Nowy zwrot po śmierci Łukasza Litewki. Jest ważna opinia biegłego

2026-05-18 20:24

Śledztwo po tragicznej śmierci Łukasza Litewki trwa, a do akt sprawy trafiła kolejna ważna opinia. Chodzi o samochód, którym jechał 57-letni kierowca podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku. Jak ustalił „Fakt”, biegły ocenił stan techniczny pojazdu. Wnioski są istotne, bo jedna z hipotez dotyczących tragedii mogła dotyczyć ewentualnej awarii auta.

Tu zginął na rowerze poseł Łukasz Litewka. Na drodze obowiązuje 60 km/h

i

Autor: Art Service/Super Express, Przemysław Gluma
  • Biegły ocenił stan techniczny samochodu 57-letniego kierowcy.
  • Według informacji „Faktu” pojazd był sprawny, a jego stan techniczny nie miał być przyczyną wypadku.
  • 57-letni kierowca pozostaje na wolności po decyzji sądu drugiej instancji.
  • Podejrzany usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym.
  • Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej, gdy jechał rowerem.

Opinia biegłego po śmierci Łukasza Litewki. Co ustalono?

W sprawie śmierci posła Łukasza Litewki pojawił się nowy, ważny element. Chodzi o opinię biegłego dotyczącą samochodu, którym poruszał się 57-letni kierowca podejrzany o spowodowanie tragicznego wypadku. Jak przekazała „Faktowi” Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu, z opinii wynika, że stan techniczny pojazdu nie był przyczyną wypadku. Szczegółowych ustaleń śledczy na razie nie ujawniają, tłumacząc to dobrem postępowania.

To istotna informacja, bo od początku sprawy śledczy próbują odtworzyć dokładny przebieg zdarzenia i odpowiedzieć na podstawowe pytanie: dlaczego samochód zjechał na przeciwny pas ruchu. Każda kolejna ekspertyza zawęża pole możliwych wersji, choć prokuratura wciąż czeka na inne materiały, w tym analizę telefonów i nośników cyfrowych, opinię biegłego od rekonstrukcji wypadków, pełne wyniki sekcji zwłok oraz badań toksykologicznych.

Samochód był sprawny. Prokuratura nie ujawnia szczegółów

Według ustaleń „Faktu” opinia dotycząca pojazdu 57-latka wskazuje, że auto było sprawne. Prok. Bartosz Kilian z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu powiedział gazecie: „Wynika z niej, że stan techniczny pojazdu nie był przyczyną wypadku”. To krótka, ale ważna wypowiedź, bo wyklucza jeden z możliwych tropów w śledztwie.

Na razie nie oznacza to jednak końca ustaleń. Śledczy nadal kompletują dowody i czekają na kolejne opinie. W takich sprawach znaczenie mają nie tylko oględziny samochodu, ale także rekonstrukcja toru jazdy, analiza śladów z miejsca wypadku, dane z telefonu oraz ustalenia dotyczące stanu kierowcy w chwili zdarzenia.

57-letni kierowca pozostaje na wolności

Kilka dni wcześniej zapadła też ważna decyzja sądu. Jak informowała Wirtualna Polska, Sąd Okręgowy zdecydował, że 57-letni mężczyzna podejrzany o spowodowanie wypadku, w którym zginął poseł, pozostanie na wolności. Cofnięto również wcześniejsze środki zapobiegawcze, w tym dozór policji, poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju.

Sprawa była efektem zażalenia prokuratury na wcześniejsze rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji. 25 kwietnia Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej zdecydował o areszcie dla kierowcy, ale dopuścił możliwość wyjścia po wpłacie 40 tys. zł poręczenia. Jak podawała WP, pieniądze wpłacili bliscy podejrzanego. Prokuratura nie kryła, że patrzy na sprawę ostrożniej niż sąd. Rzecznik sosnowieckiej prokuratury mówił Wirtualnej Polsce, że śledczy respektują decyzję sądu, ale ich zdaniem postępowanie nadal wymaga dużej ostrożności.

„Sąd wskazał, że obecnie nie występują szczególne przesłanki, które uzasadniają zastosowanie tymczasowego aresztowania. My z dużo większą ostrożnością podchodzimy zarówno do obecnego stanu śledztwa, jak i do tych przesłanek, które warunkują stosowanie środków zapobiegawczych” — mówił WP prok. Bartosz Kilian.

Śledczy badali różne wersje

Od pierwszych dni po tragedii prokuratura analizowała kilka możliwych wątków. Jednym z nich były wyjaśnienia podejrzanego, który, według wcześniejszych informacji przekazywanych przez śledczych, mówił o utracie przytomności, chwilowym rozkojarzeniu albo niepamięci co do przebiegu zdarzenia. Prokuratura podchodziła do tych tłumaczeń z rezerwą, wskazując, że część wyjaśnień budzi wątpliwości.

Wcześniej prok. Kilian informował, że podejrzany usłyszał zarzut z art. 177 kodeksu karnego, czyli spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Za taki czyn grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Już na początkowym etapie sprawy zwracano uwagę na stan pojazdu i ślady z miejsca tragedii. Jak podawała „Gazeta Prawna”, biegły wstępnie oceniał, że sprawny był zarówno układ kierowniczy, jak i hamulcowy, a na miejscu nie ujawniono śladów hamowania. Te ustalenia miały być jednak dalej weryfikowane w toku specjalistycznych badań.

Co dalej w śledztwie?

Prezydent Nawrocki na Monte Cassino. Poruszające sceny na polskim cmentarzu

Opinia dotycząca samochodu jest ważna, ale nie zamyka sprawy. Śledczy nadal muszą zebrać i przeanalizować pozostałe dowody. Kluczowe mogą okazać się m.in. wyniki badań toksykologicznych, dane z telefonu, opinia z zakresu rekonstrukcji wypadków oraz pełna dokumentacja medyczna i sądowo-lekarska.

Dopiero zestawienie wszystkich tych elementów pozwoli odpowiedzieć na pytanie, co dokładnie wydarzyło się 23 kwietnia na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Na razie wiadomo jedno: według najnowszej opinii, o której informuje „Fakt”, samochód 57-letniego kierowcy nie miał usterki, która mogłaby być przyczyną tragedii.

Poniżej galeria zdjęć: Łukasz Litewka zginął w tragicznym wypadku w Dąbrowie Górniczej

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - Kazimierz Krupa
Sonda
Czy decyzja o pozostawieniu 57-letniego kierowcy na wolności była słuszna?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki