- Służby siłowo weszły do mieszkania matki prezydenta Nawrockiego w Gdańsku po fałszywym alarmie. Mimo że służby działały zgodnie z procedurami, mieszkanie okazało się puste i nie było żadnego zagrożenia.
- Zdarzenie to jest częścią szerszej serii fałszywych alarmów wymierzonych w osoby publiczne związane z prawicą, co budzi poważne obawy o funkcjonowanie systemu zgłaszania i reagowania służb.
- Incydent wywołał natychmiastową reakcję na najwyższych szczeblach władzy, w tym narady w MSWiA i odprawę u premiera, a szef BBN określił sytuację jako "bulwersującą kompromitację" systemu, mimo proceduralnej poprawności działania służb.
Wieczorem 23 maja po otrzymaniu fałszywego alarmu, służby siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku, należącego do matki Karola Nawrockiego. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz przekazał, że "służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania". Poinformował również, że od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia wymierzone w dziennikarzy i osoby publiczne związane z prawicą, krytykując jednocześnie rządzących za brak odpowiedniej reakcji.
Bartosz Grodecki został zapytany w Radiu Zet, czy prezydent oczekuje dymisji ministra Marcina Kierwińskiego. Odpowiedział, że "na razie prezydent domaga się pełnego i możliwie szybkiego wyjaśnienia zdarzenia". Dodał, że takie stanowisko zostało przekazane podczas spotkania w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Ocena szefa BBN
Szef BBN podkreślił, że choć służby działały zgodnie z procedurami, samo dopuszczenie do takiej sytuacji jest bulwersujące.
- Jeśli chodzi o protokoły, które wdrożyły służby, rozumiem, że działały profesjonalnie, zgodnie z prawem. Natomiast kompromitacją i bulwersującym zachowaniem jest to, że w ogóle do takiej sytuacji doszło [...] z tego względu, że dotyczy głowy państwa, jego bezpieczeństwa i ochrony – stwierdził.
Zaznaczył, że policja dysponowała informacją, iż pod wskazanym adresem zamieszkuje matka prezydenta. Ocenił, że najsłabszym elementem była właściwa ocena zgłoszenia przez operatora 122, zwłaszcza że po pierwszym zgłoszeniu dotyczącym pożaru, które zostało wykluczone przez strażaków, można było domniemywać, że drugie zgłoszenie również jest nieprawdziwe.
Kontekst fałszywych alarmów
Zdarzenie w Gdańsku nie jest odosobnione. Bartosz Grodecki przypomniał, że nie jest to pierwsze fałszywe zgłoszenie w ostatnim czasie. Wskazał, że już wcześniej zwracał się do szefa MSWiA z zapytaniem o alarmy dotyczące Telewizji Republika, lecz odpowiedzi jeszcze nie otrzymał.
Gawkowski ostrzega po serii fałszywych alarmów. „Sprawcy poniosą konsekwencje”
- Jeżeli dochodzi do serii takich zdarzeń, najpierw dotyczy to określonego środowiska politycznego, a potem dotyczy to głowy państwa, to znaczy, że mamy kolosalny problem w kraju z systemem zgłaszania i systemem reagowania - stwierdził.
Podkreślił, że niezbędne jest wdrożenie mechanizmów, które ograniczą tego typu incydenty. MSWiA informowało wcześniej, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi na przykład podłożenia ładunków wybuchowych czy zagrożenia zdrowia i życia. Wśród nich była interwencja w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika, która również okazała się bezpodstawna.
Działania służb
Incydent natychmiast wywołał reakcję na najwyższych szczeblach władzy. Późnym wieczorem w sobotę w MSWiA odbyła się pilna narada służb pod przewodnictwem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. W niedzielę rano premier Donald Tusk zwołał odprawę z udziałem ministrów i przedstawicieli służb. Państwowa Straż Pożarna podała szczegóły interwencji, informując, że w sobotę o 19.30 wpłynęły dwa zgłoszenia: pierwsze o możliwości wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz, drugie o nagłym zatrzymaniu krążenia. Ze względu na powagę informacji i brak kontaktu ze zgłaszającymi, na miejsce zadysponowano siły PSP.
- Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty – przekazali strażacy.
W naszej galerii zobaczysz Karola i Martę Nawrockich przy grobie Jana Pawła II: