budapeszcie, który będzie "bardziej spolegliwy względem Brukseli", może przynieść "innego rodzaju zmiany w polityce europejskiej, niekoniecznie korzystne".
Przyszłość współpracy
Tobiasz Bocheński odrzucił sugestie, że wynik wyborów na Węgrzech zatrzyma "prawicową falę" przetaczającą się przez Europę. Zapowiedział również, że Fidesz pozostanie politycznym partnerem Prawa i Sprawiedliwości na Węgrzech.
Mimo tych deklaracji, europoseł PiS zakończył swoją wypowiedź zaskakującym stwierdzeniem: "nie jest mu smutno" po przegranej Orbana. To zdanie może wskazywać na złożoność relacji wewnątrz prawicowego obozu w Europie oraz na świadomość różnic, które istniały między polskimi a węgierskimi politykami, zwłaszcza w kontekście polityki wschodniej.
W naszej galerii zobaczysz, jak mieszka Tobiasz Bocheński: