Przemysława Wałęsę martwego znaleziono na początku stycznia w mieszkaniu na gdańskim osiedlu. Mówiło się wtedy, że przyczyną śmierci mógł być "niezdrowy tryb życia" i choroba alkoholowa. Niedługo po śmierci głos w sprawie odejścia Przemka zabrał jego ojciec. Zdaniem Lecha Wałęsy do śmierci syna przyczyniły się "pomówienia prezydenta o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa". - Mój syn nie wytrzymał psychicznie i przez Cenckiewiczów i innych skrócił sobie życie - grzmiał wówczas.
Jednak sekcja zwłok wykluczyła samobójstwo, a także ewentualny udział osób trzecich. - W toku postępowania prowadzonego w sprawie śmierci Przemysława Wałęsy pozyskano opinię sądowo-lekarską. Ustalono, że zgon nastąpił z przyczyn chorobowych. Postępowanie zostało umorzone - mówi "Super Expressowi" prokurator Mariusz Duszyński. Jaka konkretnie choroba przyczyniła się do śmierci - tego ze względu na dobro rodziny - śledczy nie chcą ujawniać. Jak więc traktować słowa Lecha Wałęsy o "odebraniu sobie życia przez syna"? Zdaniem Jerzego Borowczaka (60 l.), przyjaciela rodziny Wałęsów i posła Platformy - były prezydent opisał jedynie fatalny stan psychiczny, w jakim znajdował się Przemek. - On bardzo przeżywał, co na temat współpracy ojca z bezpieką mówiło się w mediach. Był strasznie wrażliwy. Najbardziej ze wszystkich synów - mówi nam Jerzy Borowczak.
ZOBACZ: Posłanka PiS broni sieciowego hejtera po jego chamskim ataku na Stuhra! Internauci oburzeni
PRZECZYTAJ: Skandaliczna wypowiedź minister. "Nie wiemy, ilu nauczycieli zostało zwolnionych"
POLECAMY: Handel Świeżakami w Internecie. Uważaj na oszustów!