- Rolnik Stanisław Barna, działacz OOPR, publicznie zaapelował do premiera i ministra rolnictwa o większe wsparcie, podkreślając, że obecne dopłaty są niewystarczające w obliczu drastycznie rosnących wydatków.
- Barna szczegółowo wyliczył, że dzienne zużycie paliwa podczas intensywnych prac polowych może wynosić nawet 1200 litrów, co przy obecnych cenach przekłada się na wydatek blisko 11 tys. zł dziennie, co czyni produkcję nierentowną.
- Chociaż ARiMR rozpoczęła wypłatę zaliczek dopłat bezpośrednich , rolnicy, tacy jak Barna, oceniają oferowane wsparcie jako dalece niewystarczające wobec realnych obciążeń finansowych, które obejmują również drogie nawozy i konieczność spłaty kredytów.
Stanisław Barna, rolnik z województwa zachodniopomorskiego i aktywny członek Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników, publicznie wyraził swoje obawy dotyczące sytuacji w sektorze rolnym. W opublikowanym nagraniu zwrócił się bezpośrednio do premiera Donalda Tuska oraz ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego, podkreślając, że obecny poziom rządowych dopłat jest niewystarczający w obliczu rosnących wyzwań.
Koszty paliwa w rolnictwie
Jednym z głównych problemów, na który zwraca uwagę Stanisław Barna, są gwałtownie rosnące koszty paliwa. Przedstawił on konkretne wyliczenia, wskazując, że podczas prac takich jak gruberowanie czyli spulchnianie i mieszanie gleby, ciągnik zużywa około 31,9 litra paliwa na godzinę. W okresach intensywnych prac polowych dzienne zużycie może sięgać nawet 1200 litrów. Przy cenie oleju napędowego wynoszącej 9,09 zł za litr, oznacza to wydatek rzędu 10 908 zł na dobę. Podkreślił, że to dopiero początek jesiennych prac.
- Kupiłem paliwo po 9,09 zł. 400 litrów. To jest prawie 4 tys. zł. Dziennie tego paliwa idą trzy mauzerki. Za trzy wyszło mi prawie 11 tys. zł. To jest niemożliwe – relacjonował rolnik w nagraniu cytowanym przez "Tygodnik Rolniczy".
W kontekście tych wydatków, Stanisław Barna ocenił, że proponowana pomoc rządowa w wysokości 52 groszy do litra paliwa jest dalece niewystarczająca. Zwrócił się z pytaniami do przedstawicieli rządu.
- Nie damy rady przy takich kosztach paliwa przejść przez ten ciężki okres. Pytam pana ministra i pana premiera, czy zamierzają pomóc rolnictwu? Czy będą patrzeć, jak z roku na rok jest coraz gorzej? - mówił.
Z pola na wybieg! Pokaz mody w Ministerstwie Rolnictwa wywołał burzę. Resort odpowiada
Rolnik zaznaczył również, że wysokie ceny paliwa to tylko jeden z elementów rosnących obciążeń. Wskazał na wzrost cen nawozów oraz ogólne pogarszanie się relacji między kosztami produkcji a cenami skupu. Dodał, że gospodarstwa rolne muszą nie tylko finansować bieżącą działalność, ale także spłacać zobowiązania kredytowe, co utrudnia osiągnięcie dodatniego wyniku finansowego z hektara.
Apel rolnika
Wypowiedź Stanisława Barny wpisuje się w szerszy kontekst jego wcześniejszej aktywności w ramach Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników. Rolnik wielokrotnie publikował podobne apele i treści krytyczne. W przeszłości zachęcał do udziału w protestach, jednocześnie wzywając do bezpośredniego spotkania z premierem i ministrem rolnictwa.
- Zapraszamy też tutaj pana ministra Krajewskiego i pana Donalda Tuska, bo wydaje mi się, że Ministerstwo Rolnictwa ma związane ręce i nie może bez pana premiera nic zrobić – mówił wówczas na nagraniu, sugerując potrzebę interwencji na najwyższym szczeblu.
Reakcja rządu
W odpowiedzi na trudną sytuację w rolnictwie i potrzebę wsparcia finansowego, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa rozpoczęła 8 września wypłatę zaliczek dopłat bezpośrednich dla rolników. Decyzja o przyspieszeniu wypłat miała na celu złagodzenie presji finansowej na gospodarstwa. Zaliczki będą realizowane do 30 listopada. Początkowo planowano wypłatę około 1,5 miliarda złotych, jednak minister Stefan Krajewski oszacował, że ARiMR ma już naliczone płatności na kwotę około 3,5 miliarda złotych. Całkowity budżet tegorocznych dopłat bezpośrednich wynosi około 19 miliardów złotych, co stanowi jedną z najwyższych kwot w historii.