- Unia Europejska toczy zacięty spór o 45 mld euro wsparcia dla Ukrainy na 2027 rok, co wywołuje głębokie podziały wśród państw członkowskich.
- Czechy i Słowacja otwarcie odmawiają udziału w nowej pożyczce, a Węgry i Bułgaria mogą do nich dołączyć, eskalując konflikt wewnątrz Unii.
- Niemiecki dyplomata ostrzega przed poważnymi konsekwencjami dla funduszy spójności. Czy ta decyzja zaważy na przyszłości unijnego budżetu?
Około 45 mld euro dla Ukrainy i coraz trudniejsze rozmowy między państwami UE. Jak opisuje Politico, unijni przywódcy chcieliby uzgodnić nowy pakiet wsparcia do końca roku. Pieniądze mają pomóc Kijowowi pokryć potrzeby finansowe w 2027 roku.
Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest obecnie pożyczka zabezpieczona istniejącym budżetem Unii. Nie ma jednak zgody wszystkich państw na udział w tym przedsięwzięciu. Spór nakłada się na negocjacje dotyczące kolejnego wieloletniego budżetu UE.
Czechy i Słowacja przeciw udziałowi w pożyczce. Węgry mogą dołączyć
Według dwóch dyplomatów, na których powołuje się Politico, przywódcy Czech i Słowacji zasygnalizowali podczas Rady Europejskiej, że nie zamierzają uczestniczyć w nowej pożyczce. Rozmówcy redakcji spodziewają się podobnego stanowiska Węgier.
Te trzy państwa nie uczestniczyły również w poprzednim pakiecie pożyczkowym o wartości 90 mld euro, uzgodnionym w grudniu 2025 roku na lata 2026–2027.
Zastrzeżenia dotyczą udziału w konkretnym mechanizmie finansowania. Nie są równoznaczne z ogłoszeniem przez te kraje rezygnacji ze wszystkich form pomocy Ukrainie.
Niemiecki dyplomata: nie można jednocześnie żądać większych funduszy
Stanowisko państw odmawiających udziału w pożyczce wywołuje krytykę w niemieckich kręgach dyplomatycznych. Rozmówca Politico wskazał, że kraje te jednocześnie zabiegają o znaczne środki z unijnego budżetu.
- Ta absurdalna sytuacja po raz kolejny pokazuje, jak bardzo niektórzy są oderwani od rzeczywistości, jeśli chodzi o budżet UE - powiedział niemiecki dyplomata.
Jego zdaniem odmowa współfinansowania wsparcia dla Ukrainy będzie miała znaczenie podczas rozmów o pieniądzach na rozwój regionów.
- Jak ktoś może poważnie myśleć, że nasi podatnicy będą gotowi przekazać choćby jedno euro więcej na fundusze spójności tym, którzy odmawiają udziału w odpieraniu największego zagrożenia dla bezpieczeństwa nas wszystkich? - pytał.
Wypowiedź sygnalizuje napięcie w negocjacjach. Nie jest decyzją o ograniczeniu funduszy dla któregokolwiek państwa.
Pomoc dla Ukrainy. Rozmowy zaplanowano na 26 listopada
Przywódcy mają omówić możliwą konstrukcję pożyczki 26 listopada. Komisja Europejska powinna wcześniej przedstawić dokument z dostępnymi wariantami. Ostateczna kwota nie została ustalona. Będzie zależeć m.in. od wsparcia innych sojuszników Ukrainy, możliwości wykorzystania istniejących funduszy UE oraz zakresu dostaw wojskowych.
Wśród potrzeb Kijowa wymieniane są pociski przechwytujące. Unia zabiega również o większy wkład Kanady i Wielkiej Brytanii. Według Politico Belgia nadal sprzeciwia się wykorzystaniu unieruchomionych rosyjskich aktywów do pomocy Ukrainie.
Bułgaria również odmawia. Radew mówi o kosztach wojny
Sprzeciw wobec udziału w nowej pomocy finansowej zgłosił także premier Bułgarii Rumen Radew. Jak relacjonowała agencja BTA, polityk powiedział dziennikarzom:
- Bułgaria w żaden sposób nie może być zaangażowana w te 70 mld.
Przywołana przez Radewa kwota różni się od około 45 mld euro opisywanych przez Politico. W przekazanej relacji nie wyjaśniono, czy jego wypowiedź dotyczyła innego wariantu finansowania.
Radew zaznaczył, że Bułgaria uczestniczyła w poprzedniej pożyczce o wartości 90 mld euro. Argumentując obecne stanowisko, mówił o obciążeniu europejskich gospodarek, napięciach społecznych i niestabilności politycznej. Zaapelował też o szybkie zakończenie wojny.
- Rozstrzygnięcie nie zostanie osiągnięte środkami militarnymi - ocenił.
Poniżej galeria zdjęć: Ukraina. Wojenne zniszczenia