O tym, że tata premiera trafił do szpitala, pisaliśmy w weekend. – Odwiedziłem pana marszałka. Jego stan jest ciężki. Jest podłączony do respiratora, nieprzytomny – przekazał nam jeden ze znajomych Kornela Morawieckiego, który odwiedzał polityka w szpitalu. I choć o chorobie marszałka seniora wiadomo od stycznia, ostatnio wydawało się, że jest lepiej.
– Faktycznie, wydawało się, że stan zdrowia marszałka seniora się poprawia. Niestety, w piątek wszystko się pogorszyło. Ponoć na chwilę ustała nawet akcja serca! Od tamtej pory był na OIOM-ie – zdradza „Super Expressowi” Jarosław Porwich, który razem z Kornelem Morawieckim należał do koła poselskiego Wolni i Solidarni.
Warto dodać, tata Mateusza Morawieckiego miał jeszcze sporo planów. Jako kandydat PiS, ubiegał się o miejsce w Senacie z Podlasia. – Oczywiście Kornel Morawiecki był świadomy tego, co się dzieje, ale wciąż miał plany. Faktycznie, przyznawał, że ostatnio czuje się trochę gorzej. Ostatnie, co mi powiedział? „Jarek, trzymaj się”. Zazwyczaj tak kończyliśmy rozmowę – relacjonuje nam polityk.
Kiedy pytamy Porwicha o reakcję Mateusza Morawieckiego na gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia taty, jest oszczędny w słowach. Jak mówi, Kornel Morawiecki był dla niego jak ojciec. – Cały czas byliśmy w kontakcie, jestem przybity. Jeszcze tydzień temu odbyliśmy normalną rozmowę. Pomimo mojego zaawansowanego wieku (poseł Jarosław Porwich ma 53 lata – red.) ojcował mi. Pokazywał inne kierunki niż widać gołym okiem – mówi Porwich. – Premier odwiedzał ojca. Nie chcę mówić o uczuciach Mateusza, ale nawet jeśli ktoś gra twardziela, w takich sytuacjach przestaje nim być – podsumowuje.