Już na początku rozmowy w Radiu ZET Jacek Sasin został zapytany wprost, czy PiS i Rozwój Plus powinny razem wystartować w wyborach. – Cała prawica powinna startować razem – odpowiedział były wicepremier.
Dopytywany, czy taki scenariusz jest realny, Sasin deklarował: – Bardzo bym sobie tego życzył. To zależy od wszystkich podmiotów dzisiaj prawicowych na scenie politycznej. Prawo i Sprawiedliwość jest na to gotowe. –
Problem w tym, że dalsza część rozmowy pokazała, jak duże napięcia wciąż dzielą PiS i środowisko Mateusza Morawieckiego.
Sasin nie chce atakować Morawieckiego. „Nie dam się napuścić”
Jednym z punktów sporu pozostaje ocena rządów PiS i Polskiego Ładu. Prowadzący przytoczył wypowiedzi Morawieckiego, który krytycznie mówił o tym, jak PiS kojarzy się przedsiębiorcom. Sasin nie chciał jednak wchodzić w otwartą wojnę z byłym premierem.
– Żeby mnie pan nie napuszczał tutaj na Mateusza Morawieckiego, bo się napuścić nie dam, ponieważ ja uważam, że dzisiaj wszystkie tego typu dyskusje po prawej stronie sceny politycznej są szkodliwe, bo dzisiaj my mamy wspólne zadanie do wykonania, jakim jest odsunięcie tego fatalnego rządu od władzy – powiedział w Radiu ZET. Po chwili dorzucił jednak znaczące zdanie: – Jak widać, nie wszyscy to rozumieją.
Posłowie Morawieckiego wrócą do PiS? Sasin stawia sprawę jasno
Jeszcze mocniejsze słowa padły, kiedy rozmowa zeszła na polityków, którzy opuścili PiS i związali się z Mateuszem Morawieckim. Sasin został zapytany, czy w razie ich powrotu partia Jarosława Kaczyńskiego zaoferuje im dobre miejsca na listach.
– Nic nikomu nie obiecujemy. Nic nikomu nie obiecujemy. Ci państwo poszli własną drogą – stwierdził.
Sasin zaznaczył, że nie chce nazywać ich „byłymi kolegami” i do większości nie ma bardzo negatywnego stosunku. Jednocześnie jasno zaznaczył, że odejście z PiS powinno mieć polityczne konsekwencje. – Ja uważam tak, no jak ktoś odchodzi z jednej partii i próbuje tworzyć inny projekt polityczny, no to nie powinien liczyć na to, że w przypadku kiedy mu się nie uda, wraca do tej partii, z której odszedł i jest za to premiowany – powiedział.
Sasin: Projekt Morawieckiego „wyraźnie się nie udał”
To jednak nie wszystko. Polityk PiS bardzo ostro ocenił dotychczasowe efekty budowy Rozwoju Plus.
– Wyraźnie ten projekt, który zechcieli ci państwo budować wspólnie z byłym już panem premierem i byłym wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, wyraźnie się nie udał – ocenił Sasin. I powtórzył: – Wyraźnie się nie udał i nie ma dzisiaj żadnych perspektyw, żeby mógł zaistnieć na polskiej scenie politycznej po najbliższych wyborach parlamentarnych.
Sasin powołał się przy tym zarówno na badania publikowane, jak i te, które nie są upubliczniane. – Sondaże, które i te publikowane, i te, które są niepublikowane wskazują, że ten projekt po prostu nie wypalił – powiedział.
"Łatwiej wyobrażam sobie porozumienie z Konfederacją". Mocne słowa Sasina
Jeszcze bardziej wymowna okazała się odpowiedź na pytanie o potencjalne wyborcze sojusze. Choć Sasin na początku audycji mówił o wspólnym starcie całej prawicy, później przyznał, że obecne działania Rozwoju Plus utrudniają porozumienie.
– Bardziej dzisiaj jestem sobie w stanie to wyobrazić z Konfederacją niż z Rozwojem Plus, który podejmuje różnego rodzaju działania, które wskazują na to, że raczej się chce plasować po tej stronie, która dzisiaj w Polsce rządzi niż po stronie opozycyjnej – powiedział Sasin. Jako jeden z powodów wskazał właśnie krytykę PiS płynącą ze środowiska Morawieckiego. Mimo tych zarzutów Sasin nie zamknął drzwi przed wyborczym porozumieniem.
– Ale jak mówię, jeśli to by był taki argument za tym, żeby wygrać te wybory i odsunąć Tuska od władzy, to jestem gotów rzeczywiście z każdym się tutaj dogadywać – zadeklarował.
PiS proponuje „pakt o nieagresji”
Z wypowiedzi Sasina wynika więc, że mimo wzajemnych uszczypliwości i poważnych różnic politycznych PiS wciąż nie przekreśla współpracy z Mateuszem Morawieckim. Warunkiem miałoby być jednak przynajmniej zakończenie publicznych ataków.
– Jest dzisiaj czas na to, żeby rozmawiać o wspólnym działaniu. Minimum to jest taki pakt o nieagresji, żeby się nawzajem rzeczywiście nie atakować, bo to naprawdę nie ma sensu. To służy tylko i wyłącznie Tuskowi – powiedział były wicepremier.
Wypowiedzi polityka PiS pokazują więc skomplikowany stan relacji między partią Jarosława Kaczyńskiego a środowiskiem Mateusza Morawieckiego. Z jednej strony jest deklaracja jedności i wezwanie do zakończenia wojny na prawicy. Z drugiej – bardzo ostra ocena Rozwoju Plus, sugestia, że projekt byłego premiera poniósł porażkę, i słowa, że dziś łatwiej byłoby porozumieć się z Konfederacją niż właśnie z Morawieckim.