Decyzja prokuratury dotycząca Lecha Wałęsy stała się w „Porannym ringu” punktem wyjścia do ostrej dyskusji o przeszłości byłego prezydenta. Piotr Semka krytycznie oceniał przywołany w rozmowie wątek jego umiejętności czytania i pisania w latach 70. Podkreślał, że zapamiętał Wałęsę jako człowieka inteligentnego i zainteresowanego życiem publicznym. — o był wyjątkowo inteligentny człowiek — mówił publicysta „Do Rzeczy”.
Zarazem przekonywał, że historycznych zasług lidera Solidarności nie da się traktować jako odpowiedzi na pytania o kontakty ze Służbą Bezpieczeństwa.
Dlaczego Wałęsa nie zamknął sprawy SB? Semka wskazuje na sprzeczności
Zdaniem Semki podstawowy problem tkwi w wypowiedziach samego Wałęsy. Publicysta zarzucał mu, że na przestrzeni lat przedstawiał różne wersje swojej przeszłości: mówił o kontaktach z bezpieką, a później zaprzeczał.
W pierwszej części rozmowy Semka przywoływał wcześniejsze wypowiedzi byłego prezydenta o raportach i przedstawianiu kontaktów z SB jako próby oszukania funkcjonariuszy. Zestawiał je z zaprezentowaną w programie wymianą zdań dotyczącą dokumentów, podczas której Wałęsa zaprzeczał, że widnieje na nich jego pismo.
To właśnie niespójność tych wyjaśnień była osią krytyki publicysty. W drugiej części „Porannego ringu” Semka stwierdził: — On ciągnie za sobą jak kulę u nogi tą sprawę swojej współpracy i nigdy się z niej nie wytłumaczył.
Otoczenie Wałęsy pomaga czy szkodzi? Mocny zarzut publicysty
Semka szukał przyczyn również w otoczeniu byłego prezydenta. Jego zdaniem Wałęsie brakuje osób, które potrafiłyby zakwestionować jego zachowanie i skłonić go do refleksji.
W rozmowie wskazał, jak ważne jest, by mieć obok siebie ludzi gotowych powiedzieć: „Lechu, przestań się wygłupiać”.
Według publicysty zapewnienia o wielkości Wałęsy i odpieranie każdej krytyki nie zastępują przekonującego wyjaśnienia jego przeszłości. Mogą za to utrwalać postawę, która — w ocenie Semki — szkodzi samemu byłemu prezydentowi.
„Jak można samemu pogrzebać swoją legendę”
Najostrzejsza ocena dotyczyła tego, jak spór o SB wpływa na pamięć o liderze Solidarności. Semka mówił o własnym rozczarowaniu: pamięta Wałęsę z czasu strajku w stoczni, ale dziś nie potrafi bronić sposobu, w jaki były prezydent odpowiada na zarzuty.
— I to jest żenujące i to jest przykład, jak można samemu pogrzebać swoją legendę właśnie w skutek takiego oporu — powiedział w „Porannym ringu”.
W ocenie Semki pytania o przeszłość Wałęsy pozostają otwarte przede wszystkim dlatego, że jego własne wypowiedzi nie układają się w spójne, wiarygodne wyjaśnienie