Rosyjski ślad w pożarze fabryki w Skarżysku-Kamiennej? Wiceszef MSWiA zabrał głos

2026-09-01 11:01

Czy za pożarem w zakładzie przemysłu obronnego w Skarżysku-Kamiennej mogą stać Rosjanie? Czesław Mroczek przyznał w Porannej Rozmowie RMF FM, że taki trop się nasuwa. Wiceszef MSWiA zastrzegł jednak, że na razie nie ma na to dowodów. Monitoring zarejestrował zamaskowaną osobę, która dostała się na teren zakładu.

Czesław Mroczek przemawia do mikrofonu. O możliwym sabotażu w fabryce w Skarżysku-Kamiennej przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Wojciech Olkusnik/ East News

Pożar fabryki w Skarżysku-Kamiennej mógł nie być przypadkiem. O działania służb oraz możliwość celowego podpalenia zakładu przemysłu obronnego Czesław Mroczek został zapytany we wtorkowej Porannej Rozmowie RMF FM. – No wiele na to wskazuje, dlatego że system monitoringu tej firmy zarejestrował osobę, która dostała się na terenie tego zakładu – powiedział wiceszef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Zamaskowany sprawca na terenie fabryki

Nagrania z monitoringu nie pozwoliły dotychczas na łatwe ustalenie tożsamości intruza. Jak przekazał Mroczek, osoba, która weszła na teren fabryki, ukrywała twarz.

– Materiał nie jest łatwy, dlatego że ta osoba, która tam się wdarła, ten sprawca był zamaskowany, ale w tej sprawie, tak jak powiadam, pracują wszystkie służby – mówił gość RMF FM.

Na miejscu działają m.in. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, służby wojskowe, policja i prokuratura. Zaangażowanie służb specjalnych ma związek z charakterem zakładu, należącego do przemysłu obronnego.

– Wszystkie polskie służby dokładają wszelkich starań, by tę sprawę rozwikłać – zapewnił Mroczek.

Czy za pożarem stoją Rosjanie?

W rozmowie na antenie RMF FM pojawiło się pytanie o możliwy rosyjski ślad. Wiceszef MSWiA wskazał, że podejrzenia wpisują się w szerszy kontekstów dywersji i sabotażu wymierzonych w państwa pomagające Ukrainie.

– No w sposób oczywisty to się narzuca, mamy do czynienia przecież już od kilku lat nie tylko na terenie naszego kraju, ale na terenie całej Europy, w zasadzie na terenie państw, które wspierają Ukrainę z aktami dywersji i sabotażu, których celem jest powstrzymanie wspierania przez te społeczeństwa, przez te państwa Ukrainy – powiedział Mroczek.

Wiceszef MSWiA przypomniał, że podobne zdarzenia miały już miejsce zarówno w Polsce, jak i w innych państwach europejskich.

– Mieliśmy te zdarzenia na terenie naszego kraju z inspiracji rosyjskiej czy realizowane na polecenie rosyjskie – stwierdził.

Najważniejsze zastrzeżenie padło jednak chwilę później. Rosyjski trop jest obecnie jedynie jedną z rozpatrywanych możliwości.

– To jest podejrzenie, ale dowodów jeszcze nie mamy – podkreślono w Porannej Rozmowie RMF FM.

Fabryka nie miała ochrony fizycznej

Z wypowiedzi Mroczka wynika również, że zakład był objęty stałym monitoringiem prowadzonym przez firmę ochroniarską. To właśnie system zabezpieczeń uruchomił alarm w środku nocy. Na miejscu nie było jednak ochrony fizycznej. – Fizycznej nie było i z tego zdarzenia wyciągamy wnioski – powiedział wiceszef MSWiA.

Po pożarze władze zamierzają przeanalizować zabezpieczenia najważniejszych zakładów przemysłu obronnego. Mroczek zapowiedział podniesienie poziomu ochrony oraz większe zaangażowanie policji. – Zwiększyliśmy już intensywność kontroli obecności policyjnej w tych obiektach – poinformował.

Śledztwo ma teraz odpowiedzieć na dwa kluczowe pytania: kim była zamaskowana osoba zarejestrowana przez monitoring oraz czy działała samodzielnie, czy na zlecenie obcych służb. Na tym etapie przedstawiciele władz nie przesądzają, że za pożarem stoją Rosjanie.

Express Biedrzyckiej | "Ta afera MOŻE TĄPNĄĆ sceną polityczną!". Prof. Słomka UJAWNIA kulisy wokół Zondacrypto

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki