- Tomasz Siemoniak: decyzje ws. Ziobry są dowodem na niezależność polskich sądów, a nie ich słabość
- Służby nie miały sygnałów o planowanym azylu, ale taki scenariusz był brany pod uwagę
- Polskie służby działają wyłącznie w granicach prawa i czekają na decyzje sądu oraz ENA
- Polska jest jednym z głównych celów cyberataków – zagrożenie cyfrowe dorównuje dywersji fizycznej
„Super Express”: – Zbigniew Ziobro mówi, że dostał azyl na Węgrzech 22 grudnia – w dniu swojego pierwszego posiedzenia aresztowego. Jeśli to prawda, a posiedzenie odbyłoby się wcześniej, udałoby się uniknąć ochrony rządu Orbana?
Tomasz Siemoniak: – Trudno mi w tym miejscu dokonywać jednoznacznej oceny pracy sądu czy prokuratury. Pragnę jednak podkreślić, że prokuratura dopełniła wszelkich niezbędnych starań i wykonała wszystkie kroki, które do niej należały. Jeśli sąd uznał, że zachodzi potrzeba uzupełnienia materiału dowodowego lub przedłożenia dodatkowych dokumentów, to należy pamiętać, że jest on organem całkowicie niezawisłym. Sąd działa według własnej dynamiki oraz autonomicznej oceny sytuacji procesowej. W mojej opinii spekulowanie na temat tego, co by było, gdyby pewne decyzje zapadły wcześniej, jest w tej chwili bezprzedmiotowe.
– Ale przypadek Ziobry nie jest złym przykładem, że jednak można przed polskim wymiarem sprawiedliwości uciec? Cała ta historia wydaje się bardzo niewychowawcza.
– To, co obserwujemy, to po prostu przejaw niezawisłości sędziowskiej. Fundamentalnym elementem tej niezależności jest prawo sądu do stwierdzenia, że potrzebuje on dodatkowego czasu, na przykład czterech tygodni, na rzetelne zbadanie sprawy. W demokratycznym państwie prawnym trudno jest wywierać naciski na te procesy czy formułować wobec nich krytykę tylko dlatego, że nie pasują do oczekiwanego tempa wydarzeń.
Azyl Ziobry i decyzje sądu. Siemoniak: państwo nie mogło działać poza prawem
– A czy polskie służby posiadały wcześniej jakiekolwiek informacje o tym, że Ziobro ubiega się o azyl? Czy są zaskoczone?
– Sądzę, że bezpośrednich sygnałów w tej kwestii nie było, aczkolwiek nietrudno było przewidzieć, że taki właśnie scenariusz może zostać zrealizowany przez Zbigniewa Ziobrę. Choć w swoich wcześniejszych publicznych wystąpieniach kategorycznie zaprzeczał on, jakoby miał zamiar uchylać się przed polskim wymiarem sprawiedliwości, ostatecznie zdecydował się właśnie na taki krok. Dopóki jednak nie odbyło się posiedzenie aresztowe, państwo musi postępować zgodnie z literą prawa. Rzeczpospolita jest państwem prawa i niedopuszczalne byłoby podejmowanie jakichkolwiek działań, które wykraczałyby poza obowiązujące przepisy i procedury. Z tego względu wszelkie zarzuty płynące ze strony środowiska byłego ministra sprawiedliwości uważam za nieprawdziwe i wręcz absurdalne. Działania prokuratury i sądu muszą być w pełni transparentne i zgodne z prawem.
– Rozumiem, że to, jak rozwinęła się historia z Ziobrą, to najlepszy dowód na to, że wbrew jego twierdzeniom, polski wymiar jest niezależny od władzy?
– Oczywiście, jest to czytelny dowód na to, że ostateczne decyzje podejmuje niezawisły sąd. Proszę sobie tylko wyobrazić, jaka fala krytyki i kalumnii spłynęłaby na ministra sprawiedliwości, gdyby sąd działał pod jakimkolwiek zewnętrznym naciskiem. Skoro jednak wymiar sprawiedliwości funkcjonuje w sposób tak ewidentnie niezależny, rodzi się pytanie: dlaczego Zbigniew Ziobro tak bardzo obawia się stanąć przed tym sądem? Dla mnie jego postawa pozostaje niezrozumiała.
„Dlaczego tak bardzo boi się sądu?” Koordynator służb o narracji byłego ministra
- To znaczy?
- Wymiar sprawiedliwości w Polsce prędzej czy później dosięga każdego, niezależnie od sprawowanej funkcji. Mamy do czynienia z wieloma skutecznymi ekstradycjami, również w sprawach, którymi żywo interesują się służby specjalne. Pragnę przypomnieć, że w ubiegłym roku jeden z koordynatorów aktów dywersji został sprowadzony do kraju drogą ekstradycji z Bośni i Hercegowiny. To dowodzi, że system działa.
- Nie wiem, czy sprawa Zbigniewa Ziobro tej wiary w system nie podważa.
- W jego przypadku mamy do czynienia z sytuacją udzielenia wątpliwego azylu politycznego osobie, na której ciążą poważne zarzuty natury kryminalnej. Nie sądzę jednak, aby okno, które Viktor Orbán otworzył na Węgrzech, pozostawało otwarte na oścież przez długi czas. Historia pokazuje, że podejrzani próbujący ukrywać się w różnych państwach ostatecznie stają przed polskim sądem. Trudno mi sobie wyobrazić, by polityk był gotowy na wieloletnią emigrację. Dziś media poświęcają mu jeszcze uwagę, ale czy za pół roku sytuacja będzie wyglądała tak samo? Bycie politykiem wiąże się z koniecznością przebywania we własnym kraju i ponoszenia wszelkich tego konsekwencji.
Ekstradycja, ENA i Fundusz Sprawiedliwości. Co dziś mogą zrobić polskie służby
– Czy polskie służby podejmują obecnie działania w sprawie Zbigniewa Ziobry? Czy instytucje państwa czekają na zmianę sytuacji politycznej na Węgrzech?
– Podkreślam raz jeszcze: służby działają wyłącznie w zgodzie z prawem. Dopóki nie ma prawomocnego nakazu aresztowania wydanego przez polski sąd oraz Europejskiego Nakazu Aresztowania, nasze pole manewru jest ściśle określone. Niemniej jednak, w sprawie Funduszu Sprawiedliwości cały czas prowadzone są intensywne czynności operacyjne pod nadzorem prokuratury, a Zbigniew Ziobro jest w tym procesie kluczową postacią. Ze względu na ustawowe ograniczenia nie mogę ujawniać szczegółów tych działań.
Polska celem numer jeden cyberataków. „To zagrożenie przekłada się na świat realny”
– Przejdźmy do kwestii bezpieczeństwa. Według raportów Polska była w tym miesiącu najczęściej atakowana w sferze cyfrowej. Jak poważna jest obecnie sytuacja?
– Polska od dłuższego czasu jest jednym z głównych celów, jeśli nie celem numer jeden, operacji cybernetycznych wymierzonych w nasze bezpieczeństwo narodowe oraz instytucje publiczne. Przypomnę ubiegłoroczny zmasowany atak na szpital MSWiA w Krakowie, który zmusił placówkę do ewakuacji pacjentów. To pokazuje realną skalę zagrożenia, które z przestrzeni cyfrowej potrafi przenieść się do świata rzeczywistego.
– Czy zagrożenia w cyberprzestrzeni są dziś większe niż ryzyko sabotażu i dywersji fizycznej?
– Mówimy tu o dwóch różnych, ale równie ważnych porządkach. Akty dywersji, takie jak próby wysadzania torów kolejowych, są priorytetem w sferze bezpieczeństwa fizycznego. Jednak skala ataków cybernetycznych jest gigantyczna.
– Kto stoi za tymi atakami? Czy możemy jednoznacznie wskazać na służby rosyjskie i białoruskie?
– Często te ataki są pozbawione bezpośredniego „podpisu”. Choć kierunek zagrożenia wydaje się oczywisty, naszym celem jest skuteczna obrona państwa.
Rozmawiał Tomasz Walczak