- Radio ZET donosi o wstrząsającej historii radnej PiS.
- Kobieta trafiła do aresztu za znęcanie się nad mężem.
- Radnej grozi za swe czyny nawet kara pozbawienia wolności.
Szokujące zarzuty prokuratury. Atak nożem i lata przemocy
Kulminacją dramatu, który miał rozgrywać się za zamkniętymi drzwiami domu radnej z Proszowic, było zdarzenie z połowy 2025 roku. To właśnie wtedy Lidia B. miała zaatakować nożem męża i zranić go w udo. Ten akt agresji doprowadził do jej zatrzymania i postawienia poważnych zarzutów. W konsekwencji sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niej najsurowszego środka zapobiegawczego – tymczasowego aresztowania.
Sprawdź: Wyleciał z PiS przez romans z piękną Izabelą. Twierdziła, że jest "zboczeńcem" i "wcieleniem diabła"
Jednak jak ustalili śledczy, nie był to incydent o charakterze jednorazowym. Z materiału dowodowego zebranego przez prokuraturę wynika, że dramat mężczyzny mógł trwać znacznie dłużej. Według ustaleń, Lidia B. miała znęcać się nad mężem psychicznie i fizycznie przez co najmniej 5 lat. Przemoc miała polegać na kierowaniu gróźb karalnych, a także wielokrotnym naruszaniu nietykalności cielesnej.
Decyzja sądu. Koniec aresztu, początek surowych ograniczeń
Na początku marca 2026 roku sąd rejonowy podjął decyzję o nieprzedłużaniu tymczasowego aresztu dla Lidii B. Kobieta opuściła mury aresztu, jednak nie oznacza to końca jej problemów z prawem. Wręcz przeciwnie – prokuratura, obawiając się o bezpieczeństwo pokrzywdzonego, zawnioskowała o zastosowanie innych, równie dotkliwych środków zapobiegawczych. Sąd przychylił się do tego wniosku.
Zobacz: Aleksandra Kwaśniewska w nocy przerwała milczenie w sprawie ojca. Duże poruszenie
Wobec radnej zastosowano następujące środki:
- Dozór policji, zobowiązujący ją do regularnego stawiennictwa w jednostce.
- Zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego na określoną odległość.
- Nakaz opuszczenia lokalu zajmowanego wspólnie z małżonkiem.
Jak wyjaśniła w rozmowie z Radiem ZET prokurator Oliwia Bożek-Michalec, decyzja ta była podyktowana realną obawą o dalsze losy pokrzywdzonego. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że pozostając na wolności bez żadnych ograniczeń, Lidia B. mogłaby kontynuować przemoc wobec męża lub popełnić kolejne przestępstwo przeciwko jego życiu lub zdrowiu. Środki te mają na celu zapewnienie mężczyźnie bezpieczeństwa do czasu zakończenia postępowania karnego.
Zarzuty postawione radnej PiS są bardzo poważne. Za przestępstwo znęcania się nad osobą najbliższą polski kodeks karny przewiduje karę do pięciu lat pozbawienia wolności. Ostateczny wymiar kary będzie zależał od oceny sądu, który weźmie pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy, w tym długotrwałość przemocy i jej skutki dla ofiary.