- Rada Obwodu Lwowskiego symbolicznie ogłosiła rok 2027 Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii
- Uchwała obejmuje także upamiętnienie Romana Szuchewycza i działacza OUN Ołeha Olżycza
- Władze Ukrainy wskazały, że była to decyzja regionalna, nieuzgodniona z władzami centralnymi
- Piotr Semka ocenił, że sprawa może pogłębić historyczne napięcia między Polską a Ukrainą
Lwowscy radni ogłosili rok 2027 Rokiem UPA
Uchwałę przyjęto 20 października 2026 r. Radni obwodu ogłosili rok 2027 Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii. Postanowili też upamiętnić Romana Szuchewycza, dowódcę UPA, oraz Ołeha Olżycza, działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Decyzję uzasadniono rocznicami dotyczącymi ich życia i działalności.
UPA była formacją walczącą o niepodległość Ukrainy w czasie II wojny światowej i w pierwszych latach powojennych. Jej działalność do dziś budzi spory, ponieważ z atakami na polską ludność cywilną na Wołyniu i w Galicji Wschodniej wiązane są część oddziałów UPA oraz środowiska związane z OUN.
Kijów: to była decyzja regionalna
Po ogłoszeniu uchwały w Polsce pojawiły się ostre reakcje i obawy o jej wpływ na relacje z Ukrainą. Ukraińskie MSZ i administracja prezydenta przekazały, że decyzja nie była konsultowana z władzami centralnymi i miała charakter regionalny.
Informację o uchwale usunięto później ze strony internetowej rady obwodowej. Według doniesień medialnych Kijów miał zapewnić polskie władze, że uchwała nie wejdzie w życie. Przedstawiciele władz lokalnych we Lwowie deklarowali jednak, że nie zamierzają jej formalnie wycofać.
Semka: uchwała może zaostrzyć spór z Polską
Jan Wróbel zwracał uwagę, że decyzja na nowo rozpala spór, który od lat obciąża relacje polsko-ukraińskie. Zdaniem Piotra Semki upamiętnianie UPA i Romana Szuchewycza wywołuje w Polsce szczególnie silne emocje. Może też osłabić przekonanie, że relacje obu państw trwale się poprawiły po rosyjskiej inwazji.
Publicysta kwestionował też tłumaczenie, że władze centralne Ukrainy nie miały wpływu na działania samorządu. Jego zdaniem administracja w Kijowie powinna była być świadoma politycznych skutków uchwały i zapobiec zaostrzeniu sporu.
Zwracał przy tym uwagę, że ukraińską debatę publiczną kształtuje doświadczenie wojny. Relacjonując spotkanie z ukraińskimi dziennikarzami, mówił, że dla części z nich pytania o historyczne upamiętnienia mogą schodzić na dalszy plan wobec codziennego zagrożenia. Podkreślał jednak, że wojna nie zwalnia z obowiązku uwzględniania wrażliwości historycznej sąsiadów Ukrainy.
Więcej na ten temat, ale i nie tylko, możesz obejrzeć w poniższym materiale: