W rozmowie z Karoliną Pajączkowską Jankowski przekonywał, że rząd skupia się na zarobkach lekarzy, choć źródło problemu widzi gdzie indziej. — Dzisiaj objawem tej choroby są patologiczne wysokie pensje niektórych lekarzy w systemie ochrony zdrowia, ale trawiąca nas choroba to zła wycena procedur, to upolitycznienie systemu ochrony zdrowia, to brak kontroli nad tym, co dzieje się w systemie — powiedział w „Porannym ringu”.
Ostrzeżenie dla szpitali powiatowych
Najpoważniejsza obawa prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej dotyczy dostępu do specjalistów. Według Jankowskiego proponowane zasady pracy mogą utrudnić lekarzom dojazdy do mniejszych szpitali, w których przyjmują pacjentów tylko przez część tygodnia. — To sprawi, że dostęp do świadczeń spadnie, bo jeżeli lekarz jeździł raz w tygodniu do powiatowego szpitala, tam konsultował pacjentów, leczył, to w tej chwili nie mając tam pół etatu, nie mając zgody dyrektora swojego szpitala macierzystego, jeździć tam po prostu nie będzie — stwierdził.
Jankowski poszedł dalej: jego zdaniem przepisy mogą niewiele zmienić, a jeśli wpłyną na sytuację pacjentów, skutki mogą być poważne. — Zatem ustawa, która obchodzi sama siebie, w mojej ocenie nie zmieni wiele, a jeżeli zmieni w systemie ochrony zdrowia dla pacjentów na gorsze, bo część szpitali powiatowych będzie musiała czy zmienić profil działalności, czy po prostu się zamknąć — ostrzegł.
Lekarze wyjdą na ulice? Jankowski odpowiada
Mimo ostrej krytyki projektu samorząd lekarski nie zapowiada protestu. — Nie, nie planujemy żadnych strajków ani protestów — powiedział Jankowski. Zaproponował natomiast elektroniczne monitorowanie czasu pracy lekarzy, które pozwoliłoby sprawdzić, gdzie i jak długo pracują. Jego zdaniem takie rozwiązanie skuteczniej ograniczyłoby nadużycia.