Putin chce powrotu do NATO sprzed rozszerzenia? Dworczyk o „drugiej Jałcie”
Wojna w Ukrainie, negocjacje dotyczące przyszłości europejskiego bezpieczeństwa i możliwe ustępstwa Stanów Zjednoczonych wobec Rosji były jednym z najważniejszych tematów rozmowy z Michałem Dworczykiem w „Porannym Ringu”. Prowadząca Karolina Pajączkowska zwróciła uwagę na medialne doniesienia, według których żądania Władimira Putina mogłyby wykraczać daleko poza kwestie ukraińskich terytoriów. Rosyjski przywódca miałby oczekiwać również ograniczenia obecności NATO w Europie do stanu sprzed rozszerzenia Sojuszu na państwa Europy Środkowo-Wschodniej.
Dla Polski byłby to szczególnie niepokojący scenariusz. Nasz kraj przystąpił do NATO w 1999 roku, razem z Czechami i Węgrami. Powrót do wcześniejszego układu bezpieczeństwa oznaczałby podważenie obecnego modelu obrony regionu. Pajączkowska zapytała Dworczyka, czy realne jest porozumienie wielkich mocarstw, które mogłoby przypominać nowy podział Europy na strefy wpływów.
– Nie sądzę, żeby była druga Jałta, takie scenariusze i porównania jeden do jednego rzadko w historii się zdarzają, natomiast oczywiście nowy porządek, Stany oczywiście słabną, ale opowieści o śmierci imperium amerykańskiego są zdecydowanie przedwczesne – odpowiedział europoseł.
USA ograniczą obecność w Europie? „Może się zdarzyć”
Choć Dworczyk nie spodziewa się powtórki z historycznych ustaleń jałtańskich, zwrócił uwagę na zmieniające się priorytety polityki amerykańskiej. Według niego Stany Zjednoczone od dłuższego czasu sygnalizują, że coraz większe znaczenie mają dla nich inne regiony świata. Może to oznaczać zmianę skali amerykańskiego zaangażowania wojskowego w Europie.
– Natomiast rzeczywiście może się zdarzyć tak, że w ramach kształtowania się tego nowego porządku światowego, przecież Amerykanie od dawna już mówili, że będą zmniejszać swoją obecność w Europie, że dla nich inne teatry działań stają się coraz bardziej istotne, więc może się zdarzyć tak, że nastąpi tutaj zmiana pozycji zaangażowania Stanów Zjednoczonych i teraz tak, jak pani słusznie powiedziała, rolą polskich polityków jest zadbanie przede wszystkim o nasz narodowy interes, o polskie sprawy i sprawy polskich obywateli – stwierdził Dworczyk.
Jego wypowiedź wskazuje, że za bardziej realne zagrożenie niż formalne cofnięcie rozszerzenia NATO uważa zmianę stopnia zaangażowania Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwo Europy.
Co powinna zrobić Polska? Dworczyk wskazuje trzy priorytety
Zdaniem polityka Polska nie może biernie przyglądać się zmianom geopolitycznym. Musi wzmacniać własne zdolności obronne i jednocześnie utrzymywać bliskie relacje z sojusznikami.
– Dlatego my powinniśmy skupić się na tym, żeby po pierwsze budować nasz potencjał obronny, po drugie pokazywać naszą determinację do obrony, nie tylko odstraszania, ale i obrony, po trzecie utrzymywać relacje sojusznicze i w ramach NATO i te bilateralne ze Stanami Zjednoczonymi, tak, żeby z tego kryzysu i z tej zmiany geopolitycznej, która w tej chwili ma miejsce, wyjść obronną ręką – przekonywał w „Porannym Ringu”.
Dworczyk podkreślił zatem znaczenie trzech elementów: silnej polskiej armii, gotowości do obrony własnego terytorium oraz utrzymania więzi wojskowych ze Stanami Zjednoczonymi i NATO.
„Mamy dramatyczną sytuację”. Dworczyk o polskiej armii
Europoseł ocenił również, że Polska potrzebuje pilnych zmian w organizacji sił zbrojnych. Wskazał przede wszystkim na konieczność odbudowy rezerw osobowych, rozwoju krajowego przemysłu zbrojeniowego oraz zmianę modelu funkcjonowania armii.
– Pierwsza sprawa, odbudowa rezerw osobowych, przede wszystkim dotyczących sił zbrojnych. Mamy dramatyczną sytuację, jeśli chodzi o rezerwistów, czyli osoby przeszkolone wojskowo, które mają przydział mobilizacyjny i w razie kryzysu albo wojny są powoływane, wiedzą, w jakiej jednostce służą, są przygotowane do tej służby i idą skutecznie walczyć – mówił.
Dworczyk przekonywał, że Polska powinna postawić na średniej wielkości profesjonalną armię, wspieraną przez rozbudowany system rezerw. Za przykład wskazał Finlandię. Skrytykował również zapowiedzi budowania ogromnej armii zawodowej. – To znaczy ani demograficznie, ani gospodarczo, ani finansowo nie stać nas na to. Powinniśmy wykorzystać model sił zbrojnych taki, jak Finlandia od lat wykorzystuje, czyli średniej wielkości, ale złożona z najwyższej klasy specjalistów armia zawodowa i bardzo duża rozwinięcie sił zbrojnych w uzupełnieniu o rezerwy – powiedział.