Super Express: Były minister obrony Mariusz Błaszczak z PiS zarzuca rządowi, że w sprawie bezpieczeństwa nie działa, tylko czeka. Co mu pani odpowie?
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka: Na nic nie czekaliśmy i choćby dlatego został wprowadzony chociażby program SAFE – 180 mld zł na zbrojenia. Ta wypowiedź ministra Błaszczaka jest, zdaje się, z jakiejś konwencji PiS-u?
- Z Kongresu „Armia 2026”.
- Muszę przyznać, że jak to zobaczyłam to pomyślałam, że to musi być jakiś żart. Bo PiS mówiący dzisiaj, że trzeba wydawać więcej na zbrojenia, a który wcześniej głosował przeciwko tym 180 mld zł, który mówi dziś o inwestycjach, a kiedy rządziło to w polskim przemyśle zbrojeniowym wydawano 20 proc. wszystkich środków MON, a dziś jest to 50 proc…. I jeszcze ta konwencja w Stalowej Woli, gdzie to my zakontraktowaliśmy w tamtejszej Hucie 60 mld zł w ramach SAFE, a posłanka PiS mówiła, że powstaje w niej złom… Trzeba mieć niebywałą bezczelność żeby coś takiego robić. Ale drodzy panowie, Polaków nie oszukacie. Naprawdę.
- PiS jednak często bywa skuteczne w odwracaniu rozmaitych narracji, ale czy pani w tym zaproponowanym „programie” znalazła coś, co z państwa punktu widzenia jest warte uwagi?
- Sądzę, że więcej bym znalazła w programie Rozwoju Plus, który prezentował minister Dworczyk z byłym premierem Mateuszem Morawieckim.
- Bo?
- Bo chociażby kwestia szkoleń – my dzisiaj także dużo rozmawiamy. Czy o przywróceniu służby zasadniczej, czy o obowiązkowych szkoleniach… trwa analiza w Sztabie Generalnym i w Ministerstwie Obrony Narodowej. Moim zdaniem, zważając na czasy w jakich żyjemy, jakiś ruch będzie konieczny.
- Kiedy zbierze sobie pani wszystkie wypowiedzi Karola Nawrockiego, jego współpracowników i polityków PiS z ostatnich tygodni, to ma pani przekonanie, że rzucają wam, jak to mawiają niektórzy w koalicji rządzącej, „kłody pod nogi”?
- Jeśli mówimy o zbrojeniach i naszym bezpieczeństwie, to ja czegoś tutaj nie rozumiem, bo dopiero co krzyczeli, że premier straszy Polaków i de facto zagrożenie jest wymyślone, chwilę później jednak organizują konwencję o zbrojeniach, podczas której kłamią… mnie się już nawet nie chce tego komentować. Wolę robić swoje konkrety.
- Ale żeby robić swoje trzeba mieć do tego przestrzeń. Ma ją pani?
- Akurat w sprawie Stanów Zjednoczonych, a dopiero stamtąd wróciłam po rozmowach o bazach i centrum serwisowania pocisków do Patriotów, z Kancelarią Prezydenta jest bardzo dobra współpraca. Ja rozumiem, że to jest rzadkość w polskiej polityce, i nadal uważam, że decyzja Karola Nawrockiego ws. SAFE była błędem, ale tu faktycznie współpraca jest bliska, wymieniamy się informacjami, danymi. Po rozmowie prezydenta Nawrockiego z prezydentem Trumpem rozmawiał ze mną minister Przydacz.
- Który chyba nie wyglądał na specjalnie zmartwionego komentując odwołanie rozmowy wicepremiera Kosiniaka-Kamysza z Petem Hegsethem?
- To odwołanie miało jedną, prostą przyczynę, czyli wizytę chińskiego przywódcy w Waszyngtonie. Wiele razy byłam zapewniana przez przedstawicieli Pentagonu, że to był jedyny powód. Dzisiaj pracujemy już nad nowym terminem i pewnie w okolicach listopada premier Kosiniak poleci do USA. My z ministrem Pawłem Zalewskim prowadziliśmy tam rozmowy i odbyliśmy kilkanaście spotkań.
- Karol Nawrocki podkreślił jednak, że to on otworzył tę drogę do zbudowania amerykańskiej bazy w Polsce i że ma nadzieję, że MON nic w tej kwestii nie zepsuje. Może go pani zapewnić, że niczego nie zepsujecie?
- Pracujemy, panie prezydencie. Oczywiście rola pana Nawrockiego w rozmowach z Donaldem Trumpem jest, ale jest też rola MON. To Władysław Kosiniak-Kamysz skierował list do sekretarza Hegsetha o tym, że chcemy być gospodarzem takiej bazy i dostał odpowiedź, że USA są tym zainteresowane. Dla mnie dobrym znakiem są nie tylko deklaracje na najwyższym politycznym szczeblu, jak np. wpis prezydenta Trumpa, ale też to, że na szczeblu urzędniczym, administracyjnym, naszych odpowiedników z ministrem Zalewskim ta praca się toczy. W Stanach i w Polsce powstał zespół, Amerykanie już oglądali potencjalne lokalizacje, teraz rozmawialiśmy o ich wymaganiach, za chwilę w Polsce będziemy przygotowywać specustawę, która za kilkanaście tygodni powinna być gotowa. Prace się toczą.
- Kiedy ostateczna decyzja ws. bazy?
- Moim zdaniem nie szybciej niż w grudniu. To wynika z kalendarza jaki mają Amerykanie, w tej chwili trwa strategiczny przegląd obecności amerykańskich wojsk w Europie. On ma się zakończyć 1 listopada i wtedy trafić na biurko Pete’a Hegsetha, a 1 grudnia na biurko prezydenta Trumpa. Nie spodziewam się więc tej ostatecznej decyzji wcześniej niż właśnie 1 grudnia, choć prezydent Trump przyzwyczaił nas już do tego, że ten „tajming” może być różny.
- Przyzwyczaił nas też do tego, że często zmienia zdanie o 180 stopni. Nie obawia się więc pani, że podobnie może być ws. baz? I że nie traktuje ich np. jako narzędzia, karty przetargowej w relacjach z Rosją?
- Nawet nie chciałabym tak myśleć. Sądzę, że Amerykanie dobrze zdają sobie sprawę z naszego strategicznego położenia. I choć dziś od Republikanów i z administracji Donalda Trumpa można usłyszeć wiele cierpkich słów pod adresem sojuszników z Unii Europejskiej, o tym, że np. za mało wydają na zbrojenia, to Polska jest zawsze stawiana jako wzór. (…)
- A co z żołnierzami, których przybycie zapowiedział Donald Trump? Nadal cisza?
- Wszystko będzie jasne po tym przeglądzie strategicznym.
- Wiemy, że baza ma być zlokalizowana w Polsce zachodniej. Czemu nie bliżej wschodniej granicy?
- Obszar Polski zachodniej Amerykanie faktycznie uważają za obszar bezpieczniejszy niż Polska wschodnia. Jest też bliskość Niemiec i zdecydowanie od początku była mowa o zachodniej części naszego kraju.
- Jak, po tych ostatnich kilkunastu spotkaniach, oceni pani relację polskiego rządu z amerykańską administracją?
- Jako bardzo dobre. Ani trochę nie określiłabym ich jako złych. Są dobre, przyjacielskie, ale to także bardzo otwarte i szczere rozmowy, to zawsze się ceni w partnerskich relacjach.
- Dziś w rozmowach coraz częściej pada pytanie „czy będzie wojna”? Jak pani na nie odpowiada jako szefowa MON?
- Dziś nie grozi nam wojna w tradycyjnym rozumieniu, ale to, że jesteśmy już na wojnie hybrydowej… to się już dzieje od jakiegoś czasu. Zmasowane ataki w cyberprzestrzeni, ogromna fala dezinformacji, akty sabotażu i dywersji, prowokacje w przestrzeni powietrznej i naruszanie jej w ostatnich tygodniach, ataki przy przejściach granicznych. To wszystko jest faktem. (…)
Rozmawiała Kamila Biedrzycka