Debata publiczna w Polsce po raz kolejny została zdominowana przez temat politycznych gaf. Ostatnie wystąpienie prezydenta w czasie defilady w dniu Święta Wojska Polskiego wywołały falę krytyki zarówno ze strony mediów, jak i komentatorów o zróżnicowanych wrażliwościach politycznych. Dyskusja, którą w programie "Niedyskretnie o politykach" podjęli Joanna Miziołek i Rafał Ziemkiewicz, dotyka nie tylko samej powierzchownej wpadki prezydenta, ale przede wszystkim głębszego kryzysu wizerunkowego i tożsamościowego polskiej klasy rządzącej.
Wpadki osób na najwyższych stanowiskach państwowych rzadko kończą się na samych uśmiechach pobłażania ze strony opinii publicznej. W dobie błyskawicznego przepływu informacji każdy błąd, nieprzemyślana wypowiedź czy niezręczność dyplomatyczna staje się natychmiast pożywką dla politycznych przeciwników. W przypadku prezydenta problemem staje się jednak nie tyle sama gafa, ile brak spójnej strategii komunikacyjnej, co potęguje wrażenie chaotyczności i przypadkowości działaniom Pałacu Prezydenckiego.
Trzonem narastającego sporu staje się jednak zderzenie dwóch odmiennych wizji Polski. Z jednej strony mamy tradycyjne, ugruntowane historycznie hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna”, stanowiące filar narracji konserwatywnej i patriotycznej. Z drugiej strony pojawia się współczesny, pragmatyczne hasło "Polska SAFE”, wpisujący się w nowoczesne podejście do bezpieczeństwa, stabilności i unijnego konformizmu. Zdaniem Rafała Ziemkiewicza to było niepotrzebne: - To mnie trochę osłabiło. Nie wiem co to był za pomysł żeby defiladę, która jest defiladą, żeby w to wciskać uparcie ten SAFE.
Na taką uwagę zareagowała Joanna Miziołek tłumacząc, że jej zdaniem chodziło tu o wypromowanie programu SAFE. - To pokazują badania, ludzie nie wiedzą o co chodzi, to zbyt skomplikowane. A rząd chciał z tego uczynić sukces, więc zrobił defiladę pod hasłem SAFE. Zdaniem Ziemkiewicza nie ma się czym jednak chwalić, bo SAFE to kredyt, więc uwarunkowany jest szeregiem zależności.