- Rząd chce finansować część obniżek podatkiem od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych
- Prezydencki projekt PKN zakłada ustawowe ograniczenie marż, zamiast nowego podatku
- Tomasz Trela ocenia, że ograniczanie marż uderzyłoby przede wszystkim w Orlen
- Poseł Nowej Lewicy zapowiada starania o odrzucenie ewentualnego weta prezydenta
Jak rząd i prezydent chcą obniżyć ceny paliw?
Rządowy pakiet „Ceny Paliw Niżej” przewiduje obniżenie niektórych podatków, w tym VAT i akcyzy, wprowadzenie maksymalnej ceny paliw oraz specjalny podatek od nadmiarowych zysków dużych koncernów paliwowych. Środki z tej daniny miałyby trafić do budżetu i pokryć część kosztów programu.
Karol Nawrocki zaproponował alternatywny projekt nazwany PKN, czyli „Paliwo Kosztuje Normalnie”. Prezydencka propozycja zakłada ustawowe ograniczenie marż koncernów, a także inne narzędzia administracyjne. Nie przewiduje natomiast podatku od nadmiarowych zysków.
Spór nasilił się w drugiej połowie 2026 r. We wrześniu Sejm ponownie uchwalił ustawę o podatku od nadmiarowych zysków. Wcześniej rządowy program był uruchamiany wiosną i latem. Prezydent wcześniej skierował podobny projekt do Trybunału Konstytucyjnego i przedstawił własną inicjatywę.
Czym różni się Orlen od innych koncernów paliwowych?
W „Expressie Biedrzyckiej” Tomasz Trela przekonywał, że podatek powinien objąć wszystkie największe koncerny paliwowe, w tym PKN Orlen i zagranicznych operatorów działających w Polsce. Jego zdaniem pozwoliłoby to zwiększyć wpływy od firm osiągających ponadprzeciętne zyski.
W rozmowie zwrócono uwagę, że państwo ma bezpośredni wpływ na politykę cenową PKN Orlen, lecz nie decyduje o cenach ani marżach pozostałych firm. Trela ocenił, że w modelu proponowanym przez prezydenta inne koncerny mogłyby jedynie dobrowolnie obniżyć marże do poziomu przyjętego przez Orlen.
Poseł podkreślał również, że obowiązek przekazania środków przez przedsiębiorstwa musi wynikać z ustawy. Jego zdaniem bez takiej regulacji firmy mogłyby skutecznie kwestionować nałożone na nie obciążenie.
Stawką są wpływy do budżetu i ceny na stacjach
Trela mówił, że minister energii Miłosz Motyka określałby w rozporządzeniu maksymalną cenę paliwa. Według szacunków posła litr paliwa mógłby być tańszy o 1,50–2 zł. Zatankowanie pełnego baku oznaczałoby wówczas oszczędność od 75 do 100 zł.
Trela odrzucił argument, że koszt podatku zostałby automatycznie przerzucony na klientów stacji. Pozostaje jednak pytanie o rynkowe skutki administracyjnego ograniczania marż i o to, czy firmy mogłyby rekompensować sobie nowe obciążenia w inny sposób.
Poseł Nowej Lewicy przekonywał, że przy wysokich wydatkach na obronność budżet powinien otrzymywać dodatkowe wpływy także od dużych przedsiębiorstw. Zapowiedział, że jeśli Karol Nawrocki zawetuje ustawę, będzie namawiał posłów z innych klubów do odrzucenia weta.
Poniżej możesz obejrzeć cały materiał: