Po godzinie 18.00 premier Beata Szydło opuściła gmach Prokuratury Okręgowej w Krakowie. To tam przez trzy godziny odpowiadała na pytania śledczych, którzy zajmują się sprawą wypadku rządowej kolumny (doszło do niego 10 lutego w Oświęcimiu), w którym Szydło ucierpiała. Przesłuchanie miało rozpocząć się o 15.00, ale zaczęło się później. Po przesłuchaniu do dziennikarzy wyszedł rzecznik rządu Rafał Bochenek. Jak mówił premier odpowiadała na wiele pytań: - Wszystkim zależy na tym, aby rzetelnie wyjaśnić okoliczności wypadku. I odniósł się do posłów PO i Nowoczesnej: - Apeluję do polityków opozycji, aby nie wykorzystywali politycznie okoliczności wypadku. Dodał, że w sprawie wypadku obie strony są równe wobec prawa: - Każda ze stron ma w tej sprawie równe prawa, nikt nie ma specjalnych przywilejów.
W czasie przesłuchania Beaty Szydło obecny nie był adwokat podejrzanego Sebastiana K. mecenas Władysław Pociej. Mógł być przy przesłuchaniu, ale zdecydowano, że nie zostanie wpuszczony. Jak mówił po wyjściu z budynku prokuratury: - Powiem za dużo, nie chcę mieć kłopotów. Chciałam dążyć wespół z prokuraturą do ustalenia prawdy, jak było.
Podejrzany w sprawie wypadku premier Szydło jest 21-letni Sebastian K. To on, gdy kolumna rządowych limuzyn jechała przez Oświęcim tuż przed autem z szefową rządu, wykonał manewr skrętu w lewo. Kierowca Szydło, by nie zderzyć się z seicento prowadzonym przez 21-latka odbił w lewo i uderzył w drzewo.
Zobacz: Prokurator Barbara Kijanko NIE STAWIŁA SIĘ przed komisją ds. Amber Gold