Rosyjskie drony o krok od Polski. Kosiniak-Kamysz: „Zagrożenie było realne i bliskie”

2026-09-13 15:29

Nerwowy poranek na wschodzie Polski. Rosyjskie drony zaatakowały cele w zachodniej Ukrainie, a jeden z nich uderzył zaledwie kilometr od polskiej granicy. Inny trafił w lokomotywę pociągu Kijów–Warszawa. Polska poderwała myśliwce F-16, w regionie zawyły syreny i wysłano alerty RCB. – Zagrożenie było realne i bliskie – przyznał rzecznik Dowództwa Operacyjnego.

Minister Władysław Kosiniak-Kamysz przemawia przy pulpicie. O ataku dronów przy granicy przeczytasz na SE Polityka.
Autor: MON/ Materiały prasowe Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz

Rosyjskie drony coraz bliżej Polski

W niedzielę po godz. 4.00 polskie wojsko poderwało lotnictwo. Powodem była aktywność rosyjskich odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych, które przeprowadzały ataki na Ukrainę.

Polskie systemy wykryły kilkanaście dronów Geran-5 operujących w zachodniej części Ukrainy.

Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, a drugi 5 km – poinformował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

F-16 w powietrzu

Polska nie czekała, aż zagrożenie się zbliży. W powietrzu pojawiły się myśliwce F-16, śmigłowce oraz samolot rozpoznania powietrznego SAAB.

Wojsko przez kilka godzin monitorowało sytuację. Przed godz. 10. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że działania zostały zakończone.

Najważniejsza informacja to taka, że nie stwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

Rosjanie zmieniają taktykę ataków, coraz częściej wykorzystują drony odrzutowe wypuszczane po kilka sztuk i w ten sposób absorbują ukraińską obronę – napisał Kosiniak-Kamysz.

Minister podziękował także polskim żołnierzom i zapewnił, że obrona powietrzna cały czas pozostaje w gotowości.

„Zagrożenie było realne i bliskie”

Skala zagrożenia niepokoiła polskie służby. Rzecznik prasowy DORSZ ppłk Jacek Goryszewski pytany o sytuację przy granicy przyznał wprost:

Zagrożenie było realne i bliskie.

Jeden z rosyjskich dronów uderzył około 800 metrów od polskiej granicy, w rejonie przejścia Dorohusk–Jagodzin. Po ukraińskiej stronie trafił w ciężarówkę, powodując pożar.

Po polskiej stronie nikt nie ucierpiał.

Dron trafił w pociąg do Warszawy

To jednak nie był jedyny groźny incydent. Rosyjski dron uderzył także w lokomotywę pociągu jadącego z Kijowa do Warszawy.

Do ataku doszło w pobliżu granicy ukraińsko-polskiej. Na szczęście nie ma informacji o poszkodowanych.

Zdarzenie pokazuje jednak, jak blisko polskiej granicy prowadzone są rosyjskie działania.

Syreny i alerty dla mieszkańców

W związku z zagrożeniem Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alerty do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia.

W sześciu powiatach województwa lubelskiego przez kilkadziesiąt minut obowiązywało również ostrzeżenie przed możliwym atakiem z powietrza. Na miejscu uruchomiono syreny alarmowe.

Polska obrona cały czas w gotowości

Choć rosyjskie drony nie wleciały do Polski, ich pojawienie się tak blisko naszej granicy postawiło polskie służby w stan najwyższej czujności.

Wicepremier Kosiniak-Kamysz podkreśla, że Rosjanie coraz częściej wykorzystują grupy odrzutowych dronów, aby przeciążać ukraińską obronę powietrzną.

Zdaniem ekspertów dla Polski oznacza to, że wschodnia granica musi być cały czas pilnowana. Polskie wojsko zapewnia, że jest na to gotowe.

Władysław Kosiniak-Kamysz na MSPO2026
Quiz dla wielbicieli geografii - i rocka! Z którego polskiego miasta pochodzi TEN zespół?
Pytanie 1 z 10
Z jakiego miasta pochodzi Kult?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki