- Grzegorz Schetyna z Koalicji Obywatelskiej wyraża pesymizm co do losów ustawy o statusie osoby najbliższej.
- Polityk sugeruje, że prezydent będzie dążył do zablokowania lub rozwodnienia ustawy, obawiając się "prostej drogi do małżeństw jednopłciowych".
- Schetyna twierdzi, że wszelkie ustępstwa doprowadzą do dalszych żądań ze strony Pałacu Prezydenckiego, uniemożliwiając kompromis.
Brak wiary w kompromis z prezydentem
W programie "Rozmowa Piaseckiego" na antenie TVN24 prowadzący Konrad Piasecki zapytał Grzegorza Schetynę o możliwą reakcję prezydenta na zapowiadaną ustawę o statusie osoby najbliższej. Dopytywał, czy rząd powinien iść na ustępstwa, na przykład rezygnując ze wspólnoty majątkowej czy wspólnego rozliczania podatków, o co już miało prosić otoczenie prezydenta. Schetyna odpowiedział jednoznacznie, wyrażając brak złudzeń co do możliwości kompromisu.
– Przyjdzie za chwilę ustawa nie o związkach partnerskich, o statusie osoby najbliższej. Już ludzie prezydenta mówią: „no nie podoba nam się ta ustawa, spróbujcie ją trochę zmienić, wygładzić, na przykład zrezygnujcie ze wspólnoty majątkowej, a zwłaszcza ze wspólnego rozliczania podatków”. Iść w takie układy czy nie? – pytał Piasecki.
„Jeśli zmienimy jeden punkt, zażądają kolejnego”
Odpowiedź Schetyny była jednoznaczna i pozbawiona dyplomatycznych niedomówień.
– Żadnych marzeń tutaj. Nie mam żadnych złudzeń. Jeżeli zostanie zmieniony jeden punkt, to powiedzą: „dobrze, ale to jeszcze ten drugi też musi być zmieniony, bo to jest przecież niepoważne, bo to w prostej drodze prowadzi do małżeństw jednopłciowych” – stwierdził Grzegorz Schetyna.
Jeśli zmienimy jeden punkt, zażądają kolejnego
Odpowiedź Schetyny była pozbawiona dyplomatycznych niedomówień. Stwierdził, że jeśli zostanie zmieniony jeden punkt ustawy, to strona prezydencka zażąda zmiany kolejnego, argumentując, że "to w prostej drodze prowadzi do małżeństw jednopłciowych". Polityk KO zasugerował, że proponowane przez otoczenie prezydenta "kosmetyczne poprawki" w praktyce oznaczałyby rozmontowanie kluczowych zapisów ustawy, a nie realny kompromis.
Spór o granice zmian
Fogiel bez ogródek o "końcu PiS": "Uzbierałaby się pokaźna suma"
Wypowiedź Schetyny pokazuje, że ustawa o statusie osoby najbliższej już teraz staje się jednym z głównych pól konfliktu politycznego między rządem a Pałacem Prezydenckim. Z jednej strony pojawia się presja na ograniczenie jej skutków prawnych, z drugiej – obawa, że każde ustępstwo otworzy drogę do dalszych żądań. Jak wynika z rozmowy w TVN24, w ocenie Schetyny nie ma przestrzeni na porozumienie, bo spór ma charakter ideologiczny, a nie techniczny.