W czwartek odbędą się protest pod hasłem "Czerwona kartka za aborcję". Inicjatorem ogólnopolskiej akcji jest gdańska Fundacja Widzialne, a w organizację lokalnych demonstracji angażują się również środowiska i organizacje działające na rzecz praw kobiet m.in. Strajk Kobiet.
"Czerwona kartka za aborcję" 22 października. Data protestu nie jest przypadkowa
Data wydarzenia nie jest przypadkowa. 22 października 2020 roku wydany został wyrok Trybunału Konstytucyjnego zaostrzający przepisy dotyczące aborcji. Wyrok TK uznał za niezgodną z konstytucją przesłankę pozwalającą na aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Skutkowało to wówczas wielkimi protestami w wielu miejscowościach w całej Polsce. Na ulice wyszły kobiety, które pokazywały swój sprzeciw.
Teraz sprawa wraca. Przede wszystkim ze względu na to, że środowiska zajmujące się aborcją wskazują, iż z postulatem dotyczącym aborcji szła do wyborów w 2023 koalicja, która stworzyła nowy rząd. Chodzi o jeden ze stu postulatów zwanych "100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów". Postulat ten brzmiał:
Aborcja do 12 tygodnia ciąży będzie legalna, bezpieczna i dostępna. Żaden szpital działający w ramach z NFZ nie będzie mógł zasłonić się klauzulą sumienia i odmówić zabiegu. Decyzja musi należeć do kobiety. Złożyliśmy kolejny projekt ustawy depenalizujący aborcję do 12. tygodnia ciąży, którego pierwsze czytanie odbędzie się w listopadzie 2024 roku. Dodatkowo, rząd zmienia realia stosowania prawa dotyczącego przeprowadzania legalnej aborcji do 12. tygodnia ciąży. Premier Donald Tusk wraz z Minister Zdrowia Izabelą Leszczyną i Ministrem Sprawiedliwości Adamem Bodnarem przedstawili wytyczne dla prokuratorów i szpitali. W taki sposób rząd chce doprowadzić do tego, aby państwo skuteczniej stawało po stronie kobiety. Wskazano w nich m.in. jednoznacznie, że aborcja ze względu na stan zdrowia psychicznego kobiety jest dopuszczalna i wystarczy w tej sytuacji opinia jednego lekarza.
Postulat ws. aborcji nie został spełniony
Jak wiemy do tej pory postulat ten nie został spełniony, stąd hasło protestów 22 października 2026 roku to "Czerwona kartka za aborcję". Odnosząc się do planowanych protestów Ogólnopolski Strajk Kobiet wskazuje:
- Rządzący nie zrobili nic, by to zmienić. Nie opracowano rozwiązań, które omijając weto, sprawiłyby, że kobiety w polskich szpitalach poczułyby się bezpieczniej. Komisja widmo nie pracowała przez ponad 800 dni. Tymczasem kobiety w ciążach zagrażających życiu (płód z wadami letalnymi jest takim zagrożeniem) codziennie są wypisywane z polskich szpitali z adnotacją: „brak możliwości prawnych do udzielenia pomocy”. Jadą za granicę i płacą, by przeżyć. Rządzący! Nie jest wam wstyd?
Julia Kamińska zachęca do udziału w proteście "Czerwona kartka za aborcję"
Do udziału w protestach "Czerwona kartka za aborcję" zachęca m.in. Julia Kamińska, zaangażowana społecznie aktorka, znana m.in. z serialu "BrzydUla". Na Instagramie aktorka napisała:
- Protestowanie nie jest łatwe ani przyjemne. Ale bez protestowania nie ma zmian. Dlatego spotykamy się 22.10. (...) Mimo obietnic wyborczych nadal nie mamy w Polsce prawa do bezpiecznej, legalnej i dostępnej aborcji. Nasze prawa, zdrowie i życie nie mogą być przedmiotem politycznych kalkulacji. Domagamy się realnych zmian, a nie kolejnych obietnic bez pokrycia - wskazała wprost.
Jak dodała: - Chcemy prawa do decydowania o własnym ciele, bezpieczeństwa w opiece zdrowotnej i dostępu do aborcji w ramach NFZ, bez strachu, upokorzenia i konieczności szukania pomocy za granicą. Żądamy dekryminalizacji aborcji oraz poszanowania godności i wolności każdej osoby.Julia Kamińska przyznała, że: - Wychodzimy na ulice, bo nie zgadzamy się na odbieranie nam podstawowych praw. Pamiętamy o wszystkich niespełnionych obietnicach. Nie odpuścimy, dopóki każda osoba w Polsce nie będzie mogła samodzielnie decydować o swoim życiu i zdrowiu.
Aktorka dodała do wpisu jedno ze swoich wystąpień, a dokładnie przemówienia z festiwalu See Bloggers w Łodzi, w którym mówiła o frustracji, bezsilności i potrzebie sprzeciwiania się decyzjom polityków. W przemówieniu tym wspominała historie kobiet, które były w ciąży i zmarły, a lekarze nie przeprowadzili aborcji.