- Mateusz Morawiecki powołał do życia nowe stowarzyszenie.
- „Rozwój Plus” wsparło wielu przedstawicieli PiS.
- Czy czeka ich za to kara prezesa? Znamy odpowiedź!
Stowarzyszenie Morawieckiego
W politycznym krajobrazie Polski w 2026 roku pojawiła się nowa inicjatywa. Były premier Mateusz Morawiecki ogłosił powołanie Stowarzyszenia „Rozwój Plus”. Jak sam poinformował, w jego skład weszły osoby, którym „nie pasuje coś w każdej z partii politycznych po prawej stronie”. Stowarzyszenie formalnie nie jest partią polityczną, jednak skupienie w nim tak dużej liczby aktywnych parlamentarzystów, głównie z klubu PiS, nadaje mu realną polityczną wagę. Ruch ten jest interpretowany jako próba zbudowania przez Mateusza Morawieckiego własnego zaplecza i wzmocnienia swojej pozycji wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy, a być może przygotowanie gruntu pod przyszłą walkę o przywództwo.
Zobacz: Były premier przyjechał do siedziby PiS z ochroną! Morawiecki jest pod specjalnym nadzorem
Skala poparcia dla inicjatywy Mateusza Morawieckiego jest imponująca i pokazuje, jak silną pozycję zbudował on w partii podczas swoich rządów. Na liście członków znalazło się 38 obecnych parlamentarzystów PiS oraz jedna osoba spoza parlamentu. Wśród nich są zarówno kluczowi ministrowie z jego rządu, jak i mniej znani posłowie.
Reakcja Jarosława Kaczyńskiego
Informacje o powstaniu stowarzyszenia i jego licznym składzie wywołały natychmiastowe spekulacje na temat możliwej reakcji prezesa PiS. Wielu komentatorów spodziewało się twardej odpowiedzi i dyscyplinarnych konsekwencji dla „buntowników”. Tymczasem, jak ustalił dziennikarz Polsat News Marcin Fijołek, Jarosław Kaczyński podjął decyzję o... zaniechaniu jakichkolwiek kar!
Sprawdź: Te wieści mogą mocno zasmucić Radosława Sikorskiego. Chodzi o zaufanie Polaków
Według jego źródeł w partii, prezes PiS miał pragmatycznie stwierdzić, że „zbyt wiele osób musiałoby zostać ukaranych”. Ewentualne zawieszenie lub wykluczenie blisko 40 parlamentarzystów miałoby katastrofalne skutki dla klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Nie zmienia to faktu, że ruch byłego premiera spotkał się z ogromnym niezadowoleniem na Nowogrodzkiej. Jeden z polityków PiS, cytowany przez dziennikarza, stwierdził, że „do przesilenia doszło, a teraz czekamy”. Jak dodał, gdyby do stowarzyszenia dołączyła mniejsza grupa posłów, kary byłyby niemal pewne. Jak ocenił dziennikarz:
- PiS spadłby w Sejmie za KO, liczą, że premier Mateusz Morawiecki wyszarpał swoje i na razie rozejdzie się po kościach