Rozmowa o zarobkach lekarzy zaczęła się, gdy Śpiewak wskazał ten temat jako jeden z problemów społecznych, którym — jego zdaniem — poświęca się zbyt mało uwagi. W „Porannym ringu” przekonywał, że wysokie dochody części medyków trzeba zestawić z sytuacją pacjentów czekających na leczenie. — Nawet 10% lekarzy w systemie publicznym zarabia ponad milion złotych — mówił Śpiewak.
Działacz ostro ocenił pozycję najlepiej zarabiających lekarzy. — Mamy do czynienia z sytuacją, w której powstała faktycznie kasta lekarska, trochę na wzór kasty deweloperskiej wcześniej, tak? — stwierdził.
Jego zdaniem proponowany limit zarobków na poziomie 900 tys. zł rocznie nie rozwiązuje problemu. — No bo ograniczenie tych zarobków do 900 000 rocznie, no to jest jakiś żart, tak? — powiedział.
Śpiewak powiązał swoje zarzuty z dostępnością opieki zdrowotnej. Mówił o wydłużających się kolejkach i starzeniu się społeczeństwa, a także o lekarzach łączących pracę w publicznym systemie z prywatną praktyką. — Wszyscy wiemy, że mamy zalegalizowaną korupcję w tym systemie, tak? — ocenił.
Najmocniejszy zarzut padł pod koniec tej części rozmowy. — Więc ten system jest niewiarygodnie skorumpowany. Po prostu łapówki w kopercie na paragony i na kontrakty dla lekarzy i naprawdę jest to wstrząsające, że się z tym do tej pory nic nie stało — powiedział Śpiewak w „Porannym ringu”.