- Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo dotyczące głośnego incydentu z Antonim Macierewiczem przed Akademią Wymiaru Sprawiedliwości.
- Badane jest, czy poseł PiS przekroczył uprawnienia, usiłując wejść na teren uczelni i wywierając nacisk na policjantów, którzy mu to uniemożliwili.
- Odkryj, co dokładnie zarzuca prokuratura politykowi i czy jego interwencja poselska była uzasadniona.
Do zdarzenia doszło 13 września przed budynkiem Akademii Wymiaru Sprawiedliwości przy ul. Karmelickiej w Warszawie. Antoni Macierewicz próbował dostać się na teren uczelni, powołując się na wykonywanie interwencji poselskiej. Teraz zachowanie polityka zbada prokuratura. Postępowanie wszczęto 23 września.
Prokuratura wszczęła śledztwo ws. Antoniego Macierewicza
Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, śledztwo dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień przez posła oraz zachowania wobec funkcjonariuszy zabezpieczających teren Akademii. Według śledczych Macierewicz miał powoływać się na przepisy dotyczące interwencji poselskiej i grozić policjantom spowodowaniem wobec nich postępowań karnych, jeśli nie umożliwią mu wejścia do budynku. Prokuratura bada, czy w ten sposób próbował zmusić funkcjonariuszy do odstąpienia od wykonywanych czynności służbowych. Zawiadomienie w tej sprawie złożył dzień później, 14 września, minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
Chciał dostarczyć leki posłance
Z materiałów opisanych przez prokuraturę wynika, że bezpośrednim celem wejścia Antoniego Macierewicza do budynku miało być dostarczenie żywności, napojów i leków przebywającej tam posłance. Prokuratura wskazuje, że taki cel – jej zdaniem – nie pozostawał w związku z uprawnieniami wynikającymi z interwencji poselskiej. To właśnie sposób, w jaki Macierewicz powoływał się na swój mandat, jest jednym z elementów badanego postępowania.
Nagrania z 13 września pokazywały polityka rozmawiającego z policjantami przed wejściem do obiektu. Macierewicz przekonywał jednego z funkcjonariuszy, że nie ma on prawa uniemożliwiać mu wejścia.
Macierewicz odrzucał zarzuty
Sam Antoni Macierewicz wcześniej zdecydowanie sprzeciwiał się interpretacji przedstawionej przez szefa MSWiA.
– To jest jakaś bzdura, on po prostu oszukuje, kłamie – mówił w rozmowie z Zero.pl po informacji o zawiadomieniu Kierwińskiego. Polityk przekonywał, że chciał jedynie dostarczyć leki posłance Marii Kurowskiej przebywającej w budynku AWS.
Wszczęcie śledztwa nie przesądza o odpowiedzialności posła. Prokuratura będzie teraz ustalała, czy podczas zdarzenia doszło do popełnienia przestępstwa.
Poniżej galeria zdjęć: Antoni Macierewicz jeździ za darmo