- Rozłam w PiS stał się faktem: 40 parlamentarzystów (posłów i europosłów) odchodzi z Mateuszem Morawieckim, co osłabia klub PiS do 146 członków i czyni go mniejszym od KO.
- Jarosław Kaczyński oskarża Morawieckiego o próbę podziału partii poprzez stowarzyszenie "Rozwój Plus", natomiast były premier twierdzi, że jego odejście to "krzyk jedności" w odpowiedzi na ultimata.
- Mateusz Morawiecki planuje założyć nową partię (jej spotkanie programowe odbędzie się 31 lipca) i szuka sojuszników, m.in. w PSL, aby stworzyć "strategię zwycięską".
- W PiS panuje przekonanie, że nowa formacja Morawieckiego osiągnie zaledwie 1,5-2% poparcia i "utonie", co kontrastuje z jego wiarą w sukces i możliwość powrotu do władzy.
Co Jarosław Kaczyński powiedział o odejściu Mateusza Morawieckiego?
To, co od tygodni wisiało w powietrzu, wreszcie stało się oficjalne. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w piątkowe południe ogłosił, że drogi jego partii i środowiska skupionego wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego rozchodzą się. – Fakt jest oczywisty. Wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i wszyscy wiedzieli, jakie są skutki niepodpisania. Podjęli taką decyzję, jaką podjęli – stwierdził prezes PiS, cytowany przez portal Interia. Dodał ze smutkiem, że "tak to się po prostu ułożyło".
Dwie godziny później w Sejmie do sprawy odniósł się sam Mateusz Morawiecki. Zapewniał, że jego celem była jedność i realizacja strategii "dwóch płuc", która miała pomóc w pokonaniu rządu Donalda Tuska. – Nie możemy jednak zgodzić się na to, aby poprzez ultimata czy szantaż tak naprawdę strategia jeszcze niedawno uzgodniona wylądowała w koszu – podkreślił były premier. Jego wystąpienie nazwał "krzykiem jedności", licząc jeszcze na "opamiętanie".
Polecany artykuł:
Dlaczego w PiS doszło do rozłamu?
Według informacji Interii, kością niezgody stała się działalność stowarzyszenia Rozwój Plus, które prezes Jarosław Kaczyński uznał za próbę podziału partii. Z kolei zwolennicy byłego premiera skarżyli się na złe traktowanie. Ostatecznie rozłam w PiS doprowadził do odejścia 40 posłów, co sprawia, że klub Prawa i Sprawiedliwości traci miano największego w Sejmie na rzecz Koalicji Obywatelskiej.
W kuluarach aż kipi od emocji. Politycy PiS, którzy zachowują neutralność, mówią o "gowinadzie bis" i niepotrzebnym graniu na siebie w trudnym dla Polski czasie. Z kolei zwolennicy Mateusza Morawieckiego twierdzą, że prezes PiS był zaskoczony, jak wielu posłów zdecydowało się odejść. – W ludziach przeszła pewnego rodzaju przemiana. Chcą być podmiotowo traktowani, po przyjacielsku, po partnersku, bez krzyków, bez gróźb. Chcą być wysłuchani – punktuje w rozmowie z Interią jeden z nich.
Mateusz Morawiecki nie zamierza składać broni. Już 31 lipca ma odbyć się "grill" organizowany przez jego stowarzyszenie, który ma być w rzeczywistości kongresem założycielskim nowego ugrupowania. Nowa partia Mateusza Morawieckiego ma zostać oficjalnie zaprezentowana właśnie pod koniec lipca, a jej kolejnymi krokami będą założenie klubu poselskiego i rejestracja w sądzie.
W samym Prawie i Sprawiedliwości panuje jednak sceptycyzm. – Oryginalnym produktem było, jest i zawsze będzie PiS – mówi Interii jeden z posłów. Wątpi, czy były premier jest w stanie stworzyć markę, która przyciągnie wyborców na stałe. W partii krąży przekonanie, że każdy, kto próbował budować coś poza PiS-em, politycznie przepadał.Źródło: Interia