- Prezydent Nawrocki chce referendum ws. unijnej polityki klimatycznej, a Marcin Przydacz ostro uderza w Tuska.
- Przydacz pyta premiera, czy "dotarło" mu, że polityka klimatyczna podnosi koszty życia i działalności.
- Referendum miałoby odbyć się 27 września, ale Senat, gdzie większość ma koalicja rządząca, może je zablokować.
- Czy to tylko polityczna zagrywka, czy realna szansa dla Polaków na wyrażenie zdania? Poznaj szczegóły sporu!
Marcin Przydacz reaguje na pomysł referendum. Uderzył w Tuska
Sprawa referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej błyskawicznie stała się kolejnym punktem ostrego sporu między Pałacem Prezydenckim a rządem. Prezydent Karol Nawrocki chce, by Polacy odpowiedzieli na pytanie dotyczące dalszej realizacji unijnej polityki klimatycznej i jej kosztów dla obywateli, przedsiębiorców oraz rolników.
Wpis w tej sprawie zamieścił na platformie X Marcin Przydacz. Polityk przytoczył proponowane pytanie referendalne i skierował krótką zaczepkę do premiera Donalda Tuska.
Tusk przyjechał pożegnać Olechowskiego. Jednego z „trzech tenorów PO”
– Czy jesteś za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej? Naród ma prawo się wypowiedzieć. Dotarło @donaldtusk? – napisał Marcin Przydacz.
Wpis Przydacza wpisuje się w szerszą ofensywę polityczną Pałacu Prezydenckiego. Obóz Karola Nawrockiego chce przedstawić referendum jako głosowanie nie o obecności Polski w Unii Europejskiej, lecz o kosztach i skutkach obecnej polityki klimatycznej UE.
Nawrocki chce referendum. Wiadomo, kiedy miałoby się odbyć
Według informacji opisanych przez media, referendum miałoby odbyć się 27 września. Prezydent Karol Nawrocki ma skierować wniosek w tej sprawie do Senatu. To właśnie izba wyższa musi wyrazić zgodę na przeprowadzenie ogólnokrajowego głosowania.
Decyzja może zapaść stosunkowo szybko, bo Senat mógłby zająć się sprawą już na najbliższym posiedzeniu. Politycznie sprawa jest jednak bardzo trudna dla Pałacu Prezydenckiego. W Senacie większość ma obóz rządzący, a wśród polityków koalicji nie widać entuzjazmu dla inicjatywy Nawrockiego.
Rządzący krytykują przede wszystkim konstrukcję pytania. Ich zdaniem nie jest ono neutralne, lecz zawiera mocną tezę, bo już w samej treści łączy unijną politykę klimatyczną z wyższymi kosztami życia, cenami energii oraz kosztami działalności gospodarczej i rolniczej.
Koszty polityki klimatycznej w centrum sporu
W tle referendum są konkretne regulacje i wydatki, które od miesięcy wywołują napięcia w debacie publicznej. Chodzi m.in. o politykę redukcji emisji, ETS2, ceny energii, koszty ogrzewania budynków, transportu oraz modernizacji domów.
Pałac Prezydencki ma przekonywać, że realizacja ambitnych celów klimatycznych może oznaczać dla Polski ogromne obciążenia finansowe. Wśród argumentów pojawiają się wyliczenia dotyczące kosztów transformacji, wpływu regulacji na przemysł energochłonny, rolnictwo oraz gospodarstwa domowe.
Zwolennicy referendum twierdzą, że obywatele powinni wiedzieć, jakie konsekwencje mogą przynieść kolejne etapy unijnej polityki klimatycznej. Chodzi m.in. o przyszłe ceny paliw, gazu, ogrzewania oraz obowiązki związane z termomodernizacją budynków.
Poniżej galeria zdjęć: Gdy ludzie przekazywali sobie znak pokoju kamery pokazały Tuska i Nawrockiego. Tak się zachowali