Mastalerek a sprawa Ziobry
Były szef gabinetu prezydenta był pytany, czy znajduje usprawiedliwienie dla Zbigniewa Ziobry, który w związku z zarzutami stawianymi mu przez prokuraturę w sprawie Funduszu Sprawiedliwości poprosił o azyl na Węgrzech. – Ja w ogóle się tym nie zajmuję, patrzę tylko jak ta sprawa wpłynie na przyszłość – odparł. - Przez to, co dzieje się z ministrem Ziobrą i co dzieje się w wymiarze sprawiedliwości, w przyszłości nie będzie już takich ludzi na funkcji ministra sprawiedliwości, jakim był np. prof. Lech Kaczyński, czyli ludzi z autorytetem, (...) będą już tylko po ministrze (Waldemarze) Żurku mściciele. I nikt poważny na to stanowisko nie przyjdzie. I jeśli PiS wróci do władzy to jakiś mściciel zostanie ministrem sprawiedliwości - przekonywał.
Zobacz: Waldemar Żurek zabrał głos ws. Zbigniewa Ziobry. "Postawa strony węgierskiej jest nieakceptowalna"
- Dziś ci, którzy podśmiewają się z ministra Ziobry, że tchórzliwie się zachował, sami pewnie będą występowali o azyl i ci drudzy będą się z nich śmiali. Tak zaczyna wyglądać polska polityka - dodał ironicznie.
Mastalerek o szczęściu Kaczyńskiego
Mastalerek był też pytany o to, czy pozycja Jarosława Kaczyńskiego w PiS słabnie. – Prezes Kaczyński całą swoją karierę polityczną zawdzięcza swojemu bratu, jego popularności, gdy był ministrem sprawiedliwości. Jarosława Kaczyńskiego w polityce nie byłoby, gdyby nie popularność jego brata – odparł.
Sprawdź: Unieważnili głosowanie na szefa Polski 2050. Internauci turlają się ze śmiechu [MEMY]
– To był moment przełomowy (pełnienie przez Lecha Kaczyńskiego funkcji ministra sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka – red.). Dzięki temu prezes Kaczyński ma wehikuł polityczny, czyli partię polityczną. I dziś nie jest ani tak słaby, jak chcieliby widzieć jego wrogowie, ani tak mocny, jak chcieliby widzieć go akolici – dodał.
Galeria poniżej: Tak się zmieniał Marcin Mastalerek