- Rozmowa miała odbyć się 2 marca podczas uroczystości w Białym Domu
- Władysław Kosiniak-Kamysz i Donald Tusk przedstawiali rozmowę jako krótką, dyskretną wymianę zdań
- Adam Bielan twierdził, że pomagał w zorganizowaniu dłuższego spotkania z Trumpem
- Schetyna ocenił, że decyzje o rządzie i koalicjach należą wyłącznie do Polaków
Różne wersje rozmowy z Trumpem
Według doniesień mediów Władysław Kosiniak-Kamysz rozmawiał z Donaldem Trumpem 2 marca 2026 roku w Białym Domu. Wicepremier i szef MON przebywał wtedy w Waszyngtonie, gdzie odbywała się uroczystość pośmiertnego nadania Medalu Honoru amerykańskiemu żołnierzowi Michaelowi Ollisowi. Ollis zginął w Afganistanie, ratując polskiego kolegę.
Władysław Kosiniak-Kamysz i premier Donald Tusk opisywali rozmowę jako krótką, dyskretną wymianę zdań podczas uroczystości. Inną wersję przedstawił europoseł Adam Bielan. Jak mówił, pomagał w zorganizowaniu spotkania, które miało trwać dłużej i dotyczyć między innymi obecności wojsk amerykańskich w Polsce.
Nie opublikowano ani urzędowej notatki, ani pełnego zapisu rozmowy. Wciąż nie ma też jasności co do udziału Kancelarii Prezydenta i doradców w jej organizacji. Dlatego okoliczności spotkania nadal są przedmiotem publicznej debaty.
Schetyna: o rządzie decydują Polacy
W „Expressie Biedrzyckiej” Grzegorz Schetyna zaznaczył, że nie zna pełnej treści rozmowy ani nie wie, kto ją zorganizował i co Donald Trump powiedział Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi. Nie przesądzał więc, czy padły wówczas sugestie dotyczące polskiej polityki wewnętrznej.
Zdaniem senatora działania polityków polskiej prawicy i ich współpracowników wobec administracji Trumpa mogą mieć na celu skłonienie USA do ingerencji w polską politykę. Ocenił, że są one nieskuteczne. Podkreślił też, że o składzie rządu i koalicjach decydują wyborcy w Polsce.
Kto organizował rozmowę z Trumpem?
Adam Bielan mówił, że o pomoc w organizacji spotkania poprosił go bliski współpracownik Władysława Kosiniaka-Kamysza. Europoseł tłumaczył, że kierownik polskiej placówki w Waszyngtonie ma ograniczone kontakty w Białym Domu. Te słowa stały się jednym z elementów publicznego sporu o organizację rozmowy.
Schetyna uznał, że publiczna reakcja na tę sprawę może zniechęcić polityków do proszenia kontaktów w Białym Domu o ingerencję w polską politykę. Dodał, że osoby odpowiedzialne za dyplomację w otoczeniu Trumpa powinny dostrzegać, iż angażowanie się w takie spory mogłoby zaszkodzić także relacjom USA z Polską.
Więcej na ten temat, ale i nie tylko, możesz obejrzeć w poniższym materiale: