W programie „Gość Radia Zet” prowadzący zapytał Gregorczyk-Abram o postępowanie dyscyplinarne wszczęte przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego wobec trójki sędziów. Zwrócił uwagę, że może się ono skończyć usunięciem ich z Trybunału. — Nie przewiduję takiego scenariusza — odpowiedziała Gregorczyk-Abram. Zastrzegła, że podstawy postępowania zna z komunikatów prasowych. Jak rozumie, chodzi o odmowę zasiadania przez sędziów w określonych składach.
— I mają rację. One są, nieprawidłowo powołane, dlatego że do nich nie są powołane prawidłowo wybrane osoby — powiedziała o tych składach.
Prowadzący zapytał wprost, czy postępowanie jest zemstą za odmowę orzekania. Gregorczyk-Abram nie użyła tego określenia, ale oceniła, że działanie może wywrzeć presję na sędziów. — Myślę, że to jest jakaś taka reakcja, która ma wprowadzić efekt mrożący wobec sędziów, w tym przypadku tych prawidłowo wybranych, tak — stwierdziła.
W rozmowie padł również fragment komunikatu Trybunału: „Postępowanie to może zakończyć się najsurowszym orzeczeniem sądu dyscyplinarnego w postaci złożenia tych sędziów z urzędu”. Gregorczyk-Abram odniosła się do tej możliwości, wskazując na wcześniejsze przypadki wykorzystywania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów.
— My mieliśmy w historii do czynienia z takimi przypadkami, że używało się tych narzędzi dyscyplinarnych, żeby próbować poskromić niezależność sędziowską. W tym przypadku ich odmowa do zasiadania w nieprawidłowo obsadzonych składach jest działaniem na rzecz obywateli — powiedziała w Radiu Zet.