Rosjanie mają fałszować dokumenty o Wołyniu. Ukraina ostrzega przed prowokacją FSB

Ukraina ostrzega przed rosyjską prowokacją wymierzoną w relacje z Polską. Według szefa Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji Andrija Kowałenki, FSB ma szykować sfałszowane dokumenty dotyczące Wołynia i II wojny światowej.

Uzbrojeni rosyjscy żołnierze na tle flagi Rosji. O planowanych prowokacjach FSB dotyczących Wołynia przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Pixabay.com Rosyjski żołnierz w pełnym ekwipunku bojowym z karabinem maszynowym, stojący na pojeździe wojskowym na tle powiewającej flagi Rosji. Scena symbolizuje koszty wojny na Ukrainie i jej wpływ na gospodarki. Więcej o tym na Super Biznes.
  • Ukraina alarmuje przed zmasowaną rosyjską operacją dezinformacyjną, mającą na celu skłócenie Polski i Ukrainy.
  • Kijów ostrzega, że rosyjska FSB przygotowuje sfałszowane dokumenty dotyczące Wołynia i II wojny światowej, aby podgrzać emocje.
  • Dowiedz się, jak Kreml zamierza wykorzystać bolesną historię do osłabienia sojuszu w krytycznym momencie.

To może być kolejna rosyjska próba podgrzania emocji między Polską a Ukrainą. I to w najczulszym możliwym punkcie: Wołyniu.

Polacy nie wybaczą tego Kijowowi? Tusk mówi, czego teraz żąda Polska

Szef ukraińskiego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji Andrij Kowałenko ostrzegł, że Rosja ma przygotowywać publikację sfałszowanych dokumentów dotyczących wydarzeń z czasów II wojny światowej. Chodzi zwłaszcza o tragedię wołyńską.

Kijów ostrzega przed operacją FSB

Według Kowałenki za operacje dezinformacyjne wymierzone w relacje Polski i Ukrainy ma odpowiadać dyrektor rosyjskiej FSB Aleksandr Bortnikow.

„Dyrektor FSB (Federalnej Służby Bezpieczeństwa) Rosji (Aleksandr) Bortnikow odpowiada obecnie za rosyjskie operacje (dez)informacyjne, których celem jest skłócenie Polski i Ukrainy. Funkcjonariusze FSB planują 5 lipca opublikować sfałszowane dokumenty dotyczące wydarzeń z okresu II wojny światowej, a konkretnie tragedii wołyńskiej, aby spróbować osłabić relacje polsko-ukraińskie” - napisał Kowałenko w komunikatorze Telegram.

To ostrzeżenie pada w bardzo napiętym momencie. W Polsce emocje wokół Wołynia, UPA i decyzji Wołodymyra Zełenskiego są wyjątkowo silne.

Rosyjskie media miały dostać polecenie

Kowałenko twierdzi, że rosyjskie media państwowe mają już instrukcje, by jak najmocniej rozprzestrzeniać fałszywą narrację. Cel ma być prosty: dolać oliwy do ognia i uderzyć w relacje Warszawy z Kijowem.

Dla Kremla to temat idealny do prowokacji. Wołyń jest jedną z najboleśniejszych kart w historii Polaków. Każda manipulacja wokół tej sprawy może natychmiast wywołać gniew, nieufność i polityczną burzę.

Wołyń znów w centrum sporu

Tło jest bardzo gorące. Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwę „Bohaterów UPA”. W Polsce wywołało to falę oburzenia.

Decyzję krytykowali m.in. premier Donald Tusk, wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz polska dyplomacja.

UPA pozostaje dla Polaków symbolem zbrodni wołyńskiej. Według polskich historyków w lipcu 1943 roku oddziały tej formacji przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 polskich miejscowości na Wołyniu. W Polsce te wydarzenia określa się jako ludobójstwo wołyńskie.

Polska czeka na gest Ukrainy

W piątek w Warszawie o relacjach polsko-ukraińskich rozmawiali szef MSZ Radosław Sikorski i minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha.

Dzień później premier Donald Tusk mówił, że Polska oczekuje od Ukrainy pierwszego kroku po „nieszczęsnej decyzji” Zełenskiego. Szef rządu poinformował też, że otrzymał sygnały od ukraińskich polityków, w tym list od byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki.

- Były prezydent Ukrainy (...) zwrócił się do mnie z bardzo serdecznym apelem, listem, żebyśmy spróbowali popracować wspólnie nad tą przeszłością i starać się spowodować, żeby przeszłość nie rządziła przyszłością, że jeśli przeszłość będzie rządziła nami, to przyszłość nie będzie prosta - powiedział Tusk.

Kreml chce wykorzystać polski gniew?

Jeżeli ostrzeżenia Kijowa się potwierdzą, Rosja może próbować uderzyć dokładnie tam, gdzie relacje Polski i Ukrainy są dziś najbardziej kruche. To nie byłby przypadek. Wołyń wywołuje w Polsce ogromne emocje, a spór o UPA wrócił ze zdwojoną siłą po decyzji Zełenskiego. Fałszywe dokumenty, nagłaśniane przez rosyjskie media, mogłyby jeszcze bardziej rozgrzać nastroje i pogłębić nieufność.

Poniżej galeria zdjęć: Morawiecki: Nie będzie pojednania bez odszukania wszystkich szczątków ofiar Rzezi Wołyńskiej

Polityka SE Google News
LEKARZE MAJĄ WCIĄŻ ZA MAŁO PIENIĘDZY?
Sonda
Czy Rosja próbuje wykorzystać temat Wołynia, żeby skłócić Polskę i Ukrainę?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki