W poniedziałek (23 marca) prezydent Karol Nawrocki brał udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko–Węgierskiej w Przemyślu. Spotkał się tam z prezydentem Węgier Tamasem Sulyokiem. Obchody wspomnianego dnia były komentowane, a wielu zadawało pytanie, czy takie podkreślanie relacji z Węgrami jest na miejscu. O tę sprawę został też po wspólnym wystąpieniu z prezydentem Węgier zapytany Karol Nawrocki, pytania o to, czy nie przeszkadzają prezydentowi relacje Orbana z Putinem, zadał mu dziennikarz TVN24 Mateusz Półchłopek. - Pan nie słuchał, co ja myślę o Władimirze Putinie? Robiliście materiały, że mnie ściga Putin? Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski. Mówię do pana, panie redaktorze. Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan redaktor? - rzucił ostro do dziennikarza prezydent.
Ekspert o zachowaniu Nawrockiego w stosunku do dziennikarza. Wskazał jasno
O tę wymianę zdań został w "Expressie Biedrzyckiej" zapytany prof. Wojciech Rafałowski, socjolog polityczny, który na pytanie o rozmowę z dziennikarzem, ale też o wetowanie ustaw przyznał, że prezydent robi dokładnie to, co obiecał, więc nie tez zachowania nie popsują jego sondaży i raczej nie odbije się na wizerunku polityka:
- Byłbym ostrożny w stawieniu diagnoz, ponieważ z jednej strony Karol Nawrocki robi to, co obiecał, czyli utrudnia pracę rządowi Donalda Tuska. To było jego główne przesłanie w czasie kampanii, więc nic dziwnego że realizuje swoje obietnice w ten sposób. Natomiast jeżeli chodzi o wizytę u Orbana, to ja nie sądzę żeby ona się w jakimkolwiek stopniu odbiła na wizerunku Nawrockiego. Może dla umiarkowanych wyborców, ale dla tego twardego elektoratu to jest zrozumiałe wsparcie dla ideologicznego sojusznika Prawa i Sprawiedliwości, bo takim jest Orban. .
To była bardzo dziwna sytuacja i nie dlatego, że prezydent zachował się jak to się mówi niezgodnie z tym, czego bym się po nim spodziewał. Ponieważ wydaje mi się, że to oddaje jego autentyczną osobowość i sposób interakcji z ludźmi. Natomiast zdziwiło mnie to, że proszę zauważyć, pan prezydent wychodził z tej konferencji, padło krzyknięte po konferencji pytanie, i normalnie politycy po prostu ignorują tego rodzaju pytania. Normalnie jest tak, że jak polityk kończy konferencję prasową i wychodzi to już się nie zajmuje tymi pokrzykiwanymi pytaniami, bo one zwykle są więc dziennikarze liczą na to, że ten polityk się jeszcze zatrzyma, jeszcze coś powie. Polityk zwykle wychodzi, jest koniec sprawy. I oczywiście można potem mówić, że prezydent unika odpowiedzi na pytanie, ale dużo lepiej jest powiedzieć prezydent unika, niż prezydent wraca się i zaczyna, może nie grozić, ale zaczyna w ten sposób krytykować.
Socjolog przyznał, że słuchając wymiany zdań poczułem energię, którą czuł, gdy w latach 90. na ulicy ktoś pytał: "Masz problem?!", jak dodał:
- Natomiast jeszcze jedna rzecz, żeby merytorycznie podejść do tej wymiany zdań. "Czy słuchałeś wypowiedzi?", w tej wypowiedzi nie było odpowiedzi na pytanie tego dziennikarza, bo to jest bardzo ważne, żeby podkreślić: dziennikarz nie pytał o to, jaki jest stosunek prezydenta do Putina, bo to było powiedziane i to było bardzo wprost powiedziane w czasie konferencji, ale pytanie dotyczyło tego, jaki jest pana stosunek do Orbana, który jest przyjacielem Putina i to jest zupełnie inna kwestia powiązana.
Ekspert przyznał też, że prezydenta zachował się w sposób naturalny dla siebie, a ta cecha prezydenta nie przeszkadza dużej części jego elektoratu: - Prezydent został wybrany ze względu na to, że jest autentyczny. Zachował się w sposób, który jest bardzo dla niego naturalny. To był naturalny sposób interakcji, tak przynajmniej bym to odebrał.